Reklama

Reklama

Halicki i Piotrowicz komentują korespondencję szefa MON i prezydenta

Według Andrzeja Halickiego z Platformy Obywatelskiej wymiana listów między Andrzejem Dudą i Antonim Macierewiczem jest "absurdem". - Napisanie listu nie jest heroizmem, a dziś urasta do rangi wielkiego wydarzenia politycznego - uważa poseł PO. Z kolei dla Stanisława Piotrowicza z PiS, listy są rzeczą "naturalną", a także wyrazem "transparentności".

- Szkoda drzew w tym przypadku. Wolałbym zwykły telefon, naturalny kontakt czy pocztę elektroniczną - tak sposób komunikowania się prezydenta i ministra obrony komentuje w rozmowie z Interią Andrzej Halicki. - Mówię to bez cienia ironii, bo to kuriozalna korespondencja - zaznacza polityk PO.

Z kolei za "naturalne" uważa "utrzymywanie korespondencji" między prezydentem a szefem MON Stanisław Piotrowicz z PiS. Dopytywany o to, czy kontakty zwierzchnika sił zbrojnych i ministra obrony muszą odbywać się w ten sposób, poseł PiS odpowiada, że jeśliby nie odbywały się formalnie to dziennikarze pytaliby o to, co władza ma do ukrycia. 

- Działamy transparentnie, nie mamy nic do ukrycia - przekonuje Piotrowicz.

- Na koniec sezonu narciarskiego prezydent Duda przypomniał sobie, że nie jest zwierzchnikiem stowarzyszenia narciarzy tylko zwierzchnikiem sił zbrojnych - uważa Halicki. Według polityka PO, prezydent szuka w tej chwili "alibi", bo "grozi mu Trybunał Stanu za traktowanie swoich obowiązków po macoszemu". "Liścik będzie dowodem, że interweniował" - uważa. 

Reklama

- Napisanie listu nie jest heroizmem, a dziś urasta do rangi wielkiego wydarzenia politycznego - dodaje Halicki.

Według niego, widać, że "Macierewicz kpi sobie i z prezydenta Dudy i z innych, którzy mu pewne uwagi zwracają". 

Tymczasem Stanisław Piotrowicz zapewnia, że między prezydentem a ministrem obrony nie dochodzi do nieporozumień. - Pan prezydent czyni to, co uważa za słuszne i konieczne dla dobra państwa - zaznacza w rozmowie z Interią. 

W ubiegłym tygodniu Andrzej Duda, zwierzchnik sił zbrojnych, wystosował do szefa MON dwa listy. W jednym piśmie prezydent wskazał, że oczekuje wyczerpującej informacji na temat tworzenia wielonarodowego dowództwa dywizji w Elblągu. W drugim napisał, że oczekuje "niezwłocznego podjęcia stosownych działań" w związku z brakiem obsady ataszatów wojskowych w ważnych państwach sojuszniczych, m.in. w USA i Wielkiej Brytanii. 

W poniedziałek Macierewicz odpisał na oba listy, we wtorek z jego odpowiedziami zapoznał się prezydent Duda. 

Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski poinformował, że nie wszystkie odpowiedzi satysfakcjonują prezydenta. Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu Macierewicz zostanie zaproszony na rozmowę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje