Reklama

Reklama

Grzegorz Schetyna skomentował najnowszy sondaż

"Nie wierzę w te sondaże, nie mam do nich zaufania; nie zmienia to faktu, że najważniejszy sondaż jest zawsze w dniu wyborów" - tak szef PO Grzegorz Schetyna odniósł się do ostatniego badania CBOS, według którego Platforma może liczyć na 16 proc. poparcie.

Według sondażu CBOS, na początku października na PiS (wraz z Solidarną Polską i Polską Razem) zagłosowałoby 47 proc. badanych, deklarujących udział w wyborach; PO otrzymałaby 16 proc., Kukiz'15 - 8 proc., próg wyborczy przekroczyłaby jeszcze Nowoczesna z 6 proc. poparciem.

Reklama

"Klasyk mówił, że nieważne kto głosuje, ważne, kto głosy liczy. Jeżeli coś może szokować w tym sondażu CBOS-u - przypomnę: instytucji w 100 proc. państwowej, która jest finansowana przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów - to jest 70-proc. frekwencja. Ona tak naprawdę demoluje wiarygodność tego sondażu. Chcę przypomnieć, że nigdy w wolnej Polsce nie było takiej frekwencji. Więcej - tylko raz przekroczyła 60 proc., mówię o wyborach 4 czerwca 1989 r." - oświadczył Grzegorz Schetyna podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Chorzowie (Śląskie).

"Nie wierzę w te sondaże, nie mam do nich zaufania. Nie zmienia to faktu, że najważniejszy sondaż jest zawsze w dniu wyborów" - dodał polityk.

Kryzys przywództwa?

Pytany, czy spadek notowań PO nie jest skutkiem kryzysu przywództwa w partii, powtórzył, że nie wierzy w to badanie i że nie ma na razie przesłanek, by mówić o zmianach, choć z czasem "taka weryfikacja może się odbyć".

Mówiąc o ewentualnej koalicji ugrupowań opozycyjnych ocenił, że to zawsze "egzamin na dojrzałość partii, polityków, liderów". Jak podkreślił, współpraca i rozmowa z innymi ruchami politycznymi trwa i jest "coraz bliższa konkretów".

Komentując protest lekarzy-rezydentów przewodniczący PO ocenił, że widoczne jest "symboliczne zderzenie" protestujących słusznie o swoje prawa młodych lekarzy z machiną państwową. "Rząd już ma, a będzie miał jeszcze większy z tym kłopot" - uznał Schetyna.

Grzegorz Schetyna uczestniczył w środę na Stadionie Śląskim w Chorzowie w radzie regionu śląskiej PO, by pracować m.in. nad programem samorządowym przed sobotnią konwencją samorządową. Zapowiedział, że program partii w tym zakresie "będzie rozszerzony o 16 regionalnych załączników".

Wiceprzewodniczący PO Borys Budka podkreślił, że program PO dla każdego regionu jest tworzony odrębnie. "Wybory samorządowe mają to do siebie, że trzeba wyjść z ofertą skierowaną do mieszkańców danego regionu, powiatu, czy danej gminy. PO jako bardzo doświadczone ugrupowanie samorządowe ma swoich przedstawicieli na każdym szczeblu samorządu terytorialnego" - powiedział polityk.

Będzie zmiana statutu

Schetyna zapowiedział zmianę statutu partii. "PO przyjmuje najbardziej demokratyczny ze wszystkich partii statut, bardzo otwierający, wprowadzający powszechność i bezpośredniość wyboru na każdym szczeblu. To jest ważne o tyle, że chcemy pokazać otwarcie partii" - oświadczył.

"Teraz jest czas, kiedy będziemy rozmawiać o programie, potem o kandydatach, koalicjach, o tym, o czym mówimy od wielu miesięcy - o zjednoczonej opozycji, o w wspólnych listach. O tym także będziemy dyskutować" - dodał Schetyna. Jak podkreślił, dla każdej partii wybory samorządowe to ważny sprawdzian. "Zrobimy wszystko, żeby te wybory pokazały, że PO jest w stanie zbudować takie listy, przedstawić takich kandydatów, którzy te wybory i polski samorząd przed taką centralistyczną, agresywną zaborczą polityką PiS potrafią uchronić" - zapowiedział.

Rada regionu śląskiej PO odbyła się na niedawno otwartym po przebudowie Stadionie Śląskim. Marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa (PO) powiedział, że ta legendarna arena to nie tylko miejsce wielkich emocji sportowych, czy koncertów, ale także dobre miejsce na konferencje czy spotkania.

Grzegorz Schetyna gratulował marszałkowi i śląskim samorządowcom oddania inwestycji do użytku. "To symbol polskiego sportu, polskich sukcesów" - przypomniał. Wspominał też mecz polityków Dolnego i Górnego Śląska sprzed ponad dekady, ubolewając, że bramka, którą wówczas strzelił, nie została uznana. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje