Reklama

Reklama

Grzegorz Schetyna: Co będę chciał, będę sobie mógł wziąć

"Ja niczego nie muszę dostawać. Co będę chciał, będę sobie mógł wziąć. Tak jest w polityce - mówił o tym Donald Tusk, że w polityce trzeba mieć chęć i trzeba brać, trzeba o to walczyć" - stwierdził były szef PO Grzegorz Schetyna, pytany o to, czy chce otrzymać ważne partyjne stanowisko. "Nie mam takiego charakteru, który pozwala mi się poddawać. Zawsze o tym pamiętam" - dodał.

Schetyna: Niczego nie muszę dostawać. Co będę chciał, będę sobie mógł wziąć

"Nie wybieram się na emeryturę. I to będzie moja decyzja" - tak o swoich kolejnych krokach politycznych mówił Grzegorz Schetyna. Podkreślał, że więcej o swoich planach powie po II turze wyborów prezydenckich. 

"Ja niczego nie muszę dostawać. Co będę chciał, będę sobie mógł wziąć. Tak jest w polityce - mówił o tym Donald Tusk, że w polityce trzeba mieć chęć i trzeba brać, trzeba o to walczyć" - stwierdził, pytany o to, czy chce otrzymać ważne partyjne stanowiska. "Nie mam takiego charakteru, który pozwala mi się poddawać. Zawsze o tym pamiętam" - dodał były szef PO. 

Reklama

Robert Mazurek pytał też byłego marszałka Sejmu o jego spotkanie z byłym szefem Izby Gmin Johnem Bercowem. Brytyjski polityk opisał w swojej książce Schetynę jako osobę o dużych ambicjach politycznych, dążącą do ciągłych awansów. 

"Jestem zaskoczony, że zapamiętał to właśnie w taki sposób - stwierdził Schetyna. Spiker Izby Gmin opuszcza partię i naprawdę zajmuje się tylko zarządzaniem. I to był temat naszej rozmowy. W Polsce jest zupełnie inaczej. I ta różnica, kiedy on mówi, że najważniejsza jest procedura, parlament, relacje... A ja powiedziałem, że u nas tak nie jest. Marszałek Sejmu to nie jest koniec kariery politycznej, tylko pewnego rodzaju etap"  - tłumaczył gość RMF FM.

Robert Mazurek, RMF FM: Gdzie pieczara, panie pośle. Gdzie pańska siedziba, rezydencja?

Grzegorz Schetyna: - Pieczara w remoncie, pomieszczenie, gdzie była Komisja Spraw Zagranicznych. Cały budynek remontowany...

Ale pan nie jest szefem...

- Mam pokój na pierwszym piętrze, 171, zapraszam serdecznie.

Pan tam rezyduje w charakterze...?

- W charakterze byłego przewodniczącego. Zawsze jest taki dobry obyczaj, że przewodniczący, który kończy swoją kadencję, ma takie pomieszczenie...

Taką maleńką pieczarę pan ma?

- Pieczareczkę. 

Pieczareczkę... Z pańskiej siedziby, to znaczy nie z pańskiej, ale z siedziby Platformy przy ulicy Wiejskiej, z gabinetu pańskiego, zniknęła - jak donosi "Super Express" - lodówka na wino - prezent od Janusza Palikota oraz - uwaga - wartościowa papierośnica na cygara. Co pan wziął? Skandal.

- Zniknęła także koszulka, którą otrzymałem od Guardioli. Koszulka Barcelony - z numerem 8. Koszulka Boston Celtics i szalik Śląska Wrocław. Zabrałem wszystkie rzeczy, które były moje, które wprowadziłem do tego gabinetu.

Papierośnica na cygara, wartościowa - powtarzam, była pańska?

- Tego nie wiem. Słyszałem rozmowę przewodniczącego Budki, nie potwierdzał tych tez, które przedstawiał jeden z tabloidów.

No dobrze, a jaką pan dostał ofertę od Borysa Budki? Zostanie pan, być może, przewodniczącym Rady Politycznej. To jest zupełnie nowe ciało, prawda? Nie ma żadnych kompetencji, to jest taki dom polityka weterana. 

- Może tak. Ja nie oczekuję żadnych propozycji od przewodniczącego nowego...

A Borys Budka powiedział: "chciałbym wykorzystać jego potencjał, ma wielką polityczną wiedzę i niesamowite doświadczenie".

- Dlatego ta uchwała, która powołuje Radę Polityczną - to kwestia rozmowy pewnie w przyszłości, jaką funkcję mogłaby ta rada spełniać i gdzie mogłaby się umiejscowić w rzeczywistości Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj kampania jest najważniejsza. 

Pan nie oczekuje... 

- Ale proszę pozwolić zdanie powiedzieć. 

Ale powiemy o kampanii...

- Dlatego uważam, że dzisiaj kampania jest kluczowa i w kampanię musimy się angażować. A potem przyjdzie moment na to, żeby pomyśleć, jak ustawiać Platformę Obywatelską, także pewnie byłych przewodniczących...

Ale to jest dobre pytanie, bo przejrzałem teraz listę członków zarządu Platformy Obywatelskiej, listę wiceprzewodniczących i tak szukam nazwiska Schetyna i nie potrafię znaleźć. Nie jest pan wiceprzewodniczącym partii, to jeszcze rozumiem, ale nie ma pana nawet w zarządzie partii.

- Zawsze wiceprzewodniczący, sekretarz, skarbnik - to jest decyzja przewodniczącego partii. 

I to rozumiem, że pana nie chciał. Ale w zarządzie partii pana nie ma? Są tacy wybitni politycy jak Marzena Okła-Drewnowicz, Cezary Tomczyk, Czesław Mroczek, a Grzegorza Schetyny nie ma...

- Zaproponował w całości zarząd pan przewodniczący Borys Budka i pewnie chętnie odpowie na pańskie pytania, jak tworzył ten zarząd i dlaczego zaproponował właśnie taki.

Nie ma tam takich nazwisk jak Neumann, Borusewicz, Sikorski, Schetyna...

- Są inne...

Jesteście już nieważni...

- Nie, dlaczego?

Pytam właśnie.

- Każdy poseł, parlamentarzysta, każdy członek Platformy Obywatelskiej jest ważny i każdy pisze sobie polityczną rzeczywistość. Ja nie mam problemu z tym. To jest jego decyzja.

W pokoju 107, tak?

- 171.

Proszę państwa - 171.

- Zapraszam serdecznie.

To jest najmodniejsza liczba w mieście.

- Maj. 10 - pierwsza tura. 24 maja pewnie druga. I będziemy po 24 maja rozmawiać o...

I wtedy będzie wybierany nowy przewodniczący klubu Platformy?

- Pewnie tak, dlatego że tylko dwa posiedzenia Sejmu do wyborów i dzisiaj nie ma sensu tego robić.

Panie przewodniczący, bo ja tak patrzę, że w ramach demokratyzacji Platformy, pan rządził nią żelazną ręką, był pan dyktatorem.

- Nie byłem.

Ja mówię, co czytam. W ramach demokratyzacji Platformy, teraz przewodniczącym Platformy jest Borys Budka, a szefem klubu Platformy jest Borys Budka. To ten podział stanowisk.

- Dlatego będą wybory po maju, po wyborach prezydenckich będą wybory na szefa Platformy. Tutaj statut decyduje albo kandydata wskazuje przewodniczący, lub około sześćdziesięciu posłów i senatorów. Więc będą normalne wybory i klub będzie głosował.

Na kogo pan będzie głosował?

- Zależy, kto zostanie zgłoszony. Ale nie uważam żeby - i to chcę powiedzieć wprost - łączenie stanowisk szefa klubu parlamentarnego i szefa partii miało sens, przy tak dużej partii i tak wielkich wyzwaniach największej partii opozycyjnej. Także jestem przekonany, że Borys Budka nie będzie kandydował.

Na razie wyzwaniem jest kampania wyborcza i kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Pamięta pan hasło Kidawy-Błońskiej?

- "Prawdziwa prezydent. Pewna przyszłość"

Tak, znakomicie. Wygrał pan, bo Tomasz Siemoniak miał pewien problem z tym, więc chciałem tylko sprawdzić. Uwaga, nie będą pana pytał o piątkę, szóstkę, czy nawet siódemkę Schetyny.

- Mam to też przerobione, jestem przygotowany na wszystkie pytania.

Już się pan nauczył, to nie ma sensu.

- Jestem gotowy.

Podoba się  panu początek kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej?

- Wie pan, ta kampania zaczęła się bardzo dziwnie, bo ten wielki bum i wielki początek PiS-u kompletnie rozsypał całą kampanię. Mówię o geście posłanki Lichockiej, o tym wszystkim co zdarzyło się...

Mieli piękne...

- Piękną katastrofę.

No wie pan...

- Jest to katastrofa i to będzie miało wpływ, już ma wpływ na tę kampanię. Jeżeli chodzi o Platformę Obywatelską, Koalicję Obywatelską uważam, że ona jest bardzo taka... systematyczna i konsekwentna.

Czyli chce pan powiedzieć, że nuda jest lepsza niż fajerwerki.

- Konsekwencja jest potrzebna, potrzebne są wizyty, rozmowy. Tu nie będzie fajerwerków. Jak mają być takie fajerwerki, jak widzieliśmy w wykonaniu posłanki Lichockiej, to ja chcę konsekwentnej, spokojnej, rzetelnej pracy.

Musielibyście też gdzieś zamknąć w pomieszczeniu na zapleczu panią poseł Jachirę, bo zdaje się, że ona też może dostarczyć niezłych fajerwerków.

- Ona jest członkiem klubu, ale dzisiaj wszyscy jesteśmy na tyle skoncentrowani, skupieni, wspierając marszałek Kidawę-Błońską, że to ma wielki sens i ta kampania, i jestem przekonany - jej zwycięstwo.

Dwa pytania aktualne. Pierwsze to jest pytanie o to, czy pojedzie pan do Smoleńska i do Katynia? Prawdopodobnie będzie delegacja sejmowa i 10 kwietnia będzie taki wyjazd.

- Jeżeli będzie taki wyjazd to oczywiście i będzie zaproszenie dla klubu Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej to oczywiście tak. Byłem wtedy 3 dni wcześniej 7 kwietnia z premierem Tuskiem. To jest symboliczny dzień, symboliczna rocznica 10 lat. Powinniśmy wszyscy tam być.

Panie przewodniczący, jak rozumiem pana zdaniem, zdaniem Platformy Obywatelskiej większe zasługi dla Warszawy poniósł Paweł Adamowicz, który ma już swoją aleje w Warszawie, mimo, że nie minęło 5 lat od jego śmierci niż Lech Kaczyński. Lech Kaczyński jest nieważny?

- To jest kwestia władz Warszawy, rady miasta, prezydenta i jego inicjatywy.

Nie, to jest kwestia Platformy Obywatelskiej. Ta partia rządzi w Warszawie, prezydentem miasta jest wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. 

- Tak, ale dlatego ta sprawa pojawiła się, zawsze będzie wywoływała emocję i z tego co pamiętam, z tego co słyszałem intencją prezydenta Trzaskowskiego było to, żeby była ulica Lecha Kaczyńskiego i tak się stanie. 

Przypomnę panu, że Rafał Trzaskowski został prezydentem w roku 2018. Teraz jest rok 2020, półtora roku. Zdążył zmienić zasadę taką, że po 5 latach od śmierci człowieka nadajemy ulicom jego imię. W przypadku Pawła Adamowicza, polityka Platformy Obywatelskiej, założyciela Platformy. Nie zrobił tego dla prezydenta Warszawy i dla prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Nie wstyd wam, naprawdę, tak po ludzku?

- Myślę, że 10. rocznica katastrofy smoleńskiej jest dobrym czasem, żeby taka refleksja przyszła i żeby taką decyzję samorząd warszawski podjął. 

To nie jest małostkowe?

- Nie wiem, poczekajmy. Uważam, że tak jak powiedziałem - to jest decyzja radnych i uważam, że powinna zostać podjęta.

Robert Mazurek


Opracowanie: 
Jonasz Jasnorzewski,Justyna Lasota-Krawczyk,Sara Bounaoui,Karol PawłowickiMalwina Zaborowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje