Reklama

Reklama

Grupiński w RMF FM: Może trzeba będzie zorganizować prawybory w PO

"Nie będę Kopacz krytykował. W Schetynie widzę duże doświadczenia polityczne (…), wewnętrzną głęboką ideowość, co jest ważne, bo wielu polityków działa cynicznie" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Rafał Grupiński pytany przez Roberta Mazurka, w czym Grzegorz Schetyna jest lepszy od Ewy Kopacz. W Porannej rozmowie poruszona została również kwestia kandydata PO na prezydenta miasta Warszawy. Czy Halicki byłby lepszy niż Trzaskowski i jak PO wybierze swojego kandydata - pytał Mazurek. Jak stwierdził Grupiński, być może trzeba będzie zorganizować prawybory w PO, które wyłoniłby faworyta.

Robert Mazurek: 60 proc. Polaków uważa, że wcale nie wyjaśniono albo wyjaśniono za mało przyczyny katastrofy smoleńskiej. Wy powołujecie zespól posła Kierwińskiego i Macieja Laska, który będzie odkłamywał - co w zasadzie? Propagandę?

Reklama

Rafał Grupiński: - Nie, będzie przede wszystkim przypominał o ustaleniach komisji do spraw badania wypadków lotniczych, komisji Jerzego Millera i będzie wskazywał przede wszystkim na to jakie próbował korzyści polityczne polityk Antoni Macierewicz wyciągnąć ze swoich 18, jak się nie mylę, różnych teorii na temat zamachu, sztucznych mgieł i innych pomysłów, jakie wygłaszał w eter.

Im bardziej wyjaśniacie Polakom, tym bardzie nie chcą was słuchać. 12 proc. Polaków w 2011 roku wierzyło, że w Smoleńsku nastąpił zamach. Liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu pięciu lat.

- No tak, ale to jest efekt jednak tej upiornej pracy Antoniego Macierewicza. On przez tyle lat snuł teorie.

A nie jest to efekt upiornej pracy prokuratorów, którzy nie byli w stanie przekonać Polaków, że naprawdę coś śledzą oraz zespołu Macieja Laska, na który wydaliśmy 265 tysięcy złotych, na propagandę tego zespołu i nic.

- Nie, to nie była propaganda. Przede wszystkim, nie raz to z resztą mówiłem, myślę, że także kiedyś w RMF, że prokuratura zbyt rzadko robiła konferencje prasowe, nie  informowała o postępach śledztwa opinię publiczną. Te zaniedbania, taka praca w cichości, jak rozumiem to zawsze sprzyja badaniom przyczyn tak ogromnego dramatu, natomiast opinia publiczna w tym czasie była co parę dni karmiona nowymi pomysłami Antoniego Macierewicza, kiedy brakowało po prostu odpowiedzi tych, którzy naprawdę badali fizycznie, empirycznie to co się zdarzyło.

Panie pośle, zna pan nazwę zespołu posła Kierwińskiego?

- Tak, to jest zespół, który ma...

Nie, nie, nazwę.

- To jest parlamentarny zespół do zbadania przyczyn manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej dla osiągnięcia korzyści politycznych.

Brawo, odrobił pan lekcje. Wczoraj pan Maciej Lasek nie znał, nie wiedział, w jakim zespole będzie pracował.

- Nazwa jest długa. Zwykłe komisje śledcze mają nazwy sześciokrotnie dłuższe niż akurat tego zespołu.

Ale nie ma pan, bo na to pytanie mi pan nie odpowiedział, poczucia takiej porażki, że 60 proc. Polaków uważa, że w ogóle nie wyjaśniono lub wyjaśniono za mało przyczyny katastrofy?

- Mam na pewno poczucie rozczarowania tym, że można tak łatwo manipulować opinią publiczną.

Czyli 60 proc. Polaków dało się zmanipulować, tak?

- Przede wszystkim to nie jest tak, panie redaktorze, zbija pan w tych 60 proc. tych, którzy uważają, że prawdopodobnie to była katastrofa ale nie są pewni i tych, którzy nie wierzą.

Nie, nie, to jest inne pytanie. To jest pytanie nie o zamach, czy był zamach czy nie zamach, tylko to jest pytanie czy wyjaśniono przyczyny katastrofy. 30 proc. Polaków uważa, że w ogóle nie wyjaśniono.

- Ale to proszę się nie dziwić.

Tylko 29 proc. uważa, że wyjaśniono.

- Tu się proszę nie dziwić. Tu akurat ludzie mają rację. Nie zakończyło się oficjalne śledztwo prokuratury. Nie ma zakończenia tego śledztwa, bo oczywiście są wszystkie, my tego chcemy bronić, to chcemy pokazać opinii, są efekty prac komisji Jerzego Millera, natomiast nie ma zamkniętego ostateczne śledztwa prokuratury. Rosjanie z resztą też nie zakończyli śledztwa.

Panie pośle, a w czym lepszym szefem Platformy jest Grzegorz Schetyna, w czym lepszy od Ewy Kopacz?

- Jest przede wszystkim innym szefem, wybranym w wyborach demokratycznych przez wszystkich członków Platformy, którzy zechcieli wziąć udział w tych wyborach.

To wiemy, ale w czym jest lepszy?

- Ewa Kopacz była tymczasowym szefem mianowanym, wskazanym przed Donalda Tuska i przyjętym przez zarząd krajowy. To jest jakby różnica pewnego mandatu.

Grzegorz Schetyna jest mężczyzną, a Ewa Kopacz jest kobietą. Te różnice wszyscy znamy. W czym jest lepszy?

- Świetnie, panie redaktorze. Świetnie panu idzie. Jeśli chodzi o... Nigdy nie zestawiam i w ten sposób nie porównuje.

Jak to? Przecież pan głosował nie tylko ze Schetyną, ale również jakby promował tę kandydaturę więc pytam: dlaczego. Co takiego widzi pan w Schetynie, czego nie widział pan w Ewie Kopacz?

- Przede wszystkim nie będę pani Ewy Kopacz na pewno krytykował. Natomiast mogę powiedzieć co widzę pozytywnego w Grzegorzu Schetynie. Po pierwsze - ogromne doświadczenie polityczne, po drugie - talent, świetny talent organizacyjny, który jest bardzo potrzebny, szczególnie jak się jest w opozycji, po trzecie - taką wewnętrzną, wyniesioną z czasów jeszcze lat 80., podziemia, działania w Solidarności walczącej, taką głęboką ideowość, która jest konieczna w polityce bo bardzo wielu polityków działa wyłącznie cynicznie i pragmatycznie dla własnych celów.

Pan powiedział, że Grzegorz Schetyna jest ideowy?

- Tak, tak jest. Jest człowiekiem głęboko ideowym i to jest dla mnie ogromną wartością w polityce.

Tu muszę powiedzieć, że wpędził mnie pan, wprawił mnie pan w pewną konsternację, dlatego że obserwuję karierę Grzegorza Schetyny od 25 lat z pewną nawet osobistą sympatią - muszę się przyznać, ale za nic w świecie nie potrafiłbym zrekonstruować jego poglądów.

- No bo to jest... Panie redaktorze to nie jest tak, że... Łatwiej jest rekonstruować poglądy człowieka, który broni wycinki Puszczy Białowieskiej lub ONR-owca, który idzie ulicami. Natomiast ludzi, którzy na co dzień starają się zachowywać wedle pewnych zasad, których prawda i uczciwość w polityce jest ciągle wartością podstawową, a nie osiąganiem celów...

Grzegorz Schetyna jest symbolem prawdy i uczciwości w polityce?

- Mówię to są cechy, które nam przyświecają w naszym działaniu...

Ja tylko tak pytam.

- ...dlatego, że dzisiaj kłamstwo z powodu takiego, a nie innego działania Jarosława Kaczyńskiego i jego akolitów, jest głównym narzędziem działania w polityce. I to jest, m.in. po to powstaje zespół, który powołaliśmy w sprawie katastrofy smoleńskiej, żeby przywracać prawdę w polityce. I w tym sensie zawsze będziemy się odwoływali do idei. W naszej deklaracji programowej 2001 roku było to mocno odwołanie do wartości moralnych w polityce.

Jesteście ideowymi politykami, to wiem. Czy ideowy i odwołujący się do wartości moralnych w polityce kandydat Andrzej Halicki byłby lepszym niż Rafał Trzaskowski prezydentem Warszawy? Kandydatem na prezydenta?

- No, to jest pytanie oczywiście o wybory, które być może trzeba będzie zorganizować, tak jak kiedyś organizowaliśmy prawybory w wypadku wybierania kandydata na Prezydenta RP. Być może trzeba będzie zorganizować prawybory, jeżeli chodzi o Warszawę, a być może będzie to po prostu decyzja zarządu krajowego i przewodniczącego Platformy, kto będzie wskazany na tę kandydaturę.

A gdyby to od pana zależało, to kto by tym kandydatem był?

- Obaj mają ogromne zalety i myślę, że...

A jakie zalety ma Halicki?

- Andrzej Halicki jest politykiem niezwykle doświadczonym, a poza tym człowiekiem, który...

Jak Schetyna zupełnie, wy wszyscy macie te same zalety.

- To nie jest tak, panie redaktorze. Każdy ma nieco inny zestaw zalet. Ale nie myślę, żeby to było akurat najważniejsze w tej chwili, jeśli chodzi o Warszawę. Myślę, że to jest kwestia przede wszystkim komunikowania się społecznego, że dzisiaj w takich miastach jak Warszawa - mówię to po przykładzie Poznania i prezydencie Jacku Jaśkowiaku - sposób komunikowania się z ludźmi, umiejętność rozmowy, spotkań z mieszkańcami, dbania o zmiany jakościowe w mieście, ten, kto będzie miał tego rodzaju umiejętności, ten powinien być kandydatem na prezydenta.

O Warszawie jeszcze porozmawiamy. Ostatnie pytanie w tej części. Jakie pan zna języki obce?

- Nieco jeszcze pamiętam łacinę, znam angielski i rosyjski.

Tak się zastanawiam, w jakim języku obcym będzie pan rozmawiał z nowym obywatelem Ukrainy Sławomirem Nowakiem.

- Myślę, że ciągle po polsku.

A podoba się panu koncepcja, że były minister prezydencki, ministrem konstytucyjny, ważny polityk Platformy zostaje obywatelem Ukrainy?

- Sławomir Nowak nie jest już od dłuższego czasu w polityce. Przeszedł do działalności w biznesie. Jeśli będzie mógł swoim doświadczeniem dzielić się z Ukraińcami i równie sprawnie budować drogi, jak przez ten niedługi przecież czas, ale budował w Polsce, to dla Ukraińców tylko dobra wiadomość.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama