Reklama

Reklama

Górnicy: Rządowa propozycja była nie do przyjęcia

Rozmowy przerwane, związkowcy wiozą do swoich kopalń złe wieści. Nie udało się wypracować wspólnych rozwiązań rządu i górników w sprawie planowanych likwidacji czterech kopalń.

Szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz mówił, że górnicy podczas rozmów z premier Ewą Kopacz zgadzali się na wiele ustępstw. Nie otrzymali jednak zapewnienia, że dzięki temu uda się utrzymać kopalnie dłużej niż rok. 

Reklama

Dominik Kolorz powiedział, że owe cztery kopalnie leżą w bardzo trudnych pod względem rynku pracy gminach i miastach. Toteż zamknięcie tych zakładów będzie katastrofalne dla tych regionów. 

Jednocześnie związkowiec zapowiedział dalsze rozmowy ze stroną rządową. "Plus" nocnych rozmów jest taki, że rozstanie nie nastąpiło w atmosferze skandalu, tak jak to miało miejsce w niedzielę.

Związkowcy spodziewają się jednak, że to oni sami, bez pomocy drugiej strony, będą musieli szukać rozwiązania, które będzie satysfakcjonować górników i ich rodziny. Z tym, że ten program musi gwarantować stabilność przez co najmniej dwadzieścia lat. 

Dominik Kolorz przyznał, że były momenty, kiedy obie strony się ze sobą zgadzały. Kiedy jednak przychodziło do omawiania konkretów, wychodziła różnica zdań. 

Szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności sceptycznie podszedł do doniesień na temat ewentualnego wykupienia trzech kopalń przez firmę Universal Energy. Związkowcy nie znają tej firmy i mają podejrzenie, że to może być jakiś "fituliten gescheft" - powiedział Kolorz. 

O godzinie 10:00 ma się spotkać sztab protestacyjny. Dominik Kolorz przewiduje, że zdecyduje on o rozszerzeniu protestu.

Dowiedz się więcej na temat: górnicy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne