Reklama

Reklama

Gorąca dyskusja w Sejmie o tzw. dużej ustawie medialnej

W Sejmie odbywa się pierwsze czytanie trzech propozycji składających się na projekt tzw. "dużej" ustawy medialnej. Pakiet projektów przewiduje przekształcenie od 1 lipca TVP, PR i PAP w instytucje mediów narodowych. Posłowie opozycji atakują założenia projektów. - Wam media potrzebne są po to, by kłamać, bo prawdy boicie się najbardziej. Prawda jest czymś, czego nie chcecie, by docierała do Polaków i myślicie, że media narodowe - plugawiąc to słowo, święte dla wielu - stając w służbie jednej partii politycznej, zrobią Polakom wodę z mózgu - mówił Michał Kamiński z PO.

Na "dużą" ustawę medialną składają się trzy projekty ustaw autorstwa PiS: o mediach narodowych, o składce audiowizualnej oraz przepisy wprowadzające ustawę o mediach narodowych i ustawę o składce audiowizualnej.

Reklama

Debata rozpoczęła się półtorej godziny wcześniej niż to było przewidziane w harmonogramie. 

Lichocka: Dobra zmiana odda media publiczne Polakom

W ocenie poseł PiS Joanny Lichockiej "przedstawione projekty ustaw medialnych to szansa na najpoważniejszą reformę mediów publicznych po 89. roku". "To nie tylko możliwość wyrwania mediów publicznych z rąk partyjnych nominatów - bo to od biedy można przeprowadzić bez tak głębokiej zmiany - ale reforma ta to szansa na wyzwolenie mediów publicznych ze sposobu myślenia, który dotąd paraliżował ich rozwój - przekonania, że Telewizja Polska i Polskie Radio to narzędzie do sprawowania władzy, że to instytucje, które mają służyć interesom konkretnych partii, że to także interesy, które mają służyć interesom różnych lobby" - podkreśliła Lichocka.

W jej ocenie ta "dobra zmiana odda media publiczne Polakom". Jej zdaniem świadczy o tym zmiana określenia z "mediów publicznych" - która to nazwa zdaniem Lichockiej została skompromitowana - na "media narodowe". Dodała, że "po raz pierwszy w historii mediów publicznych staną się one całkowicie niezależne od rządu w sensie personalnym i finansowym". Posłanka PiS podkreśliła, że media narodowe będą podporządkowane Radzie Mediów Narodowych, w której zagwarantowane będzie miejsce dla przedstawiciela opozycji

Kruk: Doszło do bezprecedensowego ograniczenia wolności słowa

Posłanka Elżbieta Kruk z PiS nie zostawiła suchej nitki na działalności TVP za czasów poprzednich władz. - Co mieliśmy zamiast służby Polsce i Polakom? Narzędzie propagandy, misję publiczną zastąpiło służenie interesom władzy. Zakres zmian personalnych i programowych w mediach publicznych dokonanych przez PO-PSL pogłębił nierównowagę w dostępie do mediów publicznych różnych grup społecznych. Zniknęło z telewizji publicznej niemal wszystko, co miało konotacje prawicowe czy konserwatywne. Doszło w konsekwencji do bezprecedensowego ograniczenia wolności słowa i swobody debaty publicznej. Wielomilionowe audytorium o światopoglądzie konserwatywnym zostało pozbawione oferty programowej, a opinia publiczna pełnego dostępu do spectrum poglądów - mówiła posłanka. 

Zdaniem Kruk, był to stan "niezgodny z konstytucyjnymi zasadami równości wobec prawa i swobodnego dostępu do informacji". 

Kamiński: Zamach na prawdę

Z kolei posłowie opozycji ostro krytykują proponowane przez PiS zmiany w mediach publicznych. - Rozumiem, że media narodowe nazywają się narodowe, żeby przed nimi klękać? Bo innego uzasadnienia takiej zmiany nie widzę - ironizowała z sejmowej mównicy posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Michał Kamiński zarzucił partii rządzącej, że "dokonuje zamachu na prawdę". - Wam media potrzebne są po to, by kłamać, bo prawdy boicie się najbardziej. Prawda jest czymś, czego nie chcecie, by docierała do Polaków i myślicie, że media narodowe - plugawiąc to słowo, święte dla wielu - stając w służbie jednej partii politycznej, zrobią Polakom wodę z mózgu. Nie zrobią dlatego, że dzisiaj jest naprawdę duży pluralizm. Jest dostęp do różnych mediów - mówił Michał Kamiński.

Poseł PO zastanawiał się na sejmowej mównicy, dlaczego skoro "TVP przez ostatnie 8 lat byłą straszną telewizją", to "katolicki naród nie rzucił się do odbiorników i oglądał TV Trwam?". - A mógł oglądać. Dziwnym trafem TV Trwam nie ma wielkiej oglądalności - tak, jak dzisiaj oglądalność traci telewizja narodowa, kierowana przez partyjnego działacza Jacka Kurskiego. Jeżeli Kurski jest dla państwa symbolem człowieka, który nie dzieli narodu, to żart, a nie debata - ciągnął Kamiński.

- Dzisiaj jeżeli chcecie mówić o realnej zmianie, to przypomina się sformułowanie: czym się różni socjalizm od socjalizmu demokratycznego - bo tak go nazywano w czasach komunistycznych? Powtórzę to: czym się różni wasza zmiana od normalnej dobrej zmiany? Tym, czym się różni krzesło od krzesła elektrycznego. I niestety ten żart bardzo ilustruje to, co chcecie zrobić - dodał Michał Kamiński. 

Zdaniem Kamińskiego, media publiczne pod nowym kierownictwem "opluwają przeciwników politycznych". - To do waszych mediów można odnieść słowa Antoniego Słonimskiego z jego wiersza "Dwie ojczyzny". To mądre słowa, które padły w latach 30, kiedy faszyzm był u progu i kiedy Słonimski pisał: "W twojej ojczyźnie do obcych w wierze Bóg się nie zniża. W mojej ojczyźnie on wszystkich bierze w ramiona krzyża" - zakończył swoje wystąpienie Michał Kamiński. 

Elżbieta Borowska z Kukiz'15 zapowiedziała, że klub złoży wniosek o publiczne wysłuchanie ustawy. - Poprosiły nas o to różne środowiska twórcze. Mam nadzieję, że to wysłuchanie publiczne jednak dojdzie do skutku - powiedziała.

- Pani Lichocka niech się tutaj nie podśmiewa, bo to upolitycznienie jest w tej chwili bardzo widoczne - zwróciła się Borowska do Joanny Lichockiej z PiS. 

Liroy-Marzec: PiS konsultował ustawę sam ze sobą

Piotr Liroy-Marzec stwierdził, że "jeżeli media narodowe mają realizować interes narodowy, to ja jestem za. Jeżeli nadal mają być to media partyjne, to nie ma na to zgody". - PiS konsultował te ustawy sam ze sobą. Wszyscy wiedzą, że SDP to zaplecze PiS. To przypomina mi konsultacje społeczne z 1967, które były próbą legitymizacji podwyżki cen. Wtedy konsultacje były ograniczone do zaufanych aktywistów - mówił.

-Nie startowaliśmy w wyborach do jakiejś parodii - podkreślił Liroy-Marzec.

Posłowi Kukiz'15 prace nad ustawą medialną przypominają piosenkę Macieja Zembatego. - "Z dniem 3 października ma dekretem prawomocnym w trotuarach i chodnikach być co druga płyta wyższa". Można i tak, ale wtedy zrobicie z Sejmu parodię - powiedział. 

- Możecie procedować jak zawsze: stuk puk laską w podłogę, Sejm wyraża zgodę. Ale to bez nas! - zakończył Liroy-Marzec. 

Możdżanowska: Dziennikarze TVP to propagandziści PiS

PSL wniosło o odrzucenie w całości projektów ustawy. - To zamach na prawdę - mówiła Andżelika Możdżanowska z PSL. - PiS jest wirtuozem obiecanek - stwierdziła. Zdaniem posłanki, pieniądze z abonamentu mogą być przeznaczane na realizację obietnic złożonych górnikom. 

- Skończcie z tą farsą. My dziś nie procedujemy nad ustawą medialną, ale nad nowym podatkiem na media rządowe. Reżimowo-partyjne. PiS chce zabrać Polakom miliardy złotych - argumentowała Możdżanowska. 

Posłanka PSL nazwala dziennikarzy TVP "propagandzistami PiS". 

Głos przewodniczącego KRRiT

O głos poprosił przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak. - Krajowa Rada kończy swoją kadencję za 3 miesiące. Będę ją bronił, ale nie będzie to obrona stołków, ale pewnego systemu, który funkcjonował - zaczął swoje wystąpienie Dworak. 

Według KRRiT nowe zapisy ustawy medialnej stoją w sprzeczności z Konstytucją. 

- Chciałbym zwrócić się do wysokiej izby, aby zapewniła możliwość spokojnej debaty - zaapelował Dworak. Wyraził nadzieję, że będą mogli wziąć w niej udział przedstawiciele różnych środowisk.

- Możliwe jest ustanowienie trwałego ładu w świecie mediów tylko w porozumieniu większości - podkreślił. 

Po wystąpieniu przewodniczącego KRRiT posłowie zaczynają zadawanie pytań. Zgłosiło się 84 osoby. Każdy z posłów ma półtorej minuty. 

Dowiedz się więcej na temat: Sejm RP | ustawa medialna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama