Reklama

Reklama

Globalna konferencja w Polsce. "Relacje Iranu z Polską staną się nieco chłodniejsze"

Jak przekazał w piątek na antenie Fox News sekretarz stanu USA Mike Pompeo, w lutym w Polsce odbędzie się globalna konferencja na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Informacja ta, potwierdzona z czasem przez polskie MSZ, zrodziła wiele pytań. Dlaczego gospodarzem wydarzenia będzie Polska i dlaczego informacja o wydarzeniu nie wypłynęła najpierw ze strony resortu Jacka Czaputowicza? Pytamy o to Marcina Krzyżanowskiego, byłego konsula RP w Kabulu, mieszkającego na stałe w Teheranie.

"Mamy przyjemność poinformować, że Rzeczpospolita Polska i Stany Zjednoczone będą współgospodarzami 'Spotkania ministerialnego poświęconego budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie', które odbędzie się w Warszawie w dniach 13-14 lutego. Do udziału w spotkaniu zostały zaproszone państwa z całego świata" - poinformowało MSZ w oświadczeniu. Jak zaznaczono, oświadczenie zostało wydane jednocześnie przez obie strony - polską i amerykańską. 

Głównym tematem lutowego spotkania ma być sytuacja w Iranie, a dokładniej "zapewnienie, że Iran nie jest destabilizującym czynnikiem".

Reklama

Dlaczego Polska?

- Polska w relacji z krajami Bliskiego Wschodu zachowuje nie tyle neutralność, co powściągliwość, ale zasadniczo nie jest zaangażowana zbyt mocno w to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Nawet jeśli wliczyć w to nasz udział w operacjach wojskowych w Iraku i w Afganistanie, nie jesteśmy zbyt aktywni na tym terenie. Być może to jest jedną z przyczyn, dla których wybrano Polskę na gospodarza takiej konferencji - mówi w rozmowie z Interią Marcin Krzyżanowski, były konsul RP w Kabulu, pytany o wybór Polski na współorganizatora wydarzenia.

Pierwszy o planowanej konferencji poinformował sekretarz stanu Mike Pompeo. Strona polska dopiero z czasem potwierdziła doniesienia. Według eksperta, tego typu informacje powinny być anonsowane przez gospodarza, a w najgorszym przypadku wspólnie.

- Wygląda to tak, jakby Amerykanie byli organizatorem konferencji w Polsce, co jest oczywiście dopuszczalne, ale forma podania tych informacji do publicznej wiadomości jest, delikatnie mówiąc, niecodzienna - ocenia Krzyżanowski.

Relacje polsko-irańskie

Jak zaznacza w rozmowie z Interią były konsul RP, kwestią otwartą jest, jak organizacja tego typu szczytu wpłynie na relacje polsko-irańskie.

- Patrząc prawdziwe w oczy, rzadko tego typu szczyty wnoszą coś konkretnego do polityki. Nasze relacje dwustronne też są na tyle płytkie, że zasadniczo nie ma co psuć. Natomiast nie wątpię, że relacje Iranu z Polską staną się nieco chłodniejsze, przynajmniej na krótko - twierdzi Krzyżanowski. - Można się spodziewać ze strony irańskiej, która bądź co bądź jest bardzo pragmatyczna, przez jakiś czas drobnych złośliwości. Możliwe są obstrukcje przy wydawaniu wiz, czy pewne utrudnienia w pracy naszej ambasady w Teheranie - dodaje.

Zdaniem eksperta relacje polsko-irańskie nie powinny jednak ulec znacznemu czy długotrwałemu pogorszeniu.

Wydarzenie dużej rangi?

"Planowana na luty konferencja bliskowschodnia będzie najważniejszym wydarzeniem dyplomatycznym w Warszawie od czasu szczytu NATO" - powiedział w piątek szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Czy słowa te nie są na wyrost?

- Trudno w tym momencie wyrokować, bo nie znamy żadnych konkretów na temat tego szczytu. Jednak sądzę, że słowa minstra Szczerskiego są dużą przesadą. Większą wagę będzie miało wiele innych wydarzeń dyplomatycznych w tym roku - ocenia Krzyżanowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje