Reklama

Reklama

Gersdorf: Kadencyjność I prezesa SN jest określona w konstytucji

"Stanowisko I prezesa SN - niezależnie od tego, kto by nim był - ma kadencyjność określoną w konstytucji. Skoro kadencyjność ta jest określona w konstytucji, nie podlega dyskusjom i zmianom ustawowym" - oświadczyła w środę na konferencji prasowej Małgorzata Gersdorf. "Funkcji, która jest określona konstytucyjnie, zostałam pozbawiona ustawą" - dodała.

Na początku konferencji Małgorzata Gersdorf poinformowała, że sędzia Michał Laskowski pozostaje rzecznikiem prasowym Sądu Najwyższego. 

Reklama

- Swego czasu powiedział państwu, że złożył rezygnację, ale ona nie została zaakceptowana - wyjaśniała. Zgodził się nadal pełnić tę funkcję, którą pełni znakomicie w moim przekonaniu - dodała.

"Ta kadencyjność nie podlega dyskusji i zmianom ustawowym"

Jak podkreśliła na konferencji prasowej, "stanowisko I prezesa SN - niezależnie od tego, kto by nim był - ma kadencyjność określoną w konstytucji". 

- Ta kadencyjność nie podlega dyskusji i zmianom ustawowym - oświadczyła Gersdorf. - Nie ma dla mnie problemu, że ustawa zmieniła wiek emerytalny sędziów SN w trakcie kadencji, czego się nigdy nie robi bez przepisów intertemporalnych. W ten sposób zostałam pozbawiona funkcji ustawą, funkcji, która jest określona konstytucyjnie" - zaznaczyła.

Gersdorf odniosła się też do wyznaczenia prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN sędziego Józefa Iwulskiego do zastępowania I prezes SN na czas jej nieobecności. 

- To normalna procedura, że gdy I prezes nie może wykonywać swoich obowiązków, to na ten okres desygnuje swoje uprawnienia jako zastępującego I prezesa sędziemu, zwykle prezesowi Izby. Prezes Iwulski zgodził się wykonywać te moje obowiązki. To nie są proste obowiązki w tym czasie i dziękuję panu prezesowi Iwulskiemu, że się zgodził je wykonywać - powiedziała.

"Sytuacja jest brawurowa"

Zapytana o to, dlaczego wydała zarządzenie o wyznaczeniu zastępcy, odpowiedziała: "Niedługo wybieram się na urlop i trzeba było rozwiązać tę sprawę". - Sytuacja jest brawurowa i tempo prac jest bardzo duże. Moja nieobecność w pracy może być spowodowana nie tylko urlopem - podkreśliła.

Gersdorf została też zapytana, czy doszło do jakiegoś porozumienia pomiędzy nią a prezydentem Andrzejem Dudą. 

- Zawsze widzicie państwo jakieś deale, konszachty z władzą wykonawczą. Chyba swoim zachowaniem nie daję do tego podstaw. Godzina wydania zarządzenia o wyznaczeniu zastępcy była istotna, bo podjęłam je przed spotkaniem z prezydentem. Nie wiedziałam, co tam się stanie - odpowiedziała na konferencji prasowej Małgorzata Gersdorf.

Iwulski: Pani prezes jest ciągle I prezes Sądu Najwyższego

Wcześniej prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN sędzia Józef Iwulski oświadczył, że "nie jest zastępcą, a tym bardziej następcą I prezes SN". "Jedynie zastępuję ją w razie, gdy będzie nieobecna na przykład w czasie zwolnienia lekarskiego, wyjazdu służbowego, czy urlopu wypoczynkowego" - napisał w oficjalnym oświadczeniu. 

- Podzielam uchwałę, którą podjęliśmy: pani prezes jest ciągle I prezes Sądu Najwyższego. Natomiast ja jestem wyznaczony na czas jej nieobecności. W czasie jej obecności nie wykonuję czynności I prezesa. Natomiast w czasie nieobecności mój zakres kompetencji jest taki sam jak I prezesa. Z tym, że będę wykonywał tylko niezbędne czynności - prawidłowe administrowanie SN - powiedział z kolei na konferencji prasowej sędzia Józef Iwulski.

Jak dodał, wydane wczoraj przez Małgorzatę Gersdorf zarządzenie "jest typowe", które "kilkadziesiąt razy pani I prezes wydawała w sytuacji, kiedy wyjeżdżała na delegację zagraniczną czy też korzystała z urlopu wypoczynkowego". 

- Jeszcze raz chciałbym podkreślić wobec nieporozumień, jakie wynikają z doniesień medialnych: nie chodzi w tym zarządzeniu ani o wyznaczenie mnie zastępcą pani I prezes, a tym bardziej nie chodzi o wyznaczenie mnie następcą - tłumaczył na konferencji sędzia Józef Iwulski. - Chodzi o wyznaczenie mnie jako prezesa zastępującego ją w czasie jej nieobecności - podkreślił. 

- Moja sytuacja prawna wygląda następująco - w terminie złożyłem oświadczenie następującej treści: "Oświadczam uprzejmie, że moją wolą (zamiarem) jest pozostanie na stanowisku sędziego SN do ukończenia 70. roku życia - relacjonował na konferencji prasowej Iwulski. - To oświadczenie złożyłem pani I prezes, która zgodnie z przepisem ustawowym odpowiednim przesłała do pana prezydenta. Dokładnie powiedziałem państwu to, co napisałem. Nie powoływałem się na jakiekolwiek przepisy w tym oświadczeniu - wyjaśnił. 

"Prezydent wobec mnie nie podjął żadnej decyzji"

Sędzia Iwulski odniósł się również do wczorajszego spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą.

- Pan prezydent ani mnie nie wyznaczył, ani mi nie powierzył żadnych obowiązków. W tym zakresie nie podjął żadnej decyzji w sposób skonkretyzowany. Na pewno nie zastosował art. 111 par. 4. To jednoznacznie wynika, że nie zastosował tego przepisu - powiedział Iwulski, odpowiadając na pytania na środowej konferencji prasowej.

Jak podkreślił, "pan prezydent jedynie zaaprobował wybór mojej osoby przez panią I prezes SN jako merytorycznie uzasadniony, w sytuacji określonej w art. 14 par. 2, czyli na czas jej nieobecności".

"Pan prezydent wyraźnie oświadczył, że prezes Gersdorf przeszła w stan spoczynku z mocy ustawy. My w dyskusji prawniczej powiedzieliśmy, że mamy inne zdanie i pozostaliśmy przy swoich zdaniach" - dodał sędzia Iwulski, mówiąc o wtorkowym spotkaniu z prezydentem Dudą.

Pytany, dlaczego według niego prezydent nie zastosował art. 111 par. 4 ustawy o SN, Iwulski odpowiedział, że "pan prezydent powiedział, że chodzi mu o dobro wymiaru sprawiedliwości i prawidłowe funkcjonowanie SN, żeby nie wprowadzać - w cudzysłowie - "na siłę" jakiegoś pełniącego obowiązki I prezesa SN, że lepiej będzie, jeżeli to będzie ktoś wewnątrz, kto już jest wprowadzony i ma odpowiednie doświadczenie w zakresie kierowania sprawami".

Czytaj więcej: Sędzia Iwulski wydał specjalne oświadczenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne