Reklama

Reklama

"Gazeta Wyborcza" o tajnym agencie Macierewicza. Politycy komentują

W weekendowym wydaniu "Gazety Wyborczej" opublikowano artykuł "Antoni Macierewicz, jego firma i jego TW", z którego wynika, że minister obrony zasiada w radzie fundacji "Głos", której prezesem zarządu jest Robert Luśnia, wieloletni partyjny współpracownik Antoniego Macierewicza, a za czasów PRL agent bezpieki. Luśnia był też wiceprezesem spółki Herbapol Lublin, której pieniędzmi - według gazety - pod koniec lat 90. bez wiedzy prezesa płacił firmie Macierewicza.

"Dlaczego minister obrony narodowej RP utrzymuje (choćby formalną) więź ze zdemaskowanym płatnym TW? Przecież od lat głosi, że należy zwalczać wpływy byłych współpracowników SB" - pytał Tomasz Piątek na łamach "Wyborczej".

MON: Macierewicz nie utrzymuje kontaktów w Luśnią

Reklama

W odpowiedzi na zarzuty dziennika jeszcze w piątek resort obrony narodowej oświadczył, że Antoni Macierewicz nie utrzymuje żadnych kontaktów z Robertem Luśnią.

Według ministerstwa kilkanaście lat temu, natychmiast po uzyskaniu wiedzy o współpracy Luśni z SB, został on wydalony z ówczesnej partii Antoniego Macierewicza - Ruchu Katolicko-Narodowego. Od tamtego czasu minister Macierewicz nie widział się i nie rozmawiał z Robertem Luśnią - oświadczył MON. (Poniżej całość oświadczenia)

Politycy komentują

Goście radiowej Trójki - politycy PO i Nowoczesnej - uważają, że dzisiejsze doniesienia "Gazety Wyborczej" o Antonim Macierewiczu powinny zostać sprawdzone. Politycy PiS i Kukiz'15 bronią ministra.

Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej ocenił w radiowej Trójce, że sprawa wygląda na bardzo poważną i powinna zostać dokładnie sprawdzona. O Robercie Luśni powiedział, że "miał dziwne kontakty z osobami, których tropy łączą z rosyjskimi agentami". Antoni Macierewicz jest w niejasnym układzie - dodał polityk PO.

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej powiedziała z kolei, że pojawiające się w sprawie wątki rosyjskie powinny zostać sprawdzone. "Dziwi taka podwójna moralność pana Macierewicza" - powiedziała.

Jarosław Sellin z Prawa i Sprawiedliwości nie odniósł się bezpośrednio do tekstu. Zarzucił Platformie Obywatelskiej, że popełniła bardzo poważne błędy w relacjach z Rosjanami po katastrofie smoleńskiej. Antoni Macierewicz to zaś - według polityka PiS - osoba, która podnosi polską armię z - jak się wyraził - "niezbyt dobrego poziomu".

Także Marek Jakubiak z Kukiz'15 ocenił, że Antoni Macierewicz jest bardzo dobrym ministrem. "Dajmy spokój plotkom" - dodał, nawiązując do artykułu "Gazety Wyborczej".

Z kolei lider PO Grzegorz Schetyna zaapelował w sobotę do premier Beaty Szydło, by w związku z publikacjami dot.  Antoniego Macierewicza zawiesiła szefa MON do czasu wyjaśnienia sprawy i by sprawą zajął się także prezydent i sejm. MON wydało oświadczenie ws. sobotniej publikacji "GW" dotyczącej szefa resortu.


***

Całość oświadczenia MON (przekazane mediom w piątek 17 czerwca 2016):

Oświadczenie

 

W związku z zapowiedzianym na jutro tekstem w Gazecie Wyborczej pt. Tajny agent Macierewicza, przesyłam Państwu odpowiedzi, jakie zostały dzisiaj przekazane ww. dziennikowi:

Minister Antoni Macierewicz poznał Roberta Luśnię poprzez Wojciecha Ziembińskiego, który polecił go jako młodego człowieka do pomocy w Ośrodku Badań Społecznych w 1980 r. O zarzutach współpracy Roberta Luśni z SB minister Macierewicz dowiedział się w momencie, gdy informację tę przekazał Rzecznik Interesu Publicznego weryfikując oświadczenia poselskie. Od razu Robert Luśnia został zawieszony, a następnie wydalony z Ruchu Katolicko-Narodowego i z koła poselskiego. Jest oczywiste, że wcześniej ani Wojciech Ziembiński, ani Antoni Macierewicz nie mogli wiedzieć o związkach Roberta Luśni z SB. Luśnia przed 2001 r. nie pełnił żadnej funkcji publicznej wymagającej lustrację.

Minister Macierewicz, nie wie kto był oficerem prowadzącym Roberta Luśnię. Z dokumentów, które referowano ministrowi wynikało, że chyba nazywał się Nadworny i rozpracowywał drukarnię Ruchu Młodej Polski (A. Halla) i środowiska prawicowe. Minister nigdy nie miał kontaktów z tą osobą.

Minister Macierewicz wiedział natomiast, że mecenas Lew-Mirski podjął się obrony Roberta Luśni w jego procesie lustracyjnym i to wyczerpuje wiedzę ministra w tym temacie.

Minister Macierewicz NIE utrzymuje żadnych kontaktów z Robertem Luśnią. Natychmiast po uzyskaniu wiedzy o współpracy pana Luśni został on wydalony z RKN, było to kilkanaście lat temu. Od tamtego czasu minister Macierewicz nie widział się i nie rozmawiał z Robertem Luśnią.

Z panem Konradem Rękasem minister Macierewicz spotkał się raz na korytarzu w Sejmie, na początku lat 2000. Minister nie utrzymywał i nie utrzymuje żadnych kontaktów z panem Rękasem, ani nie zna jego powiązań politycznych. Być może redakcja Gazety Wyborczej myli Konrada Rękasa z Aleksandrem Rękasem, który zmarł 2 lata temu i był wieloletnim trenerem w skokach do wody ministra Macierewicza.

Gazeta Wyborcza pyta o prof. Chrisa Cieszewskiego. Minister Macierewicz poznał go na jednej z konferencji smoleńskich organizowanych przez prof. Piotra Witakowskiego. Fałszywka na temat jego współpracy, którą rozpowszechniały niektóre stacje telewizyjne to potwarz. Pan Cieszewski wystąpił do sądu o autolustrację i został w pełni i jednoznacznie oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Wyrok jest prawomocny.

Firma Medinvest Corporation, o której pisze Gazeta Wyborcza była własnością, wybitnego i zasłużonego, zmarłego już działacza polonijnego Janusza Subczyńskiego, który był twórcą największej organizacji niepodległościowej w USA o nazwie Pomost. Pan Subczyński swoim wysiłkiem wsparł działalność pisma "Głos". Był to wyraz wsparcia dla publicystyki niepodległościowej w Polsce. "Dziedzictwo Polskie nie prowadzi działalności od 2007 r. Minister Macierewicz posiada 10% udziałów w spółce Dziedzictwo Polskie".

Robert Luśnia zwrócił się z prośbą o umieszczenie reklam w Głosie i to zostało wykonane. Działo się to w latach 90, więc w sposób oczywisty nikt nie wiedział wówczas, że był on współpracownikiem SB w środowisku ministra i całego Głosu w latach 80. Minister Macierewicz nie ma żadnej wiedzy o umorzonym śledztwie wzmiankowanym przez Gazetę Wyborczą. Żadne organy nigdy nie zwracały się w tej sprawie do ministra Macierewicza.

Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy MON

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy