Reklama

Reklama

Franciszek Sterczewski: Jako poseł po prostu mam prawo skontrolować tę sytuację

"Chciałem przekazać leki i jedzenie osobom uwięzionym przez kordon polskich służb. Skoro Straż Graniczna otacza obóz, to znaczy, że znajduje się on na terytorium Polski. W przeciwnym razie nasze służby bezprawnie przekroczyłyby białoruską granicę" - przekonuje poseł KO Franciszek Sterczewski. "Dlatego jako poseł mam prawo podejść do granicy naszego kraju i skontrolować tę sytuację" - twierdzi.

Poseł Koalicji Obywatelskiej Franek Sterczewski od poniedziałku znajduje się w Usnarzu Górnym. Sieć obiegło nagranie dokumentujące jak polityk próbuje przedostać się do koczujących uchodźców na granicy polsko-białoruskiej. Na filmie widać, jak Straż Graniczna goni i zatrzymuje posła biegnącego z torbą.

Sterczewski komentuje incydent przy granicy

W środę poseł odniósł się do sprawy w swoich mediach społecznościowych. "Funkcjonariusze uniemożliwiali mi udzielenie pomocy głodnym i schorowanym uchodźcom i uchodźczyniom. Nie zrażałem się, kulturalnie starałem się wyjaśnić, po co to robię i uzyskać odpowiedzi np. na pytanie: na jakiej podstawie prawnej panowie zabraniają mi działania, oraz kto tu dowodzi? Po nie uzyskaniu odpowiedzi, oraz wyczerpaniu wszystkich tematów do rozmowy zacząłem biec. Bo takie mam prawo. Bo nie wolno być obojętnym" - tłumaczy Franciszek Sterczewski. 

Reklama


"Od ponad dwóch tygodni grupa ludzi jest zamknięta w kordonie przez polsko-białoruskie służby. Wbrew temu co twierdzi propaganda PiS, obóz znajduje się na terenie Polski. Gdyby było inaczej, to Straż Graniczna i Policja otaczające obóz nielegalnie przekroczyły granicę Białorusi. Dlatego po prostu mam prawo tam podejść i skontrolować sytuację" - przekonuje poseł opozycji.

Sterczewski: Sytuacja na granicy to pokazówka państwa polskiego

Jak relacjonuje, osoby koczujące na granicy nie mają jedzenia, a wodę piją ze strumyka. "Przynajmniej cztery osoby wymagają natychmiastowej opieki medycznej. Dlatego dziś robiłem wszystko, by dostarczyć im choćby siatkę z jedzeniem i lekarstwami. Prawie się udało. Niestety Straż Graniczna wolała bezprawnie uniemożliwiać mi działanie i bawić się w gonito. Dlaczego to państwo jest silne wobec słabych, a słabe wobec silnych?" - kończy wpis. 

- Myślę, że ta sytuacja to jest pokazówka państwa polskiego, by ukryć indolencje i łamanie praw człowieka przez państwo polskie. Nie ma żadnych przesłanek, by tym ludziom nie udzielać pomocy - powiedział Piotr Ikonowicz w programie "Debata Dnia" Polsat News.

W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa cudzoziemców, osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. Według informacji Straży Granicznej z poniedziałku grupa liczy obecnie 24 osoby.

Czytaj też:

Franciszek Sterczewski uciekał przed pogranicznikami. Wideo obiegło sieć

Franciszek Sterczewski dla polsatnews.pl: Czas na młodsze pokolenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje