Reklama

Reklama

Filip Frąckowiak wspomina pułkownika Ryszarda Kuklińskiego

Pułkownik Ryszard Kukliński był introwertykiem, ale przy tym niezwykle skromnym człowiekiem, miał w sobie też trochę optymizmu. W ten sposób zmarłego przed dwunastu laty oficera zapamiętał dyrektor warszawskiej Izby Pamięci Ryszarda Kuklińskiego, Filip Frąckowiak.

Jest on synem Józefa Szaniawskiego, polskiego pełnomocnika Kuklińskiego. W latach 90. miał okazję poznać pułkownika, a w późniejszym czasie również krótko u niego mieszkać. Jak wspominał w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, Kukliński był osobą skromną i skrytą, zamkniętą w sobie,co zdaniem Frąckowiaka mogło być również podyktowane żałobą po śmierci jego synów. Kukliński nie był jednak pozbawiony optymizmu.

Reklama

Zdaniem Filipa Frąckowiaka, Ryszard Kukliński powinien być zapamiętany przez Polaków jako bohater i człowiek, który dobrze przysłużył się Polsce.

Planował "zemstę na komunistach"

Rozmówca IAR wskazywał, że z każdym rokiem dowiadujemy się nowych faktów o jego życiu. Pojawiają się też nowe informacje, jak na przykład ta, przedstawiona przez przyjaciela pułkownika z dzieciństwa, Romana Barszcza, że Kukliński od samego początku planował "zemstę na komunistach".
Flip Frąckowiak zaprasza do odwiedzenia Izby Pamięci Ryszarda Kuklińskiego, która mieści się na warszawskim Starym Mieście, na tyłach Archikatedry świętego Jana Chrzciciela. Można w niej obejrzeć pamiątki po Kuklińskim i archiwalne zdjęcia, ale też na przykład plan ataku wojsk Układu Warszawskiego na Zachód w razie wybuchu III wojny światowej.

Z okazji 12. rocznicy śmierci Ryszarda Kuklińskiego o 12.00 złożone zostaną kwiaty na jego grobie na wojskowych Powązkach. Z kolei o 19.00 w Archikatedrze świętego Jana Chrzciciela odprawiona zostanie msza święta w jego intencji.
Pułkownik Ryszard Kukliński był w czasach PRL wysokim rangą oficerem Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego. W 1972 roku nawiązał współpracę z amerykańskim wywiadem, przekazując CIA w następnych latach wiele tajnych dokumentów i informacji, dotyczących między innymi planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Z powodu groźby dekonspiracji, uciekł z kraju przy pomocy Amerykanów w listopadzie 1981 roku. Skazany na karę śmierci przez komunistyczny sąd, został zrehabilitowany w 1997 roku. Zmarł 11 lutego 2004 roku w Tampa w Stanach Zjednoczonych.
W ostatnim czasie minister obrony Antoni Macierewicz wystąpił do prezydenta Andrzeja Dudy o przyznanie pośmiertnie pułkownikowi awansu generalskiego. Sprawa jest w toku.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy