Reklama

Reklama

"FAS" o procesie ws. tęczowej Matki Boskiej: Kościół w Polsce uwikłał się w konflikt

Kościół, dawniej ponadpartyjny autorytet, uwikłał się w społeczne konflikty, sam stając się celem ataków. To tragedia dla Polski – pisze "FAS" w kontekście procesu w sprawie nalepek z Matką Boską w aureoli w kolorach tęczy.

Autor komentarza, warszawski korespondent "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" ("FAS") Gerhard Gnauck poinformował o rozpoczęciu przed sądem w Płocku procesu przeciwko Elżbiecie Podleśnej i dwóm innym aktywistkom, które w kwietniu 2019 roku rozlepiały plakaty przedstawiające Matkę Boską z aureolą w barwach tęczy.

Reklama

Niemiecki dziennikarz wyjaśnia, że akcja kobiet była reakcją na wielkanocny Grób Chrystusa w jednym z płockich kościołów, przedstawiający "gender" i "LGBT" na równi z nienawiścią i egoizmem jako grzechy.

Grozi kara więzienia

Jeżeli sąd uzna działania Podleśnej za obrazę uczuć religijnych, kobietom grozi kara grzywny lub nawet dwóch lat więzienia.

Odnosząc się do pierwszego dnia procesu, Gnauck przytacza wypowiedź 67-letniej kobiety, która zeznała, że była zszokowana plakatem, lecz nie czuła się nim osobiście urażona. Natomiast ksiądz z parafii św. Maksymiliana Kolbego oświadczył, jego uczucia religijne zostały "mocno zranione", gdyż współżycie dwóch mężczyzn jest "zaburzeniem i zboczeniem".

Komentator zwraca uwagę na wypowiedzi hierarchów Kościoła, którzy z jednej strony określają homoseksualistów mianem "naszych braci i sióstr", z drugiej zaś sprzeciwiają się "akceptacji ideologii", która zmierza do zrewolucjonizowania społecznych zwyczajów i międzyludzkich relacji. 

Gnauck przytacza też opinię ministra spraw wewnętrznych, który uważa, że zakaz obrażania żydów i muzułmanów musi obowiązywać też w przypadku katolików.

Jak to jest w Niemczech?

Autor komentarza zaznacza, że trudno zakwestionować ten punkt widzenia. Państwo powinno chronić uczucia religijne. Niemiecki kodeks karny przewiduje kary do trzech lat pozbawienia wolności. Jednak paragraf 166 kodeksu karnego przewiduje sankcje za obrażanie przekonań, stowarzyszeń i obyczajów religijnych bądź światopoglądowych tylko wtedy, gdy "naruszają spokój publiczny".

"Niezależnie od tego jak skończy się ten proces, tragedią dla Polski jest to, że Kościół katolicki, jeszcze trzydzieści lat temu najważniejszy ponadpartyjny autorytet w kraju, uwikłał się tak bardzo w społeczne konflikty, że sam stał się celem ataku. Przywódcy Kościoła, a także politycy partii rządzącej PiS powinni chyba zastanowić się nad hasłem ich krytyków, które brzmi: Tęcza nikogo nie obraża" - pisze w konkluzji Gerhard Gnauck.

Redakcja Polska Deutsche Welle





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje