Reklama

Reklama

"Fakt": Depresja przyczyną śmierci Magdaleny Żuk

Nie było gwałtu ani śladów przemocy - informuje środowy "Fakt" przekazując wnioski prokuratury badającej sprawę śmierci Magdaleny Żuk. Śledczy nie znaleźli też przesłanek, by podejrzewać, że śmierć Polki była efektem intrygi. Wykluczyli spekulacje, że kobieta padła ofiarą "handlarzy żywym towarem".

Z informacji "Faktu" wynika, że śledczy wnikliwie badają wątek depresji, z którą zmagała się dziewczyna.  

Reklama

Jak podaje gazeta materiał biologiczny pobrany z ciała kobiety nie wskazuje na to, aby padła ofiarą gwałtu. Potwierdziły to dwa zespoły polskich biegłych - mówi "Faktowi" osoba znająca kulisy śledztwa. Na ciele Magdaleny Żuk nie znaleziono również żadnych śladów przemocy.  

Według dziennika, wyniki przeprowadzonych sekcji - pierwsza odbyła się w Egipcie z udziałem polskiego patomorfologa i prokuratora; druga przeprowadzona została bezpośrednio w Polsce - wskazują, że dziewczyna miała typowe obrażenia powstałe po upadku z dużej wysokości. W jej krwi odkryto też ślady silnych leków. Chodzi o jeden z tzw. leków przeciwpsychotycznych, substancję stosowaną przy leczeniu psychoz, schizofrenii, ale czasem również w przypadku depresji - podaje "Fakt".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne