Reklama

Reklama

Episkopat o incydencie na Paradzie Równości: Znamiona bluźnierstwa

"W społeczeństwie, w którym jest szacunek dla każdego, nie może być przyzwolenia na obrażanie Boga i ludzi wierzących. Jeśli tak ma wyglądać tolerancja, to przemówienia o tolerancji w takim kontekście nie mają wartości" - podkreślił w wydanym w komunikacie Rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik.

W przekazanym w sobotę komunikacie po zakończeniu warszawskiej Parady Równości, rzecznik Episkopatu napisał: "Z wielkim niepokojem dowiadujemy się o kolejnych faktach i miejscach, w których dochodzi do obrażania Boga i ludzi wierzących".

Reklama

W ocenie rzecznika Episkopatu Polski, "wydarzenia te mają znamiona bluźnierstwa". Katechizm Kościoła Katolickiego jasno o tym mówi: "Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu (...) słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego".

"Tak więc istotą grzechu bluźnierstwa jest nienawiść skierowana przeciw Panu Bogu i temu co święte. Narzędziami w tej walce z Bogiem jest wyśmiewanie prawd wiary jak również naigrawanie się z symboli oraz praktyk religijnych i wykorzystywanie ich do prowokacji" - podkreślił w komunikacie ks. Rytel-Andrianik.

Zdaniem rzecznika Episkopatu Polski, "w społeczeństwie, w którym jest szacunek dla każdego, nie może być przyzwolenia na obrażanie Boga i ludzi wierzących". Dodał jednocześnie, że "jeśli tak ma wyglądać tolerancja, to przemówienia o tolerancji w takim kontekście nie mają wartości".

W sobotę po południu po raz 19. stołecznymi ulicami przeszła Parada Równości. Po raz pierwszy impreza objęta była patronatem prezydenta miasta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Zgodnie z szacunkami ratusza w Paradzie Równości wzięło udział 47 tys. osób, natomiast organizatorzy mówią o prawie 80 tys. uczestników.

Podczas parady miało miejsce "nabożeństwo ekumeniczne", odprawiane przez aktywistę LGBT Szymona Niemca, nazywającego siebie biskupem Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego w Polsce. To właśnie ten incydent wywołał oburzenie konserwatywnych komentatorów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy