Reklama

Reklama

Emilka walczy z nowotworem. Na wypadające włoski ma niebieskie pudełko

Emilka ma specjalne, niebieskie pudełeczko. Włożyła do niego włoski, które zdejmowała sobie z głowy, kiedy zaczęła działać chemioterapia. Wierzy, że kiedy wyzdrowieje, będzie mogła je znowu założyć. Zawsze ma je przy sobie.

"Żyjemy na oddziale onkologicznym, przyglądając się, jak bardzo bezlitosny jest rak" - pisze na stronie Siepomaga.pl mama Emilki. Jedyną szansą na pokonanie złośliwego nowotworu (neuroblastema IV stopnia) jest kosztowna immunoterapia. Czas: do lutego.

Ból nóżki

Reklama

Dziewczynka zachorowała, kiedy miała 4,5 roku. Zaczęło się od bólu nogi. Badania wskazały na infekcję niewiadomego pochodzenia.

"Lekarz przepisał nam kilka leków, uspokoił i kazał wracać do domu. Niestety po kilku dniach Emilka nie mogła już nawet wstać z łóżka. Znów szpital i znów badania. Tym razem wypis z diagnozą: artretyzm. Lekarze nie potrafili inaczej wyjaśnić tego, co się dzieje. Kiedy nie mogła już nawet sama usiąść, ani przekręcić się na łóżku, bezradnie rozkładali ręce. Emilka zasypiała może na 20 minut, po czym budziła się i płakała z bólu. Podawano jej morfinę, bo w nic innego nie było już w stanie pomóc" - wspomina mama.

Rezonans magnetyczny ujawnił złośliwy nowotwór nadnerczy - neuroblastomę IV stopnia z przerzutami do miednicy, kości długich i kręgosłupa.

Chemia i morfina

"Nigdy nie zapomnę dnia, w którym otrzymała pierwszą chemię.  Ze łzami w oczach patrzyłam jak pielęgniarka zaczęła podłączać kroplówkę do ciała mojej bezbronnej córeczki. Stałam kompletnie bezsilna nad śpiącą Emilką i nie byłam w stanie kontrolować łez. Po pewnym czasie na rączkach  nie było już miejsc na wkłucia. Emilka słabła, a chemia nie przynosiła żadnych efektów. Po trzeciej drastycznie spadły wyniki. Chemia nie przynosiła żadnych rezultatów" - pisze mama Emilki.

Później dziewczynka była leczona w rzeszowskim szpitalu. Kolejna chemia i znowu morfina. Następnie trafiła do Krakowa, gdzie przeszła megachemię, co całkowicie wyniszczyło szpik.

Prośba o pomoc

Dziecko musi  jak najszybciej rozpocząć leczenie immunologiczne przeciwiciałami DIinutuximab.

"Niestety terapia nie jest refundowana w Polsce, a my kolejnej szansy możemy nie doczekać. Jeśli nowotwór zaatakuje znów, Emilka nie będzie miała już szans. Termin rozpoczęcia terapii wyznaczono na luty, a cena, którą muszę zapłacić za życie mojego dziecka, jest olbrzymia. Wiem, że mam mało czasu, ale wiem też, kolejnej szansy może już nie być. Nie mogę pozwolić, by nadszedł dzień, kiedy będziemy musiały się pożegnać. Muszę ratować Emilkę, a bez Ciebie nie jestem w stanie zapłacić ceny za leczenie. Błagam o pomoc" - napisała mama Emilki.

Aby pomóc Emilce,  wejdź na stronę Fundacji Siepomaga i wesprzyj zbiórkę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy