Reklama

Reklama

Ekspert: Surowe kary dla kierowców nie rozwiązują problemu

Podejmowanie ryzykownych zachowań i łamanie przepisów wynika z niedostatecznego doświadczenia kierowców - ocenia w rozmowie z PAP dr Jadwiga Bąk, psycholog transportu. Dla zwiększenia bezpieczeństwa najważniejsza jest edukacja i szkolenia, a nie tylko zaostrzanie kar - dodaje.

W poniedziałek wchodzi w życie nowelizacja Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw; nowe przepisy pozwolą surowiej karać łamiących prawo kierowców. Prawo jazdy stracą ci, którzy jeżdżą z nadmierną prędkością lub po pijanemu. Będzie odbierane m.in. za przekroczenie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h.

Reklama

- Dopiero z czasem się przekonamy, czy wyższe kary wpłyną pozytywnie na bezpieczne zachowania kierowców na drodze. Generalnie większy nacisk położyłabym na edukację, szkolenia oraz kampanie informacyjne adresowane przede wszystkim do młodych ludzi  - podkreśliła w rozmowie z PAP ekspertka ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Jej zdaniem problemem jest to, że nie mają oni doświadczenia za kierownicą lub jest ono niewielkie. - Młodym wydaje się, że są już dobrymi kierowcami. Mają tendencję do tego, że przeceniają swoje umiejętności i możliwości. Imponuje im ta szybka jazda - powiedziała dr Bąk.

Zaznaczyła, że każdy kierowca, bez względu na wiek, powinien mieć świadomość tego, że samochód jest tylko urządzeniem, nad którym nie zawsze można w pełni zapanować. - Trzeba myśleć, że na drodze są też inni kierowcy, a także rowerzyści oraz piesi. Właśnie o takich niebezpieczeństwach należałoby więcej mówić głównie na kursach na prawo jazdy - dodała.

Jak dodała, Polacy - jako kierowcy - nie wyróżniają się na tle innych nacji. - Nie wyróżniałabym polskich kierowców ani w sensie pozytywnym ani w negatywnym. Raczej jesteśmy kierowcami jak większość w innych krajach - zaznaczyła. Jej zdaniem - generalnie - niektóre osoby podejmują jednak ryzykowne zachowania na drodze. - Często jest to brawura, pośpiech, chęć zaimponowania innym. Pokazania, że mam lepszy samochód i jestem lepszym kierowcą - powiedziała Bąk.

Ekspertka podkreśliła, że polscy kierowcy nagminnie rozmawiają przez telefon komórkowy lub wysyłają sms-y. Jej zdaniem trzeba uświadamiać kierowcom także to, że dekoncentracja i zmęczenie są czynnikami, które wypływają negatywnie na bezpieczeństwo jazdy.

Dr Bąk oceniła, że na bezpieczeństwo drogowe wpływają także czynniki emocjonalne kierowców. - Emocje są tym niedobrym doradcą na drodze. Chodzi o pewne negatywne zdarzenia, w domu czy w pracy, jakie przeżywamy. Wszystko to mamy w głowie i wtedy powinniśmy pamiętać, że nie jesteśmy bezpiecznymi kierowcami - powiedziała.

Zwróciła uwagę na to, że w Polsce, szczególnie w dużych miastach, jest coraz więcej samochodów. "Tworzą się korki, w takich sytuacjach trzeba sobie wyliczyć więcej czasu, planując podróż, żeby zdążyć dojechać. Na drogach może dojść do nieoczekiwanych zdarzeń. Każdy ma prawo się zdenerwować. Na to nie mamy większego wpływu" - powiedziała Bąk.

- Musimy sobie uświadamiać, że bez względu na to, czy się zdenerwujemy, czy nie, to ta droga nagle nie okaże się pusta. W takich sytuacjach umiejętność panowania nad emocjami jest bardzo ważna - dodała ekspertka SWPS.

Od poniedziałku za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanych o ponad 50 km/h kontrolujący kierowcę policjant odbierze mu prawo jazdy na 3 miesiące. Jeżeli osoba ta będzie w dalszym ciągu prowadzić pojazd bez prawa jazdy, okres ten będzie przedłużony do pół roku. W przypadku ponownego prowadzenia pojazdu w przedłużonym okresie, starosta wyda decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdem. Aby je odzyskać, trzeba będzie spełnić wszystkie wymagania stawiane osobom, które po raz pierwszy ubiegają się o prawo jazdy.

Na 3 miesiące uprawnienia do prowadzenia pojazdów utracą również kierowcy, którzy przewożą zbyt dużą liczbę osób (przekraczającej liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym).

Prowadzenie pojazdów mechanicznych bez wymaganych uprawnień - po ich odebraniu przez sąd - będzie teraz przestępstwem zagrożonym karą do 2 lat więzienia, a nie wykroczeniem - jak dotychczas.

Wobec nietrzeźwych kierowców sąd, razem z karą i zatrzymaniem prawa jazdy, będzie zasądzał nawiązki i inne świadczenia pieniężne na rzecz poszkodowanych. Za jazdę po pijanemu - 5 tys. zł na fundusz pomocy pokrzywdzonym. Dla recydywistów i osób odpowiadających na podstawie zaostrzonych kryteriów nawiązka to co najmniej 10 tys. zł.

W przypadku recydywy, czyli ponownego skazania kierowcy za jazdę po pijanemu, sąd będzie orzekał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Odstąpienie od tego środka karnego mogłoby nastąpić jedynie w wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych szczególnymi okolicznościami. Minimalny okres zakazu prowadzenia pojazdów orzekany przez sąd wobec recydywistów będzie wynosił 3 lata.

Zdecydowana większość Polaków (96 proc.) opowiada się za natychmiastowym odbieraniem prawa jazdy za recydywę w jeździe pod wpływem alkoholu - wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie MSW. Zdania respondentów były natomiast podzielone w sprawie obierania prawa jazdy za przewożenie zbyt dużej liczby osób; w tym przypadku zaostrzenie przepisów miało prawie tyle samo zwolenników (49 proc.), co przeciwników (47 proc.). Polacy zapytani o opinie w sprawie obierania kierowcom prawa jazdy za rażące naruszenie przepisów nieco częściej opowiadali się za (53 proc.), niż przeciw (44 proc.) takiej sankcji.

Sondaż "Opinie Polaków na temat bezpieczeństwa wewnętrznego" zrealizowany był w dniach od 10 do 13 grudnia 2014 roku metodą wywiadów telefonicznych (CATI) na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej 16+, N=1002 na zlecenie MSW.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy