Reklama

Reklama

Ekspert: ​Ostrożnie z triumfalizmem po strajku

Okrągły stół to sukces rządu, a zawieszenie strajku przez nauczycieli jaskrawym punktem ich porażki? Czy to niezbyt proste postawienie sprawy? Interia zapytała o to dr. Bartłomieja Biskupa z Instytutu Nauk Politycznych UW, który przestrzega przed triumfalizmem tak nauczycieli i związki zawodowe, jak i sam rząd.

- Wizerunkowo zyskał rząd, i premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Beata Szydło, którzy doprowadzili do uspokojenia sytuacji przed maturami. Pokazali się jako drużyna: Szydło odpowiedzialna bardziej za sprawy społeczne, Morawiecki - gospodarcze, duże systemowe zmiany - ocenia dr Biskup. Dodaje jednak, że żadna strona nie powinna dzisiaj posługiwać się kategoriami: przegranej i zwycięstwa. - Jeśli jedna ze stron uzna siebie za zwycięzcę, a drugą za sromotnie przegranego - to będzie złe dla całej sprawy i, prawdopodobnie wtedy, konflikt będzie narastał ponownie, aż do jego eskalacji we wrześniu. Przestrzegałbym przed ogłaszaniem nadmiernego triumfalizmu - ocenia.

Reklama

Połowa biorących udział w sondażu dla RMF i "DGP", przeprowadzonego przez IBRiS uważa, że ze strajku nauczycieli nikt nie wyszedł zwycięsko (50,1 proc.). Dla 32,1 proc. ankietowanych jest to rząd. 11,6 proc. wskazuje na nauczycieli, a 1,4 proc. na opozycję.

- Sondaże są potwierdzeniem jednak tego, że rząd - mówi Interii dr Biskup - poradził sobie z sytuacją i osiągnął krótkoterminowy cel. Nauczyciele również pokazali swoją siłę. Przestrzegałbym przed taktyką, w której rząd teraz będzie udowadniać, że wygrał bitwę, co spowoduje, że nauczyciele poczuliby się zaszczuci. Rząd musi docenić nauczycieli, wprowadzić konkretne zmiany, które wyjdą naprzeciw ich postulatom. Nie mówiłbym też, że nauczyciele wygrali z rządem, bo przez to rozmazuje się cel strajku, który podjęli: podwyżka płac, zmiany w systemie edukacji. Jeśli sprowadzi się to znowu do walki z rządem, to strajk będzie się jawić wyłącznie jako polityczny - tłumaczy dr Biskup.

Podkreśla również, że zakończenie strajku nauczycieli nie ma specjalnego dodatniego przełożenia na wynik sondaży, ale nawet jeśli trudno dzisiaj mówić o zwiększeniu notowań ekipy rządzącej, to - zdaniem dr. Biskupa - wyciszenie sporu uchroniło partię przed spadkiem poparcia, gdyby sytuacja dodatkowo się przeciągnęła i mogła zagrozić sprawnemu przeprowadzeniu matur.

Ruch jest po stronie rządu

- To nie jest zakończenie sporu, ale rządowi chodziło, żeby nie było perturbacji, dalekosiężnych skutków np. z maturzystami. I to się na pewno udało. W ten sposób rząd pokazał, że państwo funkcjonuje, potrafi sobie radzić z sytuacjami kryzysowymi i ograniczać długoterminowe skutki, w tym przypadku strajku - dodaje. Na efekty okrągłego stołu - mówi dr Biskup - trzeba będzie jednak poczekać.

Przypomnijmy, że część przedstawicieli związków zawodowych i opozycji nie wzięła w nim udziału. - Na dzisiaj to jest dla nich błąd. Nawet jeśli nie udałoby się nic zrobić, to trzeba przyjść i rozmawiać. Rząd może dzięki temu zaliczyć punkt komunikacyjny. Ci, którzy krzyczą, że to hucpa, mogliby krzyczeć głośniej i wiarygodniej, gdyby przystąpili do rozmów - ocenia dr Biskup.

Kluczowe - jego zdaniem - będą wyniki prac stolików tematycznych i to czy rzeczywiście rozwiązania zostaną wypracowane i później wdrożone. - Jeśli nie, to będzie można powiedzieć, że to zasłona dymna. A jeśli wypracują konkretne zmiany, a w procesie ustawodawczym ruszą prace, to jest duża szansa, że okrągły stół okaże się sukcesem. Wtedy rząd ponownie zyska. Jeśli nie - trzeba będzie uznać to jako jego porażkę - dodaje.

PiS liderem sondaży

Przypomnijmy, że według najnowszych badań opinii publicznej partia rządząca cieszy się poparciem 40,3 proc. Polaków. Na drugim miejscu znalazła się Koalicja Europejska z poparciem na poziomie 37,7 proc. Trzecia jest Wiosna, za którą opowiedziało się 11 proc. badanych - wynika z ostatniego badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Spraw Publicznych dla portalu Radio ZET i Newsweek Polska. Wcześniej wyniki dla radia RMF i "Dziennika Gazety Prawnej" przeprowadzone przez IBRiS wskazywały, że najwięcej - 38,7 proc. badanych chce swój głos oddać na PiS, a 33 proc. na Koalicję Europejską. Na trzecim miejscu plasuje się, ponownie, Wiosna Biedronia z wynikiem 8,2 proc.

- Zdecydowana większość sondaży pokazuje przewagę dwóch dużych bloków politycznych. PiS natomiast utrzymuje pozycję lidera. Najnowsze badania opinii publicznej tylko tę tendencję potwierdzają. Za nimi jeszcze długo nie ma żadnej siły politycznej i dopiero pojawiają się Wiosna Biedronia i Kukiz'15. To parte, które wprowadzą najpewniej swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Konfederacja ociera się o próg wyborczy. Możemy mówić o stabilizacji notowań. Czy jest strajk nauczycieli, czy nie ma - to notowania są dosyć powtarzalne. Podobne były miesiąc temu. Efekt świeżości Wiosny się ulotnił, jest to jednak obecnie trzecia siła polityczna w Polsce - mówi Interii dr Biskup.

BB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje