Reklama

Reklama

Ekspert o kryzysie w koalicji rządowej: Ziobro przelicytował, nie uzyskał nic

- Zbigniew Ziobro nie odchodzi, ale zadaniem Jarosława Kaczyńskiego w rządzie będzie to, żeby nadzorować prace resortu sprawiedliwości. Na pewno pozycja Ziobry nie będzie tak silna, jak była dotychczas - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. komunikacji strategicznej. Jak dodał, Ziobro "przelicytował się", a w efekcie późniejszego konfliktu "nie uzyskał nic".

W czwartek szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż prezes PiS będzie w rządzie jako wicepremier. Jak informował wcześniej polsatnews.pl, Jarosław Kaczyński będzie szefem komitetu do spraw bezpieczeństwa. Będzie nadzorował Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.  

Reklama

Ustalenia w sprawie przyszłego kształtu rządu mają zamknąć trwający od tygodnia kryzys w koalicji rządowej.

- Biorąc pod uwagę Zjednoczoną Prawicę, najwięcej (w czasie kryzysu - red.) zyskał premier Mateusz Morawiecki i PiS dlatego, że Jarosław Kaczyński postanowił wejść do rządu, co należy odczytać jako wzmocnienie premiera - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. komunikacji strategicznej.

Wzmocnione zostało także - zdaniem eksperta - Porozumienie. Jego lider, Jarosław Gowin, ma bowiem wrócić do rządu i pokierować resortem rozwoju.

"Pokazanie miejsca w szeregu i pogrożenie palcem"

Przed tygodniem politycy PiS mówili o zerwaniu negocjacji rządowych i nie wykluczali końca współpracy z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry.

- Nie jest tak, że Zbigniew Ziobro odchodzi, ale zadaniem Jarosława Kaczyńskiego będzie to, żeby nadzorować pracę resortu sprawiedliwości. Na pewno pozycja Zbigniewa Ziobry nie będzie tak silna, jak była dotychczas. Ziobro będzie nadzorowany, a jego wpływy, tak jak i całej Solidarnej Polski, będą ograniczone - ocenił Trzeciak.

Jednocześnie ekspert podkreślił, że "trudno mówić o klęsce Zbigniewa Ziobry".

- Otrzymał pewne ultimatum, które przyjął. Można powiedzieć, że trochę przelicytował, bo w efekcie "rozpychania się" Solidarnej Polski i późniejszego konfliktu nie uzyskał nic. Nie będzie miał takiej swobody w Ministerstwie Sprawiedliwości, jaką miał do tej pory. Będzie musiał się liczyć bezpośrednio ze zdaniem Jarosława Kaczyńskiego - podkreślił.

Według eksperta PiS zamiast wyrzucić ziobrystów z koalicji, postawił na rozwiązanie pragmatyczne. - Uspokojenie Solidarnej Polski, pokazanie jej miejsca w szeregu i pogrożenie palcem: "będziemy się wam przyglądać" - ocenił dr Trzeciak.

Więcej na ten temat przeczytasz na polsatnews.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje