Reklama

Reklama

Ekspert IES: Ze śladów można odtworzyć przebieg zbrodni

Ze śladów znalezionych na miejscu zbrodni można odtworzyć jej przebieg - przekonuje prof. Andrzej Chochół - biegły z zakresu kryminalistyki, traseologii i mechanoskopii z Pracowni Badania Mikrośladów w Zakładzie Kryminalistyki Instytutu Ekspertyz Sądowych, a także rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

PAP: Jak ze śladów pozostawionych na miejscu przestępstwa odtwarza się przebieg zdarzenia?

Reklama

Prof. Andrzej Chochół: Rekonstrukcja przebiegu zdarzenia, czyli analiza kryminalistyczna, pozwala stworzyć prawdopodobną wersję tego, co się wydarzyło, niejednokrotnie nawet w przypadkach pozornie beznadziejnych. Wykorzystuje się do tego wszystkie dowody znalezione na miejscu zbrodni, m.in. ślady obuwia, czyli ślady traseologiczne, ślady krwi, ichnogramy - czyli ślady przemieszczania się sprawcy. Analizujemy zeznania świadków, którzy nieraz podają różne wersje, i wyjaśnienia podejrzanych, którzy przyznają się do zarzutów lub nie. Próbujemy to wszystko połączyć w układzie przyczynowo-skutkowym; odtwarzać po kolei, gdzie znajdował się sprawca, gdzie użył jakiegoś narzędzia, gdzie się znajdowało to narzędzie, gdzie padły pierwsze uderzenia. I proponujemy prawdopodobną wersję tego, co się zdarzyło.

Analiza kryminalistyczna to swego rodzaju synteza, która powstaje po przeanalizowaniu akt, wszystkich dowodów i przemyśleniu wszystkiego. Jest to też bardzo czasochłonne i dlatego nie robię dużo takich opinii, ale sprawiają mi one największą satysfakcję.

Czy ślady obuwia są łatwe do badania?

 - Najczęściej mamy jakiś niewielki ślad fragmentu obuwia i trzeba zidentyfikować, od jakiego rodzaju buta pochodzi. Jeżeli mamy ten but, to czy od niego konkretnie. Wiele osób chodzi w tym samym rodzaju obuwia, trzeba więc znaleźć tzw. cechy indywidualnie charakterystyczne, czyli takie, które znajdują się tylko na tym obuwiu. Jeżeli je znajdziemy, możemy stwierdzić, że ślad pochodzi od tego konkretnego obuwia.

Gdy mamy tylko część śladu i trzeba wytypować, od jakiego rodzaju obuwia pochodzi, korzystamy z bazy danych spodów obuwia. Dzięki niej możemy wskazać, że ślad odpowiada wzorowi obuwia produkowanego w konkretnej firmie. Zdarza się czasem, że są takie same spody, a dwa różne wierzchy, wtedy wskazujemy, że może być od tego albo od tego.

Jak powstała taka baza danych? Czy znane firmy wypuszczając nowy model obuwia, przysyłają wzór podeszwy do bazy?

 - Tak nie jest, ale dążymy do tego, by tak było. Mamy sporą bazę, którą zgromadziliśmy w ramach tematu badawczego. Moi koledzy jeździli do producentów i uzupełniali wzory do bazy danych. Współpracujemy też z policją, która ma bardzo dobrą bazę danych. Oprócz tego dzięki przynależności do Europejskiej Sieci Instytutów Nauk Sądowych (ENFSI) mam dostęp do światowych baz danych. Jeżeli mamy problem z identyfikacją, wówczas rozsyłam do innych laboratoriów taki ślad i pytam moich kolegów ekspertów, czy mają go w swoich bazach. Jeżeli mają, to w bardzo krótkim czasie dostaję odpowiedź.

Zdarzają się jakieś zaskakujące ślady?

- Dla mnie ciągle taką nowością są ślady traseologiczne na ciele. Są to podbiegnięcia krwawe, najczęściej jedynie niewielki ślad fragmentu spodu obuwia. Te podbiegnięcia mogą utworzyć tzw. pozytywy - kiedy na ciele odbija się to, co najbardziej naciska, czyli jest najbardziej wypukłe; albo negatywy - kiedy krew przemieszcza się w te luki pomiędzy wypukłościami podeszwy. Obraz takiego śladu zależy głównie od siły nacisku. I to jest dla mnie takim nowym wyzwaniem, z którym chętnie się zapoznaję.

Te ślady są na tyle trudne, że dotychczas były pomijane i nie interpretowało się ich. Ostatnio miałem taki ciekawy przypadek, dostałem ślady na ciele o dziwnym kształcie, w postaci linii falistych z drobnymi ząbkami wśród nich. Myślałem, że to jest ślad traseologiczny, ale nie udało mi się ustalić, co to może być. Poprosiłem o pomoc kolegów z ENFSI. Otrzymałem odpowiedź z jednego z laboratoriów, że mieli też podobny przypadek i ustalili, że ślad ten nie pochodzi od spodu obuwia, tylko od jego zewnętrznej części, z której odwzorowała się sznurówka. W innym przypadku zidentyfikowaliśmy pozostawiony na ciele ofiary ślad obuwia jej męża.

Czego dotyczą badania śladów mechanoskopijnych?

 - W działaniach przestępczych wykorzystuje się różne przedmioty, które przy dynamicznym działaniu pozostawiają ślady nieraz o dziwnych kształtach. Najczęściej jednak nasze analizy dotyczą badania przecięć, np. nożem na odzieży. Badamy też zamki - np. czy był otwierany oryginalnym kluczem, podrobionym, czy też wytrychem. Generalnie jednak badania mechanoskopijne dotyczą interpretowania zmian powierzchniowych pod wpływem uderzenia. Jeżeli jest narzędzie porównawcze, to badamy, czy ślad pochodzi od tego konkretnego narzędzia. Analizujemy również uszkodzenia tkanek twardych, czyli kości. Otrzymałem niedawno do badań fragment czaszki jako materiał dowodowy i młotek jako materiał porównawczy i analizowałem, czy urazy w czaszce mogły powstać od tego narzędzia.

Jakie jeszcze sprawy trafiają do Pana?

 - Wykonuję też inne, nietypowe rekonstrukcje zdarzenia, dotyczące upadków z wysokości. Niewielu biegłych w Polsce tym się zajmuje, nasz Instytut robi to od kilkunastu lat. W ramach takiej opinii przedstawiam hipotetyczną wersję zdarzenia analizując najczęściej, czy było to przypadkowe wypadnięcie, czy ofiara sama wyskoczyła, czy brały w tym udział osoby trzecie. Na podstawie przeprowadzonej analizy wskazuję, która z tych wersji jest najbardziej prawdopodobna. Ważne tu jest, w jakiej pozycji ciało się znalazło po upadku, w jakiej odległości od budynku, jakie siły działały na nie w czasie, kiedy ofiara znajdowała się w początkowej fazie lotu. Wykorzystując prawa biomechaniki usiłuję odpowiedzieć na to pytanie z pewnym prawdopodobieństwem.

Można to rozróżnić?

 - Są możliwości zinterpretowania takich sytuacji. Przykładowo, jeżeli ciało swobodnie spada, jego tor lotu będzie pionowy. Jeżeli oddala się od ściany budynku, to znaczy, że jakaś siła poprzeczna na niego działała. Albo to będzie spowodowane np. tym, że wyskoczył i się odepchnął, albo że osoby trzecie spowodowały to oddalenie się od budynku.

Są również charakterystyczne pozycje, które przyjmuje ofiara po upadkach z wysokości. Dają one szansę odpowiedzieć w niektórych przypadkach, jaka była prawdopodobna przyczyna upadku. Jeżeli ktoś wyskakuje z okna, to jego ciało po upadku będzie leżało w pewnej odległości od ściany budynku, najczęściej z głową skierowaną w stronę lotu, a nogami w stronę budynku, prostopadle do ściany. Chyba że nastąpiła rotacja i wtedy się to analizuje. Jeżeli było wyrzucenie, to np. w zależności od sposobu wyrzucenia oś ciała ofiary może być usytuowana równolegle do budynku.

Upadek z wysokości trwa bardzo krótko, z reguły około półtorej sekundy, świadkowie zauważają go dopiero, jak usłyszą, że coś spadło. Ale prawdopodobnie emocje tych osób są tak duże, że spośród kilkorga świadków każdy opowiada inaczej. Jeżeli w swoich analizach mamy wątpliwości, to próbujemy wyrzucać manekina i analizować, jak spada. Jest to bardzo profesjonalny manekin, dokładnie wyważony, z odpowiednią masą ciała, rąk, tułowia. Niestety, jest drogi i musimy go oszczędzać.

Wynika z tego, że uczestniczył Pan w tworzeniu opinii na temat upadku Stanisława Pyjasa ze schodów?

- Tak, uczestniczyłem w realizacji tej opinii, bardzo trudnej i obszernej. Nasze wnioski przekazaliśmy do IPN, który prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Wszyscy eksperci z IES bardzo pozytywnie wyrażają się o współpracy w ramach ENFSI.

- W ramach grup roboczych spotykamy się z reguły co 2 lata na konferencjach naukowych i przedstawiamy swoje wyniki badań, zapoznajemy się też z wynikami innych. To ma wymierne korzyści: z jednej strony widzimy, jak inne ośrodki się rozwijają i możemy skorzystać z ich doświadczeń, z drugiej - sami możemy pochwalić się swoimi osiągnięciami.

Jeżeli chodzi o jakość naszej pracy, to co roku uczestniczymy w testach, organizowanych przez jedną z amerykańskich placówek. W testach tych uczestniczy ponad 200 laboratoriów. Jest w nich opisany pewien przypadek i podane, jakie dowody zabezpieczono na miejscu zdarzenia. My je dostajemy i badamy. Potem postępujemy podobnie, jak w przypadku opracowania naszych opinii, tzn. opisujemy wszystko - zarówno sposób badania, jak i uzyskane wyniki. Na zakończenie otrzymujemy wyniki zbiorowe i możemy porównać, jakie inni wykorzystywali narzędzia, jakie urządzenia mają w swoich laboratoriach, czy nasz wynik był poprawny. Muszę stwierdzić, że od wielu lat uczestniczymy w takich testach i zawsze te wyniki były dobre dla nas. Taka weryfikacja jest dla nas bardzo ważna.

Dowiedz się więcej na temat: zbrodnie | ślady | przebieg zbrodni

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy