Reklama

Reklama

Dziwna logika urzędników. Raz dają, raz odbierają

Jedną ręką daje, drugą odbiera. Dziwna logika Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Resort ten sam program pomocy bezdomnym raz ocenia celująco, raz wyrzuca do kosza. Ucierpią biedni.

Chodzi o przypadek warszawskiej fundacji D.O.M. Organizacja prowadzi punkt zbiórki i wydawania darów potrzebującym. W tamtejszym magazynie setki bezdomnych zaopatrują się między innymi w odzież czy buty.

W ubiegłym roku Ministerstwo Pracy dało pieniądze na remont pomieszczeń i prowadzenie Centrum Interwencyjnego. Wsparcie objęło też etaty: pielęgniarki, psychologa i pracownika socjalnego. To ważne, żeby bezdomny dostał kompleksową pomoc. - Z tymi ludźmi trzeba rozmawiać, żeby im pomóc - mówi prezes fundacji Zdzisław Bielecki.

Teraz pieniądze odebrano, choć wniosek był prawie taki sam - wzbogacono go tylko o jeden element pomocy bezdomnym. - Naszemu programowi zabrakło jednego punktu, bo jak usłyszałem nieoficjalnie, chcieliśmy robić zdjęcia do dowodów osobistych dla osób bezdomnych - mówi Bielecki. Normalnie za takie zdjęcie bezdomny musi zapłacić, tu miałby to za darmo.

Wiceminister pracy i polityki społecznej Elżbieta Seredyn po pytaniu IAR-u zapowiada, że jeszcze raz przejrzy wniosek fundacji. - Naszą decyzje wydaliśmy po zaciągnięciu opinii wojewody mazowieckiego - podkreśla jednocześnie.

W biurze wojewody tłumaczą jednak, że tu program fundacji uzyskał maksymalną ilość punktów, a ostateczną decyzję podejmuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Fundacja D.O.M. prowadzi punkt zbiórki darów od 1995 roku. W Warszawie ma także świetlicę dla dzieci, w której mogą one odrobić lekcje, wziąć korepetycje lub nauczyć się języków obcych. Pomoc kieruje także do potrzebujących z całego kraju. Wysyła transporty na tereny popegeerowskie, organizuje kolenie dla dzieci i młodzieży. Dawniej ze stolicy wysyłała także transporty z pomocą do Czeczenii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje