Reklama

Reklama

Dworczyk o sędziach za granicą: Przedstawiają często jednostronne informacje

"Europejskie sądy mogą wyrobić sobie zły obraz reformy sądownictwa w Polsce, bo informacje na jej temat, podawane m.in. przez część polskich sędziów, są bardzo często jednostronne. Może to być celowe działanie polityków opozycji czy niektórych sędziów" - uważa szef KPRM Michał Dworczyk.

Dworczyk został zapytany we wtorek w TVN24 o kwestię kolejnych przypadków, kiedy europejskie sądy kwestionując to, że polskie sądy są niezależne od polityków, odmawiają m.in. wydawania Polsce poszukiwanych na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

"Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta sytuacja jest - może być - wygenerowana przez część sędziów, którzy są niezadowoleni i przeciwni reformom sądownictwa w Polsce" - powiedział szef kancelarii premiera.

"Przecież tak, jak w każdej grupie zawodowej sędziowie mają swoje kontakty, również na poziomie międzynarodowym. Stanowisko czy informacje dotyczące reformy sądownictwa - przedstawiane za granicą - są bardzo często jednostronne. Na tej podstawie sędziowie, czy to w Hiszpanii, czy w Irlandii, czy w innych krajach mogą sobie wyrobić rzeczywiście zły obraz tej istoty zmian sądowych w Polsce" - mówił Dworczyk.

Reklama

Jego zdaniem, "możemy mieć do czynienia z pewnym procesem celowo tworzonym, czy celowo kreowanym, przez środowiska polityków opozycji, czy niektórych sędziów".

Pytania z Hiszpanii i prośba o opinię z Irlandii

Niedawno sąd hiszpański skierował do rzeszowskiego sądu pytania dot. niezależności, nieusuwalności i możliwości odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów. Od odpowiedzi na te pytania madrycki sąd uzależnia decyzję o wydaniu Polsce poszukiwanego na podstawie podstawie ENA obywatela Hiszpanii.

W poniedziałek rzeszowski sąd okręgowy udzielił odpowiedzi, w której zapewnił, że każda osoba oddana pod sąd w Polsce będzie miała sprawiedliwy proces, a rozstrzygnięcie wyda niezależny sąd, kierując się wyłącznie przepisami prawa, ustaleniami faktycznymi i własnym sumieniem.

Z kolei w marcu sąd w Irlandii rozpatrujący sprawę Polaka Artura C., poszukiwanego przez polską prokuraturę w związku z zarzutami dotyczącymi przemytu narkotyków, zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o opinię w trybie pilnym (stosowaną w sprawach, w których ktoś przebywa w areszcie) na temat tego, czy jeśli wyda zgodę na ekstradycję, to Polak będzie sądzony w swoim kraju w uczciwym procesie. Sąd wskazywał na obawy co do praworządności w Polsce w związku z uruchomieniem wobec niej przez Komisję Europejską art. 7 traktatu unijnego.

Decyzje ws. ENA

W lipcu TSUE wskazał, że to unijne sądy mają w razie konieczności oceniać ryzyko dla rzetelnego procesu w Polsce, biorąc pod uwagę stan praworządności. Trybunał stwierdził, że decyzja o wstrzymaniu ENA może zapaść dopiero po przeprowadzeniu dwuetapowej analizy.

W pierwszej kolejności sąd musi stwierdzić, że w wydającym nakaz państwie członkowskim istnieje rzeczywiste ryzyko nieludzkiego lub poniżającego traktowania ze względu na nieprawidłowości systemowe. Jest to ocena praworządności w danym kraju, która powinna być dokonana w oparciu o "obiektywne, wiarygodne, dokładne i należycie uaktualnione informacje".

Jeśli po dokonaniu oceny sąd uzna, że w konkretnym kraju istnieje rzeczywiście ryzyko naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego, w drugiej kolejności powinien ustalić, że istnieją podstawy, aby uznać, iż na takie ryzyko narażona jest konkretna osoba, której dotyczy ENA. Samo istnienie nieprawidłowości systemowych - jak stwierdzili sędziowie, powołując się na inny wyrok - niekoniecznie musi bowiem oznaczać, że po ekstradycji dana osoba doświadczyłaby nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Jeśli po dokonaniu drugiej oceny sąd stwierdziłby, że dana osoba mogłaby być narażona na brak rzetelnego procesu, to powinien wstrzymać ENA.

Sąd, który ma wydać zatrzymanego, musi wystąpić do sądu polskiego o przekazanie wszelkich informacji niezbędnych do przeprowadzenia oceny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL