Reklama

Reklama

Duda: Warto, by Berlin słuchał, co się mówi w Warszawie

"Nie ulegajmy pokusom egoizmu i dominacji, nawet jeśli mają one adwokatów powołujących się na korzyści ekonomiczne, czy też prestiż państwa. Warto, by Berlin słuchał, co się mówi i myśli w Warszawie, tak jak my słuchamy głosów z Niemiec" - powiedział we wtorek prezydent Andrzej Duda podczas konferencji dotyczącej relacji polsko-niemieckich

Prezydent wskazał, że po niecałych 20 latach od odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. "pakt niemieckiej III Rzeszy i Związku Sowieckiego wydał wyrok na Europę Środkową, a całemu światu przyniósł konflikt, Holokaust i niewyobrażalne bestialstwo II wojny światowej". Jak zaznaczył, w efekcie Niemcy zostały podzielone, Polskę poddano sowieckiej dominacji, a Europę rozdarł konflikt zimnowojenny.

Reklama

"Dopiero wyzwolenie się Polski dokonane m.in. dzięki Solidarności i oporowi społeczeństwa, którego ducha budował św. Jan Paweł II, umożliwiło zburzenie berlińskiego muru. Był to czas, kiedy Niemcy z nadzieją patrzyli nie na Moskwę, ale na Warszawę i na przemiany zachodzące wówczas w Polsce. Razem, współpracując, wyprowadziliśmy też z naszych terenów armię radziecką, której nigdy nikt do nas nie zapraszał" - mówił Duda.

Jak zaznaczył, "zjednoczenie Europy w ramach Unii Europejskiej w 2004 roku" i wcześniejsze powiększenie strefy atlantyckiego bezpieczeństwa nie byłoby możliwe bez wsparcia ze strony Niemiec "udzielonego w imię wspólnego dobra naszych narodów". "To były wielkie sukcesy wolnego świata i są one naszym wspólnym dziełem" - podkreślił prezydent.

Zaznaczył, że "lekcja płynąca z tych doświadczeń jest jasna: w obliczu wspólnych wyzwań musimy podejmować takie działania, które będą uwzględniać wspólne dobro, a nie partykularne interesy".

"Nie ulegajmy pokusom egoizmu i dominacji, nawet jeśli mają one wielu adwokatów powołujących się na korzyści ekonomiczne czy też prestiż państwa. Pokusy te w dłuższej perspektywie działają bowiem przeciwko Europie. Warto, by Berlin słuchał co się mówi i myśli w Warszawie, tak jak my słuchamy głosów płynących z Niemiec" - oświadczył prezydent.

"Europa jest bezpieczna, gdy Berlin i Warszawa potrafią współpracować"

"Europa, a w niej Polska i Niemcy, jest bezpieczna, gdy Berlin i Warszawa dostrzegają się nawzajem, respektują i potrafią współpracować" - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas konferencji.

Prezydent podkreślił, że lekcja płynąca z ostatnich 100 lat "jest trudna, ale inspirująca". "Europa, a w niej Polska i Niemcy, jest bezpieczna, gdy Berlin i Warszawa dostrzegają się nawzajem, respektują i potrafią współpracować" - podkreślił prezydent.

Zaznaczył, że katastrofy geopolityczne XX wieku przychodziły lub groziły Europie wtedy, "gdy w różnych stolicach, zwłaszcza w Berlinie i Moskwie, pojawiała się pokusa ustanowienia porządku europejskiego kosztem innych państw".

"USA gwarantem bezpieczeństwa dla Europy"

"Jestem przekonany, że dysponujemy wieloma instrumentami, by budować Europę jako silną i skuteczną strukturę w XXI wieku. Nasza zdolność do efektywnego działania na arenie globalnej będzie większa, jeśli będziemy wzmacniać więzi ze Stanami Zjednoczonymi" - mówił prezydent Duda podczas konferencji "Polska i Niemcy w Europie".

Podkreślił, że utrzymanie i wzmocnienie tych relacji jest dziś szczególnie ważne. "Ameryka pozostaje gwarantem bezpieczeństwa dla Europy, w takim samym stopniu dla Niemiec, jak i dla Polski. W imię odpowiedzialności za bezpieczeństwo europejskie i globalne powinniśmy działać na rzecz umacniania partnerstwa transatlantyckiego" - oświadczył prezydent. 

"Nie zapomnimy ogromu cierpień, jakie Niemcy zadali Polakom"

"Niemcy są i pozostaną wdzięczne Polsce za to, że obecnie odnosimy się do siebie z zaufaniem, że partnerstwo pomiędzy krajami stało się możliwe" - powiedział z kolei prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier.

Zdaniem Steinmeiera fakt, że w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości przedstawiciele Polski i Niemiec dyskutują o roli obu państw w Unii Europejskiej, to "o wiele więcej, niż mogłoby sobie wyobrazić wielu naszych poprzedników".

"To, że kiedykolwiek będzie istniało poczucie 'my' było tak długo niewyobrażalne, że wielu chętnie tu mówi o cudzie" - ocenił Steinmeier. Zdaniem prezydenta Niemiec, cud ten miał bardzo doczesne przesłanki i nie byłby możliwy bez aktywnej gotowości Polski do pojednania.

Jak wskazywał Steinmeier, wydarzenia polsko-niemieckiej historii spowodowały, że Polska miała niewiele powodów ku temu, aby darzyć zaufaniem niemieckiego sąsiada. "Prusy znacząco przyczyniły się do tego, że państwo polskie przestało istnieć na ponad stulecie, zaś reżim narodowo-socjalistyczny zmierzał do zniszczenia Polski, jej państwowości i społeczeństwa" - mówił.

"Nie zapomnimy zbrodni przeciwko ludzkości dokonanej na Żydach europejskich podczas niemieckiej okupacji Polski. Nie zapomnimy ogromu cierpień, jakie Niemcy zadali Polakom" - oświadczył prezydent Niemiec.

"Mówię to jako głowa państwa niemieckiego, Niemcy są i pozostaną wdzięczne za to, że obecnie odnosimy się do siebie z zaufaniem, że to partnerstwo stało się możliwe. Jesteśmy wdzięczni również i za to, że Polacy i Niemcy są obecnie w stanie prowadzić dyskusję nt. politycznego kształtu UE, również wieść o nią spór" - podkreślił Steinmeier. 

"Europejska suwerenność nie stoi w sprzeczności z suwerennością narodową"

"Wspólna europejska suwerenność nie stoi w sprzeczności z suwerennością narodową, lecz się uzupełnia, a nawet powiększa" - powiedział we wtorek prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podczas konferencji "Polska i Niemcy w Europie".

Ocenił, że Polska i Niemcy są ze sobą obecnie ściślej związane niż kiedykolwiek wcześniej. "Wynika to stąd, że przyjęliśmy napomnienie, aby wrócić do rozsądku i współpracować ze sobą" - powiedział Steinmeier.

Jak podkreślił "Polacy i Niemcy są silnymi i niezależnymi narodami w Europie, partnerami gospodarczymi i politycznymi w Unii Europejskiej". "Nikt nie zagraża suwerenności drugiej strony i nikt nie działa pod dyktando innej strony" - oświadczył.

"Jesteśmy wolni, ponieważ z wolnej woli połączyliśmy się w Unii Europejskiej. I to nie tylko ze względów ekonomicznych, ale też dlatego, że wiedzieliśmy, iż odpowiedź na nowe wyzwania globalne będzie ponad siły pojedynczych państw narodowych" - powiedział Steinmeier.

Prezydent Niemiec zaznaczył, że państwa członkowskie oddały część swojej suwerenności po to, aby zyskać dodatkowo wspólną europejską suwerenność. "Tak pojmowana europejska suwerenność nie stoi w sprzeczności z suwerennością narodową, lecz się uzupełnia, a nawet powiększa" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy