Reklama

Reklama

​Dorn: Zmiany premiera się nie spodziewam. Kto będzie tak bezbarwny i posłuszny, jak Szydło?

Gość "Faktów po faktach" TVN24 Ludwik Dorn komentował poniedziałkowe przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Polityk w przeszłości związany z prawicą, nie szczędził gorzkich słów pod adresem obozu rządzącego.

Podczas poniedziałkowej konferencji w sejmowej Sali Kolumnowej z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, głos zabrał Jarosław Kaczyński. Tematy, jakie poruszył, to m.in. potrzeba zmiany konstytucji, spór wokół TK, czy ocena zmian, jakich dokonano pod rządami PiS.

Reklama

Polityk związany w przeszłości z prawicą, startujący nieskutecznie w ostatnich wyborach parlamentarnych z list PO, odniósł się do słów prezesa PiS na antenie "Faktów po faktach" TVN24.

"Jakiejś rekonstrukcji się spodziewam. Wielkiej sensacji bym z tego nie robił. Zmiany premiera się nie spodziewam. Kto będzie tak bezbarwny i posłuszny, jak premier Szydło? [...] Pani Szydło mogła zostać premierem, ale gdyby premierem został marszałek Senatu Stanisław Karczewski, to też nikt by się nie zdziwił. To ludzie wymienni i oni wiedzą, że są wymienni. Takiego wicepremiera Morawieckiego... On jest słabo wymienny. Po co go robić premierem? Jeszcze mu się w głowie poprzewraca" - komentował Dorn.

Ludwik Dorn odniósł się również do kwestii zmiany konstytucji, o której Kaczyński mówił, że jest potrzebna. Jak zaznaczył prezes PiS, możliwe jest również referendum w tej sprawie.

"Moim zdaniem tak zaplanowano, żeby tego typu referendum zorganizować tego samego dnia, co wybory w 2019 roku. Jest plan na referendum i to takie zarysowanie planu ucieczki do przodu, bo będą różne porażki. Kto jest winien? Źli ludzie, ale także zła konstytucja. Jeżeli chcecie tego, co jest dobre, to musimy zmienić konstytucję" - przekonywał Dorn.

"Sądzę, że prezes obawia się, że w 2019 roku - po 4 latach rządzenia - wynik może być dla PiS mniej lub bardziej gorszy niż obecnie. W związku z tym konieczna będzie dodatkowa mobilizacja. Referendum może być pewną dźwignią, zasobikiem, do którego można sięgnąć przy wyborach, a także wytłumaczeniem, że jeżeli coś nam nie wyszło, to przez to, że przeszkadzają nam źli ludzie i konstytucja" - dodał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje