Reklama

Reklama

Donald Tusk: Standardy Samoobrony były zdecydowanie wyższe niż PiS

Były polski premier Donald Tusk został 20 listopada wybrany na stanowisko przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej (EPL) na trzyletnią kadencję. W poniedziałek w "Faktach po Faktach" w TVN24 skomentował tę zmianę w swoim życiu. W wywiadzie stwierdził, że "standardy Samoobrony były zdecydowanie wyższe niż PiS" a prezydenturę Andrzeja Dudy nazwał "karykaturą".

- Dokładnie dzisiaj rano po raz pierwszy wkroczyłem do swojej nowej siedziby szefa Europejskiej Partii Ludowej. Kolejny nowy rozdział w moim życiu się zaczyna. Pewnie będzie bardziej polityczny, może bardziej kontrowersyjny czasami, twardszy w przekazie, ale nadal zanurzony w tych sprawcach, od których uzależniony jestem od lat - powiedział. 

Reklama

Donald Tusk komentował także sytuację w Polsce. Mówił, że obecna władza kieruje na ważne stanowiska osoby, których "nie powinno być w sferze publicznej". - Zbudowano system polityczny, który jest windą do nieba dla takich ludzi, to koszmar - skwitował.

"Gdyby dzisiaj żył Andrzej Lepper, to wstydziłby się"

Skomentował także anulowane głosowanie w Sejmie, gdy z sali padło stwierdzenie "trzeba anulować, bo przegramy". Donald Tusk w tym kontekście wspomniał nieżyjącego lidera Samoobrony Andrzeja Leppera. Stwierdził, że nawet Lepperowi, gdy był wicemarszałkiem Sejmu, "coś takiego do głowy by nie przyszło".

- Standardy Samoobrony były zdecydowanie wyższe niż to, co dzisiaj prezentuje PiS. Gdyby dzisiaj żył Andrzej Lepper, to wstydziłby się, że musi współrządzić z Kaczyńskim, a nie odwrotnie - powiedział Tusk w TVN24.

Mówił także o swojej rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Przyznał, że prezydentura nie "była jego marzeniem od dzieciństwa", ale rozważał scenariusz, w którym podjąłby rękawicę i wystartował. - Jeśli miałoby się okazać, że ja i tylko ja daję szansę na zwycięstwo, to bym się nie wahał - powiedział.

Tusk o Dudzie

Tusk dodał, że nie chce, by jego tezy "brzmiały arogancko", ale jego zdaniem kandydatura obecnego prezydenta Andrzeja Dudy "nie jest realnym problemem". - Problem jest to, co nazwałbym nastrojem społecznym. Uważam, że Duda nie jest najgroźniejszym z możliwych konkurentów, żeby delikatnie się wyrazić - tłumaczył. Powiedział także, że to, co robi Andrzej Duda to "karykatura prezydentury". 

"Prezydent nie ma władzy, bo scedował tę swoją władzę na ręce swojego politycznego patrona" - stwierdził.

Donald Tusk zapewnił, że będzie wspierał Małgorzatę Kidawę-Błońską jako kandydatkę Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. 

O "trwałym porozumieniu między PO a PSL"

Tusk został też zapytany czy nadszedł już czas, by szef PO Grzegorz Schetyna przekazał ster partii komuś innemu. "Jak patrzę na losy partii politycznych nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, to widzę, że jak ktoś komuś przekazuje ster, to z tego z reguły nic nie wychodzi. Władzę się bierze, o władzę się walczy, to zawsze musi być jakaś taka oczywista determinacja" - podkreślił b. premier i b. lider Platformy Obywatelskiej.

Powiedział również, iż chciałby, żeby nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL. "Ostatnie wybory bardzo wyraźnie pokazały, że jeśli obie partie pójdą w taki dryf, także dryf ideowy, to prędzej czy później źle skończą" - powiedział Tusk.

Jego zdaniem rzeczą być może najważniejszą z punktu widzenia polskiej polityki jest odbudowa umiarkowanego centrum z elementami tradycji konserwatywnej i liberalnej. "Po to, aby jedyną alternatywą dla PiS nie była inna radykalna wizja świata. Czasami, nie tylko w Polsce, bywa tak, że dla prawicowej wersji socjalizmu jedyną alternatywa jest lewicowy socjalizm. Wolałbym uniknąć tego dość dramatycznego scenariusza" - dodał. Stwierdził, że ma sporo pomysłów jak zbudować "ten rdzeń". "Ale to byłby i tak dopiero początek" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje