Reklama

Reklama

"Die Welt" o Polsce: RPO stał się niewygodny

Polska jeszcze za komuny, jako pierwszy kraj bloku wschodniego powołała rzecznika praw obywatelskich. Teraz jest on pod coraz większą presją - pisze o pracy Adama Bodnara "Die Welt".

Dwa lata po objęciu rządów przez PiS prawie nie ma już w Polsce wysokich urzędników państwowych mianowanych przez liberalny rząd najpierw Tuska, potem Kopacz - pisze w swoim piątkowym wydaniu (24.11.2017) "Die Welt". Jak zauważa, Prawo i Sprawiedliwość, i to tak szybko, jak to możliwe, realizuje swoje "magiczne zaklęcie" - "zmiana elit", a jednym z ostatnich urzędników mianowanych krótko przed zmianą rządu jest rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Reklama

Kiedy w 2015 obejmował swoją funkcję, pewnie nie przypuszczał, jak ważną rolę będzie odgrywał jego urząd - stwierdza Gerhard Gnauck w artykule "Ostatni obrońca praw obywatelskich".

"Ale narodowo-konserwatywny rząd narusza zasady konstytucji tak jak wiele innych reguł i zwyczajów, i czasami przedkłada ponad prawo rzekomą 'wolę ludu'. (...) Krytycy są przedstawiani przez zbliżone do rządu media jako kalający własne gniazdo donosiciele czy wręcz zdrajcy".

Sprawa dla Bodnara

Jak pisze niemiecki dziennik, Bodnar, którego rolą jest dotykanie bolących miejsc, nie ma łatwego zadania i najwyraźniej nie jest dłużej pożądany. Jego urzędowi grozi cięcie finansów, pierwsze głosy w Sejmie domagają się odwołania rzecznika. 

Tymczasem pracy ma on aż nadto. Szokujące wydarzenia z Warszawy i Wrocławia, rozgrywające się 11 listopada, to "sprawa dla Bodnara"; konflikt między opozycyjną inicjatywą obywatelską Obywatele RP i władzami to też "sprawa dla Bodnara". 

Kolejne - konstatuje "Die Welt" - to konflikt wokół trójpodziału władzy, przemoc wobec kobiet, deportacje uchodźców, będące naruszanie praw człowieka i prawa UE, kiedy "wszystkie dokumenty są tajne i żaden adwokat, żaden klient nie może się dowiedzieć, na jakich argumentach opiera się decyzja o wydaleniu".

Bodnar zawsze był niespokojnym duchem - stwierdza "Die Welt". Przed objęciem funkcji rzecznika praw obywatelskich był współzałożycielem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie i "był niewygodny także dla wcześniejszych rządów". 

Ombudsmanowi, który nie unika ani trudnych tematów, ani pracy, szczególnie leżą na sercu bezdomni, których tematem zajął się stosunkowo późno: "Wszyscy o nich zapomnieli, ja też" - cytuje Bodnara gazeta: "Polska jest w międzyczasie wystarczająco zamożna, by zagwarantować każdemu przyzwoite miejsce do spania, ochronę zdrowia i uaktywnienie zawodowe".

Selektywne korzystanie z wymiaru sprawiedliwości

Zdaniem dziennikarza "Die Welt" stopniowo utwierdza się wrażenie, odnoszone wcześniej także w innych państwach postkomunistycznych, że władze coraz częściej działają w sposób godzący w ducha, a czasami też i w literę prawa. "Nie jest to dyktatura, ale coraz częściej obserwuje się wobec niewygodnych politycznie selektywne korzystanie z wymiaru sprawiedliwości, co było praktykowane wcześniej choćby na Ukrainie za czasów prezydenta Wiktora Janukowycza". 

Przykładem może być próba pozbawienia immunitetu liberalnej posłanki, by mogła zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej za swoje krytyczne słowa. "Kiedy chodzi o posłów PiS, tego typu wnioski są regularnie blokowane" - pisze "Die Welt".

W opinii niemieckiego dziennika trudno się dziwić w tej sytuacji, że w obozie rządowym mnożą się głosy domagające się kolejnego obcięcia rzecznikowi praw obywatelskich środków finansowych. Na rok 2018 Bodnar wystąpił z wnioskiem o około 10 mln euro. 

"Nie jest to zbyt duża suma zważywszy, że w ubiegłym roku Bodnar i jego zespół opracowali 52 551 skarg i wniosków, przyjęli 5200 obywateli i udzielili telefonicznych porad dalszym 37 tys. osób". Decyzję o przyszłym budżecie rzecznika musi podjąć 1 grudnia sejmowa komisja finansów publicznych, ale "może być jeszcze gorzej" - zauważa "Die Welt", bo nacjonalistyczny poseł zaczął zbierać podpisy pod wnioskiem o odwołanie Bodnara, który "nie dopełnia obowiązków służbowych" i występuje jako "adwokat mniejszości".

Gazeta pisze, że Bodnar przypuszczalnie uodpornił się w międzyczasie na te ataki i patrzy w przeszłość, ale zarazem w przeszłość - 8 grudnia otwiera w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN konferencję z okazji 30 rocznicy istnienia swojego urzędu.

"Wszystko to jest zdumiewające, bo nawet komunistyczna dyktatura w 1987 r., tkwiąca między coraz silniejszą demokratyczną opozycją, a beznadziejną sytuacją gospodarczą, czuła się zmuszona do powołania rzecznika spraw obywatelskich. (...) To zły sygnał, jeżeli pokolenie później rzecznik praw obywatelskich staje pod presją - i to akurat w kochającej wolność Polsce".

Opr. Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy