Reklama

Reklama

​Diagności: Domagamy się 1200 zł na rękę

Chcemy, by na koniec kadencji minister zdrowia poważnie z nami porozmawiał. Domagamy się adekwatnych podwyżek, czyli 1200 zł na rękę, a nie tylko tych, które wynikają z ustawy - poinformowała dziennikarzy przedstawicielka Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych Agnieszka Gierszon.

Przyznała ona, że faktycznie porozumienia dotyczące wynagrodzeń dla diagnostów, fizjoterapeutów, techników są podpisane, ale są to za niskie kwoty wzrostu i wynikają głównie z ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia. Pieniądze na podwyżki nie były celowo przeznaczane na te grupy, dlatego wielu dyrektorów placówek - jak wskazują strajkujący - nie wyasygnowało w swoich budżetach takich środków. Protestujący oczekują, że resort zdrowia wywrze presję na dyrektorów, by jednak przyznali podwyżki w wysokości, których domagają się.

"Tego typu podwyżki - rzędu nie więcej niż 150 zł brutto - były w większej liczbie placówek, ale nie o takich kwotach rozmawiamy" - powiedziała i dodała, że w 30 procentach placówek podwyżki były, ale wynikały z lokalnych ustaleń, sporów zbiorowych, protestów, czy dobrej woli dyrektorów. "Czyli są to podwyżki 'ekstra', nieco powyżej kwot ustawowych, ale wciąż są one niesatysfakcjonujące" - zaznaczyła Gierszon.

Reklama

Jej zdaniem, resort zdrowia wskazując, że w ponad 70 procentach placówek przyznano podwyżki, wskazuje właśnie na te "ustawowe, groszowe albo bardzo niskie". Protestujący natomiast domagają się wyrównania kwot, do tych przyznanych w ciągu ostatnich 4 lat, np. pielęgniarkom, czyli mówią o podwyżkach rzędu 1200 zł na rękę.

Rozmowy z ministrem

W środę, w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog", rozpoczęły się kolejne rozmowy fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim. Równocześnie diagności laboratoryjni, fizjoterapeuci i technicy prowadzą od 23 września strajk zawieszony w maju z powodu niewywiązania się - jak twierdzą - resortu ze złożonych im obietnic. Domagają się - oprócz podwyżki płac o 1200 zł netto - bezpłatnych szkoleń, adekwatnej wyceny świadczeń, szybkiego dostępu pacjenta do fizjoterapeuty i braku limitów na badania laboratoryjne oraz poprawy wynagrodzeń i warunków pracy dla innych zawodów medycznych.

Akcja protestacyjna

Obecnie akcja protestacyjna polega na wykorzystywaniu przez nich urlopów, zwolnień lekarskich i rezygnacji z nadgodzin. Do strajku przystąpiło ponad 100 placówek, absencja dochodzi w nich do 100 procent.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii Tomasz Dybek powiedział w środę przed spotkaniem z ministrem zdrowia, że jeśli nie dojdzie do porozumienia ws. podwyżki i postulaty nie zostaną spełnione, to najprawdopodobniej strajkujące grupy zawodowe medyków przystąpią do strajku głodowego w Warszawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje