Reklama

Reklama

Delegacja prokuratorów. KO: To nosi znamiona represji jak za komuny

- Ludzi, którzy mają odwagę mówić jak jest, mówić prawdę o prokuraturze, wysyła się 400 km od domu, daje się im na to 48 godzin i każe im się stawić do pracy - mówi poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki. Jak poinformowała Kamila Gasiuk-Pihowicz, KO domaga się pilnego zwołania komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

O decyzji Prokuratury Krajowej o oddelegowaniu niektórych prokuratorów do jednostek, które najmocniej dotknęła epidemia, poinformowano w poniedziałek. PK uzasadniła tę decyzję potrzebą usprawnienia prowadzenia postępowań w najmniejszych i najbardziej obciążonych pracą jednostkach prokuratury w całej Polsce. Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia podało, że od środy do odległych prokuratur delegowanych zostało sześcioro członków tego stowarzyszenia, w tym czworo z Warszawy.

Reklama

- Będziemy domagali się wyjaśnień, odpowiedzi na wszystkie pytania związane z tą sprawą i będziemy wnioskowali do marszałek Witek o pilne zwołanie komisji sprawiedliwości i praw człowieka w tym temacie - zapowiedziała na wtorkowej konferencji prasowej posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Według niej postępowanie wobec prokuratorów "przypomina prześladowanie, a nie delegowanie". - Kolejni prokuratorzy, którzy w tych trudnych czasach po 2015 roku zachowali niezależność, zostali właśnie zesłani setki kilometrów od domu i to nosi znamiona represji tak jak za komuny - powiedziała posłanka KO.

Podnosiła, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka twierdzi, że te przeniesienia prokuratorów stanowią przykład odwetu, represji i szykan. - Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z tak nagłym przeniesieniem tak dużej grupy prokuratorów działających w stowarzyszeniu Lex Super Omnia znanym z walki o niezależność prokuratury - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

Oceniła, że władza próbuje zastraszyć prokuratorów i "na naszych oczach dożynana jest po prostu niezależna prokuratura". Gasiuk-Pihowicz przekonywała, że obecny rząd doprowadził prokuraturę do "totalnej zapaści" i dlatego zarówno prokurator generalny Zbigniew Ziobro jak i jego zastępca powinni stracić swoje funkcje.

"Rosyjskie metody"

Robert Kropiwnicki (KO) dodał, że Zbigniew Ziobro "absolutnie ciągnie Polskę do wschodnich standardów, rosyjskich metod". Jego zdaniem Ziobro "chce, aby wszyscy, którzy mają czelność sprzeciwić mu się, zamilkli, a najlepiej, żeby poszli do więzienia".

- Musimy przeciwstawiać złu, nie możemy być obojętni na takie akty niegodziwości, że ludzi, którzy mają odwagę mówić jak jest, mówić prawdę o prokuraturze, wysyła się 400 km od domu, daje się im na to 48 godzin i każe im się stawić do pracy - powiedział Kropiwnicki.

Oświadczył, że posłowie KO domagają się "od Zbigniewa Ziobry, żeby wziął za to odpowiedzialność" i wytłumaczył opinii publicznej "dlaczego te delegacje były tak konieczne, czy nagle były braki kadrowe, dlaczego akurat te osoby musiały być delegowane". - I jeżeli nie znajdzie uczciwych argumentów, żeby miał odwagę i wycofał się z tych decyzji - powiedział Kropiwnicki.

"Delegacje mają charakter czasowy"

W poniedziałek Prokuratura Krajowa informowała, że wsparcie otrzymają jednostki prokuratury z obszaru 10 spośród 11 istniejących prokuratur regionalnych. - Delegacje mają charakter czasowy. Ewentualne kolejne decyzje, mające na celu usprawnienie prac prokuratur, będą podejmowane w zależności od bieżącej sytuacji i potrzeb - dodała PK.

PK poinformowała we wtorek, że w celu wzmocnienia prokuratur, które w największym stopniu zostały dotknięte problemami kadrowymi wynikającymi z trwającej pandemii COVID-19, do jednostek tych skierowano dotychczas 18 prokuratorów.

Kto został delegowany?

Stowarzyszenie "Lex Super Omnia" podało, że od środy delegowani są prokuratorzy z Warszawy: Katarzyna Kwiatkowska, Ewa Wrzosek, Jarosław Onyszczuk oraz Katarzyna Szeska delegowani będą do prokuratur rejonowych odpowiednio w: Golubiu-Dobrzyniu, Śremie, Lidzbarku Warmińskim oraz Jarosławiu; ponadto z informacji zamieszczanych w mediach społecznościowych wynika, że prok. Daniel Drapała z Wrocławia został delegowany do Goleniowa.

"Lex Super Omnia" oświadczyło, że "z wielkim zaskoczeniem oraz oburzeniem" przyjęło decyzje personalne prokuratora krajowego, na mocy których delegował on prokuratorów - członków "Lex Super Omnia" do jednostek najniższego szczebla, w tym w wielu przypadkach oddalonych o setki kilometrów od miejsca ich zamieszkania i dotychczasowej pracy. 

Stowarzyszenie wskazało, że "jednostki organizacyjne, w których pełnili służbę delegowani prokuratorzy, znajdują się obecnie w krytycznej sytuacji kadrowej, a obciążenie pracą wykracza poza dopuszczalne standardy". W ocenie "Lex Super Omnia" podjęte decyzje kadrowe "zmierzają do wywołania po raz kolejny efektu mrożącego i wyeliminowania wszelkiej aktywności prokuratorskiej, która nie byłaby aprobowana przez władze prokuratury".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama