Reklama

Reklama

Dawny kapelan Wałęsy w filmie Sekielskiego. Były prezydent komentuje

"Ja, katolik bym wiedział i na coś takiego pozwolił? Nie ma mowy. Dla mnie to jest zaskoczeniem. Mojemu pokoleniu nie mieści się w głowie, żeby ksiądz mógł do czegoś takiego się posunąć" – w ten sposób Lech Wałęsa, skomentował film dokumentalny "Tylko nie mów nikomu", w którym jego były kapelan ks. Franciszek Cybula przyznał się do molestowania 12-latka.

W filmie Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" pojawia się wątek wykorzystywania seksualnego 12-latka przez ks. Franciszka Cybulę, który był kapelanem Lecha Wałęsy.

Reklama

Jeden z bohaterów filmu opisuje czyny, których dopuścił się ks. Cybula w latach 90. Pokazano, jak ofiara konfrontuje się po latach z księdzem. Na nagraniu słychać, jak duchowny przyznaje się do molestowania 12-latka. Mówi, że "było w tym trochę humoru, trochę dowcipu". Zdaniem księdza, jednak to "nigdy nie przekroczyło żadnej miary". 

Ksiądz Cybula zmarł w trakcie nagrywania dokumentu, w lutym tego roku.

Do sprawy odniósł się były prezydent Lech Wałęsa.

- Ja nie oglądałem, bo dla mnie jest to obrzydliwe. Nie jestem w stanie tego oglądać wierzcie mi - mówił w niedzielę dziennikarzom były prezydent, pytany, czy obejrzał film Sekielskiego.

Przyznał, że dla niego jest to dużym zaskoczeniem. Dodał, ks. Cybula był dobrym kapelanem i, "jeśli chodzi o wiarę", to był z niego zadowolony.

Lech Wałęsa początkowo nie wierzył w oskarżenia. Teraz przyznał, że dowodów jest coraz więcej. - Mnie to się nie mieści w głowie, ale okazuje się, że to jest prawda. Jestem zaskoczony, nie podoba mi się to wszystko, że miałem takich kiepskich spowiedników i nauczycieli wiary - cytuje byłego prezydenta TVN24.

- Chciałbym, żeby moi nauczyciele byli lepiej sprawdzani i żeby nie zdarzały się takie przypadki. Jednocześnie apeluje do ludzi, do społeczeństwa, dlaczego mi o tym nie powiedzieliście wcześniej, dlaczego oni się ukryli pod mój parasol, dlaczego ja teraz muszę odpowiadać za ich złe zachowanie - stwierdził Wałęsa.

Wstrząsający film Sekielskiego

W dokumencie Sekielskiego przedstawiono m.in. relację Anny Misiewicz, która opowiedziała, jak w dzieciństwie była wykorzystywana przez księdza. W filmie pokazano moment spotkania ofiary z duchownym, który ją skrzywdził. Jak podają autorzy filmu, w toku prac zgłosiło się do nich wiele ofiar, których historie nie znalazły się w tym dokumencie.

"Dotarły do nas nowe, szokujące dowody w tych sprawach" - przekazali, zapowiadając, że zostanie nakręcona kontynuacja. Produkcja wywołała lawinę komentarzy. "Niesłychanie ważny film. Oby otworzył oczy milionom", "Brawo za odwagę dla wszystkich ofiar, które powiedziały publicznie o swoich niewyobrażalnie złych doświadczeniach.", "Muszę ochłonąć...strasznie mną ten dokument wstrząsnął" - piszą internauci.

***  

Zobacz >>> Rozmowa o pedofilii klerykalnej - Ks. Kobyliński: Największy wstrząs chyba przed nami

Informacje na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele zbieramy dla Państwa w RAPORCIE SPECJALNYM.

Czytaj w serwisie Mam Dziecko: Jak poznać, że dziecko jest krzywdzone?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje