Reklama

Reklama

Cztery lata Ewy Kopacz w Ministerstwie Zdrowia

Przekształcenia szpitali, urzędowe ceny i marże leków refundowanych, likwidacja stażu lekarskiego - to główne zmiany, które wprowadziła minister zdrowia Ewa Kopacz. Nierozwiązana pozostała m.in. kwestia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych i podziału NFZ.

Prezydent podpisał w poniedziałek akt odwołania Kopacz ze stanowiska ministra zdrowia - poinformowała Kancelaria Prezydenta.

Reklama

Kopacz próbowała doprowadzić do obligatoryjnego przekształcania szpitali w spółki, utworzyła urząd Rzecznika Praw Pacjenta, przygotowała koszyk świadczeń gwarantowanych ze środków publicznych, wprowadziła przepisy nakładające obowiązek ustalania urzędowych cen i marż leków finansowanych przez NFZ. Jako jedna z niewielu europejskich ministrów zdrowia nie zgodziła się na zakup szczepionek przeciwko grypie A/H1N1. Wydała rozporządzenie ws. zamknięcia sklepów oferujących dopalacze.

Minister zdrowia nie zrealizowała natomiast obietnic dotyczących podziału Narodowego Funduszu Zdrowia na kilka konkurujących funduszy i dopuszczenia do nich innych instytucji ubezpieczeniowych, utworzenia systemu dobrowolnych ubezpieczeń dodatkowych. Nie doprowadziła też do refundacji ze środków publicznych zapłodnienia in vitro, mimo iż zapewniała, że jest gotowa do refundacji tej metody, jeśli "będzie miała stosowny akt prawny".

Kopacz wielokrotnie zapowiadała, że w nowej kadencji Sejmu zamierza przedstawić sześć kolejnych ustaw zdrowotnych. Chodzi m.in. o ustawy: o dodatkowych dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych, badaniach klinicznych, zdrowiu publicznym oraz o jakości w ochronie zdrowia. Minister zdrowia podkreśla, że jej następca - dzięki tym projektom - będzie miał ułatwione zadanie. Część ustaw przeszła już konsultacje społeczne.

Ustawy mają wprowadzić m.in. system oceny jakości świadczeń medycznych i dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Zakładają też, powstanie konkurencji dla NFZ. Zgodnie z propozycją, prywatne podmioty mogłyby starać się o to, by gospodarować publiczną składką na ubezpieczenie zdrowotne.

Jeden z projektów przewiduje utworzenie Agencji Taryfikacji - to na podstawie jej ustaleń wyceniane byłyby świadczenia medyczne. Z kolei system kontroli jakości ma premiować te lecznice, które będą wykonywały świadczenia na odpowiednim poziomie, określanym na podstawie wskaźnika efektywności.

Obecnie wyceną świadczeń zajmuje się NFZ. W przyszłości taryfę ma ustalać Agencja w oparciu o zestawienie gwarantowanych świadczeń zdrowotnych oraz wykaz przypisanych im stawek. Przy kontraktowaniu świadczeń NFZ będzie musiał uwzględniać wytyczne Agencji.

W MZ jest projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Przepisy przygotowane przez resort określają ogólne warunki funkcjonowania dodatkowych ubezpieczeń oraz mechanizmy mające gwarantować dostępność do świadczeń finansowanych przez NFZ dla osób, które nie będą korzystały z dodatkowych ubezpieczeń. Projekt przewidywał ulgę podatkową dla wykupujących polisę. Zgodnie z zapowiedziami MZ, miałaby być ona odliczana od podstawy opodatkowania. Na takie rozwiązanie nie zgodził się minister finansów. Ustawa przeszła konsultacje społeczne, ale nie trafiła do Sejmu.

Kopacz występowała przeciw współpłaceniu pacjentów za świadczenia medyczne, nie popierała także pomysłów dot. podnoszenia składki na ubezpieczenie zdrowotne. Mówiła, że alternatywą jest "uszczelnienie" systemu ochrony zdrowia, czyli kontrola wydawania środków na leczenie.

Minister zdrowia podkreślała, że w żadnym kraju, w którym funkcjonują dopłaty do świadczeń, nie wpłynęły one na skrócenie kolejek do lekarzy. Jako przykład przytaczała m.in. Węgry, Czechy i Słowację, które współpłacenie wycofują. "Okazało się, że dopłaty do świadczeń uderzyły najbardziej w najuboższą część społeczeństwa. Takie osoby nie chodziły do lekarzy, a potem trafiały do szpitali jako ciężkie przypadki" - mówiła Kopacz podczas XXI Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Na początku 2008 r. minister zaprezentowała pierwszy pakiet ustaw, które miały zreformować system ochrony zdrowia, najdalej idące zmiany dotyczyły obligatoryjnych przekształceń szpitali w spółki oraz wprowadzenia dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Nad tymi propozycjami przez kilka miesięcy debatował "biały szczyt", z udziałem przedstawicieli rządu, personelu medycznego, pracodawców, samorządowców i organizacji pacjentów.

Kluczowe założenia reformy Kopacz nie weszły w życie, gdyż ustawy przyjęte przez parlament zawetował ówczesny prezydent Lech Kaczyński. Udało się natomiast utworzyć urząd Rzecznika Praw Pacjenta i przygotować koszyk świadczeń gwarantowanych.

Opozycja zarzucała Kopacz, że dąży do prywatyzacji szpitali i ograniczenia dostępu do świadczeń zdrowotnych dla osób mniej zamożnych. PiS domagało się jej dymisji. Minister odpowiadała, że chodzi jej o to, by osoby zarządzające szpitalami brały odpowiedzialność za ich kondycję finansową. Zapewniała, że nie będzie ograniczeń w dostępie do leczenia.

Jako odpowiedź na weto prezydenta Kopacz przygotowała tzw. plan B, czyli rządowy program zakładający, że samorządy, które przekształcą szpitale w spółki będą mogły skorzystać ze wsparcia finansowego.

Jesienią 2010 r. przedstawiła kolejny pakiet ustaw zdrowotnych, tym razem przepisy nie zakładały obligatoryjnego przekształcenia szpitali w spółki, ale nakładały na samorządy, które tego nie zrobią, obowiązek pokrywania ujemnego wyniku finansowego lecznic. Ustawy weszły w życie. Wprowadziły także m.in. urzędowe ceny i marże leków refundowanych, możliwość dochodzenia odszkodowań za błędy medyczne bez wstępowania na drogę sądową, a także rozpoczęły proces informatyzacji służby zdrowia. Przepisy z pakietu zlikwidowały również obowiązek odbywania stażu lekarskiego i uprościły zasady zdobywania specjalizacji medycznej.

"Właścicielem szpitala samorząd jest nie tylko wtedy, kiedy wybiera dyrektora, ale także wtedy, gdy nie dopilnował i szpital się zadłużył - mówiła wówczas Kopacz. - Jeżeli przedsiębiorca dopuszcza do tego, że dyrektor, który go reprezentuje, doprowadza do strat firmy, to następnego dnia traci pracę. Podobnie powinno być w przypadku zarządzania szpitalami" - podkreślała.

Największe kontrowersje wzbudzała ustawa refundacyjna, swoje zastrzeżenia zgłaszał do niej m.in. prezydent Bronisław Komorowski. Jednak podczas prac w Senacie zmienione zostały przepisy, które mogły okazać się niekonstytucyjne. Przeciwni niektórym zapisom ustawy są nadal lekarze, chodzi o przepisy nakładające na nich odpowiedzialność za błędnie wypisane recepty. Grozili, że od nowego roku nie będą wypisywali recept na leki refundowane, co oznaczałoby, że pacjenci ponosiliby pełną odpłatność. W październiku MZ osiągnęło porozumienie z NRL, ustalono m.in., że Rada wraz z NFZ przygotuje wzór umowy dot. wypisywania recept na leki refundowane.

Naczelna Rada Lekarska zapowiedziała we wrześniu, że zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o działalności leczniczej. Chodzi o przepisy dotyczące zakazu pobierania opłat za świadczenia przez publiczne szpitale i przychodnie, przy jednoczesnym umożliwieniu tego prywatnym lecznicom.

NRL chce zaskarżyć także rozporządzenia ministra zdrowia dotyczące koszyka świadczeń gwarantowanych. "Koszyk jest niedoprecyzowany. Nie wiadomo jakie świadczenia należą się pacjentom, a jakie nie. W konsekwencji pacjenci płacą podwójnie: publiczną składkę zdrowotną, a następnie za świadczenia wykonywane w prywatnych lecznicach" - mówił PAP prezes NRL Maciej Hamankiewicz.

Minister weszła też w konflikt z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych. Wiosną 2011 r. pielęgniarki z tego związku okupowały sejmową galerię i prowadziły protest głodowy. Związek domagał się wprowadzenia zakazu zatrudniania pielęgniarek na podstawie kontraktów w szpitalach. Kopacz nie spełniła postulatu OZZPiP, w jej ocenie zakaz kontraktów byłby niezgodny z konstytucją.

O minister zdrowia było także głośno jesienią ubiegłego roku, kiedy zleciła Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu wydanie decyzji dotyczącej tzw. dopalaczy. Na tej podstawie której sanepid w asyście policji zamknął 1378 sklepów oferujących dopalacze. W ocenie służb sanitarnych, te produkty stanowiły zagrożenie dla zdrowia i życia.

Kopacz często przypomina, że przez ostatnie lata znacząco wzrosły nakłady na leczenie. Według opozycji, wynika to ze wzrostu PKB i jest niezależne od działań resortu.

Minister zdrowia doprowadziła do refundacji wielu programów terapeutycznych dot. m.in. chemioterapii niestandardowej i chorób rzadkich. W ostatnich latach nastąpił także znaczący wzrost liczby przeszczepów. Według ekspertów, podniósł się również poziom świadczeń specjalistycznych m.in. z zakresu kardiologii i kardiochirurgii.

Nadal problemem są długi szpitali, które sięgają blisko 10 mld zł. Nie udało się także zlikwidować kolejek do specjalistów. Z danych NFZ wynika, że m.in. na endoprotezoplastykę stawu kolanowego trzeba czekać 217 dni, a w przypadkach stabilnych nawet 433 dni. W przypadku stawu biodrowego czas oczekiwania wynosi 187 dni i 365 dni. Jeżeli chodzi o usunięcie zaćmy trzeba oczekiwać 126 i 351 dni.

Następca Kopacz będzie prawdopodobnie kontynuował proces przekształcania szpitali w spółki - jest to jedno z głównych założeń programu PO dot. ochrony zdrowia. Platforma chce także wprowadzenia dodatkowych dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych - należy spodziewać się, że projekt ustawy w tej sprawie trafi w najbliższych miesiącach do Sejmu.

Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia refundacji in vitro, głównym problemem jest brak środków. Zdaniem komentatorów, w przypadku znacznego pogłębiania się kryzysu gospodarczego możliwe jest także podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Na rozwiązanie oczekują kwestie likwidacji KRUS i podziału NFZ.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy