Reklama

Reklama

Cieszyński, Buk, Szumowski, Czaputowicz - cztery dymisje w cztery dni. Komentarze

Janusz Cieszyński, Wanda Buk, Łukasz Szumowski, a dziś Jacek Czaputowicz - rząd Mateusza Morawieckiego w ciągu czterech dni uszczuplił się o cztery osoby. Podczas gdy członkowie obozu rządzącego dziękują rezygnującym za współpracę, opozycja nie szczędzi gorzkich słów.

Przypomnijmy - w poniedziałek 17 sierpnia z pracy w resorcie zdrowia zrezygnował wiceminister Janusz Cieszyński. We wtorek 18 sierpnia o swojej dymisji poinformowała Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji. W środę 19 sierpnia odszedł szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski. Dziś, w czwartek 20 sierpnia - Ministerstwo Spraw Zagranicznych opuścił jego dotychczasowy szef Jacek Czaputowicz.

Jak przekazał szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, Morawiecki przyjął dymisję Czaputowicza, a jego następca ma zostać przedstawiony w najbliższym czasie wraz z nowym ministrem zdrowia.

Czwarta dymisja w ciągu czterech dni wzbudziła falę komentarzy. 

Reklama

"Podczas dużego kryzysu u naszych granic brak szefa MSZ jest przykry. Ale prawdziwym problemem rządu PiS od 5 lat jest brak poważnej strategii państwowej polityki zagranicznej. Zastępowany mniej lub bardziej szkodliwymi instynktami rządzących i propagandą" - pisze na Twitterze senator KO Marcin Bosacki.

Posłanka KO Barbara Nowacka ocenia, że rząd Morawieckiego się sypie. "Tym razem znika właściwie niewidoczny szef MSZ, J. Czaputowicz. Walki frakcyjne przybierają na sile" - komentuje. "Pytanie jest - kto jutro? W tym tempie to zostanie tylko Morawiecki, Ziobro (nie wypuści władzy) oraz Emilewicz (nie usłyszy że trwa exodus)" - pisze.

W ostrych słowach obecną sytuację w rządzie skomentował Roman Giertych. "Do rządu wchodzi się ze świadomością, że może nadejść chwila, gdy jakiś kryzys postawi danego ministra na froncie walki. Przyszedł kryzys zdrowotny. MZ zamiast walczyć z epidemią organizował podejrzane zakupy, a potem uciekł. MSZ ucieka w centrum kryzysu z Białorusią. Żenada" - napisał.

"Obstawiam, że do końca września odejdzie z rządu (oczywiście już od roku to planując!) Minister Edukacji Narodowej. I nie będzie to miało żadnego, co jasne, związku z tragiczną sytuacją w szkołach" - ironizował w kolejnym wpisie.

Polityk PO, poseł Robert Kropiwnicki pyta, czy "mamy jeszcze w Polsce rząd"?

"Rząd sam się rekonstruuje niezależnie od Premiera" - komentuje działacz Młodzieży Wszechpolskiej, członek Ruchu Narodowego Michał Urbaniak.

Adrian Zandberg z Lewicy Razem ocenia, że "w tym tempie to do końca rekonstrukcji do zdymisjonowania zostanie wyłącznie Mateusz Morawiecki".

Inny poseł Lewicy Maciej Konieczny pisze: "Minister spraw zagranicznych odchodzi w momencie, gdy u naszych granic w Białorusi dokonuje się rewolucja. Szczęśliwie był to minister raczej bezobjawowy, więc jego odejście wiele nie zaszkodzi. Zapamiętamy położone wybory za granicą i absurdalny (anty)irański szczyt w Warszawie". I w kolejnej publikacji na Twitterze, zamieszczając zdjęcie Zbigniewa Ziobry, pyta: "Czy tylko ja mam wrażenie, że ten pan jednoosobowo prowadzi ostatnio polską politykę? Reszta albo milczy, albo umyka".

Na postać ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, choć w innym kontekście, zwraca też uwagę Katarzyna Lubnauer (KO). "Rozmarzyłam się. A jakby tak jeszcze Ziobro?" - pisze.

"Dziś obserwujemy 'spontaniczną rekonstrukcję rządu'. Kolejny, ważny minister podaje się do dymisji, nie czekając do jesieni. W okresie szczytu pandemii brakuje ministra zdrowia, a gdy u sąsiada na wschodzie trwa walka polityczna o wolność, także szefa MSZ" - komentuje z kolei senator KO Bogdan Zdrojewski.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne