Reklama

Reklama

Cezary Grabarczyk usłyszał zarzuty

Zarzut nielegalnego zdobycia pozwolenia na broń usłyszał w poniedziałek w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach b. minister infrastruktury i sprawiedliwości w rządach PO-PSL poseł PO Cezary Grabarczyk.

Jak poinformowała w poniedziałek w komunikacie Prokuratura Krajowa, prokurator Prokuratury Regionalnej w Katowicach ogłosił zarzuty posłowi Cezaremu Grabarczykowi - wiceprzewodniczącemu klubu Platformy Obywatelskiej. Dotyczą one poświadczenia nieprawdy w toku postępowania o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej.

Reklama

Jak podała PK, po stawieniu się w prokuraturze poseł został przesłuchany w charakterze podejrzanego. W przesłuchaniu uczestniczył jego obrońca. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Waldemar Łubniewski poinformował PAP, że po m.in. przedstawieniu zarzutów podejrzany opuścił katowicką prokuraturę.

W rozmowie telefonicznej z TVN24 już po opuszczeniu prokuratury Grabarczyk m.in. przypomniał, że sprawa była już badana w 2015 r. przez prokuraturę i została wówczas umorzona. "Ponownie została podjęta; moim zdaniem to jest decyzja o charakterze politycznym" - ocenił poseł PO. Dopytywany, dlaczego tak uważa, odpowiedział, że gdy sprawa była badana w 2015 r. prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu i wówczas nie budziło to wątpliwości.

Grabarczyk w rozmowie z TVN24 wskazał też, że nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. "Odbyłem strzelanie, wypełniłem test; inaczej są oceniane przez prokuratorów te fakty i będę dowodził swojej niewinności przed sądem" - zaznaczył.

Z poniedziałkowego komunikatu PK wynika, że w toku postępowania przygotowawczego prowadzonego w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach ustalono, że Grabarczyk 19 marca 2012 r., w związku z prowadzonym na jego wniosek postępowaniem o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej bojowej, poświadczył nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne w dokumentach wystawionych w toku tego postępowania w postaci: protokołu z egzaminu w sprawie wydania pozwolenia na broń, karty egzaminacyjnej z teoretycznej części egzaminu i listy obecności z tej części egzaminu, karty egzaminacyjnej z praktycznej części egzaminu i listy obecności z tej części egzaminu oraz listy wyników strzelań.

Według PK swojego czynu poseł PO dopuścił się w celu osiągnięcia korzyści osobistej i w porozumieniu z ustalonymi funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, którzy byli uprawnieni do wystawienia dokumentów. Funkcjonariusze ci przekroczyli przysługujące im uprawnienia poprzez wystawienie dokumentów i potwierdzenie odbycia i przebiegu egzaminu, który faktycznie nie został przeprowadzony.

W efekcie 19 marca 2012 r. doszło do wydania, z rażącym naruszeniem prawa, decyzji pozwalającej na posiadanie przez Cezarego Grabarczyka, mimo niespełnienia przewidzianych przepisami wymogów, dwóch jednostek broni palnej bojowej. Tego dnia doszło także do wydania zaświadczenia uprawniającego do nabycia przez Cezarego Grabarczyka broni palnej.

W związku z tym prokurator w poniedziałek ogłosił Grabarczykowi zarzut popełnienia przestępstwa z art. 271 par. 1 i 3 kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego co do okoliczności mającej znaczenie prawne - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej; zagrożony karą do 8 lat), a także art. 231 par. 1 i 2 (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w działaniu na szkodę interesu publicznego lub prywatnego - w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej; zagrożony karą do 10 lat).

Zarzuty te zostały przedstawione przy zastosowaniu art. 21 par. 2 kodeksu karnego (jeżeli okoliczność osobista dotycząca sprawcy, wpływająca chociażby tylko na wyższą karalność, stanowi znamię czynu zabronionego, współdziałający podlega odpowiedzialności karnej przewidzianej za ten czyn zabroniony, gdy o tej okoliczności wiedział, chociażby go nie dotyczyła).

W listopadzie ub. roku poseł PO zrzekł się immunitetu w związku z prowadzonym w jego sprawie śledztwem dot. legalności zdobycia pozwolenia na broń. O uchylenie immunitetu b. ministra - wobec zamiaru przedstawienia mu zarzutu - wystąpiła wówczas do Sejmu Prokuratura Regionalna w Katowicach. Zarzuty w podjętym po wcześniejszym umorzeniu śledztwie prokuratura postawiła też w tym czasie b. posłowi PiS Dariuszowi Selidze.

Sprawa związana z bezprawnym wydaniem pozwolenia na broń przez Komendę Wojewódzką Policji w Łodzi doprowadziła w 2015 r. do dymisji Grabarczyka ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Ówczesny poseł PiS Dariusz Seliga został natomiast zawieszony w prawach członka partii i klubu parlamentarnego, a w ostatnich wyborach stracił możliwość ubiegania się o mandat poselski z ramienia PiS. Prowadząca śledztwo prokuratura w Ostrowie Wielkopolskim umorzyła w lipcu 2015 r. postępowanie w części dotyczącej obu polityków. Przed sądem stanęli natomiast funkcjonariusze policji.

Z wcześniej przekazanych ustaleń prokuratury wynika, że Grabarczyk zwrócił się o pomoc w zdobyciu pozwolenia na broń do znajomego, który skontaktował go z odpowiedzialnym za wydawanie takich decyzji naczelnikiem wydziału w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Razem odwiedzili naczelnika w końcu stycznia 2012 r., a ten w trakcie ich rozmowy wezwał podwładną, której wręczył pieniądze i wysłał do banku, by natychmiast opłaciła za Grabarczyka wniosek o pozwolenie na broń.

W marcu, także w gabinecie naczelnika, Grabarczyk miał zdać celująco teoretyczny egzamin będący warunkiem uzyskania pozwolenia na broń, a który powinien się odbyć w obecności komisji egzaminacyjnej. Polityk PO miał bezbłędnie wypełnić wszystkie odpowiedzi w teście, mimo że ponad dwa lata później, kiedy po wybuchu afery stracił pozwolenie na broń i ubiegał się o nie ponownie, oblał ten sam egzamin.

Według prokuratury ówczesny wicemarszałek Sejmu nie podszedł do egzaminu praktycznego. Jako egzamin praktyczny zaliczono mu prywatną wizytę ze znajomymi na strzelnicy, do której doszło co najmniej kilka dni wcześniej, choć przepisy przewidują odwrotną kolejność składania egzaminów.

W poniedziałkowym komunikacie PK zaznaczyła, że w śledztwie ustalono m.in., że 19 marca 2012 r., przed komisją powołaną przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi, odbył się egzamin teoretyczny i praktyczny dla osób ubiegających się o wydanie im pozwolenia na posiadanie broni palnej. Z zabezpieczonych dokumentów wynikało, że w egzaminach tych uczestniczył i zdał je między innymi Cezary Grabarczyk.

Ze śledztwa wynika, że procedura egzaminacyjna 19 marca 2012 r. została dochowana i prawidłowo przeprowadzona w stosunku do trzech ustalonych osób ubiegających się tego dnia o wydanie im pozwolenia na posiadanie broni. (...) "Wszystkie te osoby zostały w śledztwie przesłuchane w charakterze świadków i kategorycznie zaprzeczyły, aby Cezary Grabarczyk 19 marca 2012 r. wraz z nimi przystąpił do tych egzaminów" - napisano w informacji PK.

"Tymczasem, jak wynika z analizy dokumentów zgromadzonych w aktach sprawy, Cezary Grabarczyk potwierdził, że 19 marca 2012 r. uczestniczył w egzaminach teoretycznych i praktycznych, które zdał. Z list wyników strzelań, podpisanych przez Cezarego Grabarczyka, wynikało na przykład, że w trakcie egzaminu praktycznego wystrzelił on 5 sztuk amunicji uzyskując 39 punktów" - dodała PK.

"W toku postępowania ustalono, że poseł Cezary Grabarczyk wiedział, iż funkcjonariusze policji, prowadzący na jego wniosek postępowanie o wydanie pozwolenia na posiadanie broni palnej bojowej, przekroczyli swoje uprawnienia i wystawili dokumenty potwierdzające odbycie i przebieg egzaminu, który faktycznie nie został przeprowadzony" - akcentuje prokuratura.

Grabarczyk dostał pozwolenie na posiadanie dwóch sztuk broni i ich zakup. "Działanie to skierowane było przeciwko interesowi publicznemu. Posiadaczem broni palnej stała się bowiem osoba, która nie przeszła prawidłowej procedury przewidzianej prawem do jej uzyskania" - wyjaśniła PK. "W konsekwencji poseł Cezary Grabarczyk, posiadając dwie jednostki broni palnej bojowej, nie dawał gwarancji należytego i bezpiecznego dysponowania nimi" - dodała.

W ubiegłorocznym wniosku o uchylenie immunitetu Grabarczyka PK zwróciła też uwagę, że poseł PO - mając prawnicze wykształcenie i skończoną aplikację adwokacką - zdawał sobie sprawę, że dopuszcza się przestępstwa.

Pod koniec listopada ub. roku obecny szef MS Zbigniew Ziobro akcentował w programie "Gość Wiadomości" w TVP, że w postępowaniu prokuratury ws. pozwolenia na broń b. ministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL doszło do rażących nieprawidłowości.

"Te sprawy zostały zbadane w ramach pewnego audytu, który był już wykonywany wcześniej, zostało zasygnalizowano, że doszło do tam do rażących nieprawidłowości, po prostu skręcenia tej sprawy w stosunku do osób wpływowych. Poleciłem je podjąć i efektem tego jest wniosek o uchylenie immunitetu" - mówił w ub. roku minister

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy