Reklama

Reklama

Cezary Gmyz: Inwigilacją dziennikarzy powinien zająć się Sejm

​Dziennikarz śledczy Cezary Gmyz liczy, że sprawa inwigilacji dziennikarzy zostanie poruszona przez cały Sejm. W tygodniku "Do Rzeczy" ujawnił on część nazwisk dziennikarzy, którzy mieli być inwigilowani w ostatnich latach. Sam jest na tej liście. Zdaniem Cezarego Gmyza, wszyscy ci dziennikarze powinni złożył zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

- Te 48 osób, które były inwigilowane, których bilingi brano, których śledzono, powinni zgłosić się do prokuratury i uzyskać status pokrzywdzonego - podkreśla Cezary Gmyz. Zdaniem dziennikarza, sprawa ta powinna stać się przedmiotem dyskusji na posiedzeniu plenarnym Sejmu, a nie zamkniętej komisji sejmowej.

Cezary Gmyz wyjaśnia, że on sam już złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - O tym, że byłem inwigilowany przez poprzedni rząd, to ja wiedziałem od ubiegłego roku i śledztwo w tej sprawie toczy się w Warszawskiej Prokuraturze Okręgowej - podkreśla dziennikarz.

Reklama

Dodaje, że celem tych działań inwigilacyjnych było ustalenie tożsamości jego informatorów. - Akurat podsłuchu mi nie założono, bo na to trzeba zgody sądu, ale zastosowano wszystkie inne środki inwigilacyjne w postaci pobierania BTS-ów , bilingów, puszczenia za mną obserwacji i wprowadzenia agentury w środowisko dziennikarskie, więc są to bardzo ofensywne działania ze strony służb - podkreśla Cezary Gmyz.

"Do Rzeczy" publikuje nazwiska dziennikarzy, którzy mieli być inwigilowani - jak pisze tygodnik - "przez poprzedni rząd". Według ustaleń tygodnika "Do rzeczy" inwigilowany był "praktycznie cały dział krajowy "Rzeczpospolitej" - dziennikarze i redaktorzy przygotowujący teksty do druku". Wśród osób śledzonych miał być ówczesny naczelny dziennika Paweł Lisicki i jego zastępca Piotr Gabryel. Służby miały też śledzić Piotra Goćka, Michała Szułdrzyńskiego, Karola Manysa, Elizę Olczyk, Jarosława Stróżyka i Piotra Nisztora. Redakcja zaznacza, że ustalenia dotyczą nazwisk niektórych dziennikarzy.

Pod koniec lutego minister koordynator służb podczas posiedzenia sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński mówił, że ABW w czasie rządów PO-PSL inwigilowała 48 dziennikarzy. Minister mówił, że nie wie, czy były to działania nielegalne. Nie wykluczył, że lista ta może jeszcze się powiększyć.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje