Reklama

Reklama

"Buta i arogancja" posłów w komisji zdrowia

W komisji zdrowia widzę absolutną arogancję i niechęć do strony społecznej, dlatego nasza obecność w tej komisji niewiele zmieniła - uważa wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Longina Kaczmarska.

Z kolei doradca prezydenta ds. zdrowia Anna Gręziak uważa, że "rząd nie czuje się zobowiązany do prowadzenia dialogu".

Reklama

Jak zaznaczyła, nie chce mówić o "arogancji władzy", ale poszczególnych posłów koalicji. - Ja bym powiedziała o komisji zdrowia bliżej. (...) W komisji, w której uczestniczę i widzę absolutną butę, niechęć do strony społecznej, jak również arogancję tych osób, może nie wszystkich, ale kilka osób niestety psuje wizerunek koalicji rządzącej - mówiła dziś Kaczmarska w radiu TOK FM.

Jej zdaniem, nigdy wcześniej nie zdarzyła się sytuacja, w której "uwagi odnośnie zapisów w ustawie nie były w jakikolwiek sposób konsultowane". - A niestety, w tej chwili w Sejmie nie ma tego - dodała.

- W związku z tym nasza obecność w komisji zdrowia, mimo że pani minister prosiła (...) stronę społeczną o powrót do dialogu, powrót do komisji zdrowia i próbę pracy - niewiele to zmieniło tak naprawdę. Byliśmy, ale niewiele można było dalej powiedzieć - podkreśliła.

Na pytanie, czy dialog społeczny przebiega gorzej niż w poprzedniej kadencji Sejmu, Kaczmarska odpowiedziała: "w samym ministerstwie zdrowia myślę, że nie, chociaż też były uwagi. Ale w Sejmie tak - zdecydowanie gorzej".

Jej zdaniem, wtorkowe spotkanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z przedstawicielami zawodów medycznych nie miało "puenty". - Pan prezydent wysłuchał tylko naszych uwag. Głównie dotyczyły formy dialogu i druga część - części merytorycznej. I właściwie decyzję podejmie pan prezydent, co nie znaczy, że ona będzie akurat satysfakcjonująca stronę społeczną - dodała.

Jak podkreśliła, "żadna ze stron, z czynników społecznych nie wnosiła, nie prosiła pana prezydenta o weto".

- Chcielibyśmy wrócić do tych ustaw i myślę, że wszystko jest na dobrej drodze - dodała. Jej zdaniem, ponieważ projekty ustaw dotyczących opieki zdrowotnej proponowane przez rząd są "dopiero po pierwszym czytaniu", to "jeszcze jest gra w toku".

Zdaniem doradcy prezydenta ds. zdrowia Anny Gręziak, problem polega na tym, że "rząd nie czuje się zobowiązany do prowadzenia dialogu". Gręziak uważa, że "myślą przewodnią" wtorkowego spotkania z prezydentem jest uznanie konieczności zmian w proponowanych projektach ustaw".

Chodzi o zapis, aby "ewentualne przekształcenia w spółki nie były obowiązkowe", a także aby pojawiły się "jakieś gwarancje zatrudnienia w tych nowotworzonych zakładach dla dotychczasowych pracowników i jakiekolwiek gwarancje pracownicze" - dodała.

Po trzecie, jak dodała Gręziak, chodzi o projekt mówiący o pracownikach zakładów opieki zdrowotnej, który mówił o "szczególnych uprawnieniach pracowników zakładów opieki zdrowotnej". Jednak "w trakcie prac w komisji jakiekolwiek szczególne uprawnienia znikły z tych zapisów, zmienił się również tytuł tej ustawy", teraz "nie ma tam mowy już żadnych tam szczególnych uregulowaniach" - podkreśliła.

Na pytanie, czy gdyby ustawy proponowane przez rząd "przeszły" w obecnym kształcie, to prezydent je zawetuje, odpowiedziała: "mam nadzieję, że tak".

Dowiedz się więcej na temat: zdrowie | prezydent | niechęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje