Reklama

Reklama

"Bunt jest naszym obowiązkiem". Protesty w Polsce

"Bunt jest naszym obowiązkiem" - skandowano podczas niedzielnej demonstracji na Pl. Krasińskich w Warszawie. Weto pokaże, że prezydent RP nie jest zakładnikiem swojej partii i prezesa Kaczyńskiego – mówił na proteście w Legnicy szef PO Grzegorz Schetyna. Manifestowano też m.in. w Szczecinie, Białymstoku, Lublinie, Gdańsku i Suwałkach.

"Chcemy weta", "wolne sądy", "wolne media", "bunt jest naszym obowiązkiem" - skandowali w niedzielę wieczorem na Pl. Krasińskich w Warszawie przeciwnicy reform w sądownictwie.

Reklama

Uczestnicy zebrali się w tym samym miejscu - obok gmachu Sądu Najwyższego - i w tym samym czasie, co w sobotę. W niedzielę było ich kilka tysięcy, nieco mniej niż dzień wcześniej.

Zgromadzeni przynieśli flagi narodowe i unijne, a także świeczki. Prowadzący czytali m.in. artykuły konstytucji dotyczące sądownictwa.

W Legnicy w proteście przeciwko reformom sądownictwa uczestniczyło kilkaset osób, wśród nich lider PO. "Prezydenckie weto dla trzech ustaw zmieniających wymiar sprawiedliwości w Polsce zbuduje przestrzeń do rozmowy i pokaże, że prezydent RP nie jest zakładnikiem swojej partii i prezesa Kaczyńskiego" - przekonywał Grzegorz Schetyna.

Gdy Schetyna uczestniczył w manifestacji w Legnicy, przed jego domem we Wrocławiu zgromadziła się grupa kilkudziesięciu osób opowiadających się za przyjętymi przez parlament reformami sądownictwa. Zgromadzeni podkreślali, że ich zgromadzenie jest wyrazem niezgody dla formy protestu, jaki miał miejsce w sobotę wieczorem przed domem Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie.

Kilkaset osób przyszło wieczorem na Plac Litewski w centrum Lublina. Trzymali biało-czerwone flagi i transparenty z napisami m.in.: "Nowa świecka tradycja: wyprowadzamy świece na spacery", "Dobra zmiana jest załgana!", "Wolne sądy!".

"Łączymy się w łańcuchu świateł wolności" - mówił szef lubelskiego KOD Krzysztof Kamiński.

Podczas manifestacji przed Sądem Okręgowym w Gdańsku przemawiał b. prezydent Lech Wałęsa. Apelował, by nie pozwolić na "zniszczenie w Polsce trójpodziału władzy".

Zdaniem b. prezydenta, dzisiaj "doszli do rządzenia ludzie, którzy byli w opozycji do nas i do mnie". "Po drodze w 1992 r. próbowali też przejąć władzę za rządów Olszewskiego - tylko ja wtedy byłem mocny i roztrzaskałem ich pomysły" - oświadczył.

Dalej mówił: "Ja głęboko wierzę, będę zawsze z wami - nie będę wam pomagał, nie mieszam się do waszej walki - ale jestem w dyspozycji i zawsze możecie na mnie liczyć dlatego, że to był cel mojej 50-letniej walki. Obrońcie to, a wtedy Polska będzie piękna, przyjemna i (...) tego wam życzę".

"A kiedykolwiek mnie tu już nie będzie, bo pamiętajcie, że to jednak 75 lat, teraz doszła mi jeszcze jedna, następna choroba, zapomniałem jak to się nazywa... Jak? Ścięgno Achillesa... takie dziwne nazwy... i w związku z tym mogę być wyłączony, ale zawsze pamiętajcie, że jestem i kiedy będzie najciężej, będę szedł jako pierwszy, chroniąc was" - przemawiał Wałęsa.

W manifestacji przed gdańskim sądem wzięło udział kilka tysięcy osób.

Na manifestacji w Suwałkach przemawiał b. prezydent Bronisław Komorowski. "O wolność, o demokrację polską, upominają się już nie tylko 'stare solidaruchy', ale upominają się ci, którzy w wolnej Polsce wyrośli, tak jak i moje dzieci i moje wnuki, które są tutaj dzisiaj razem z nami. I cieszę się z tego, że nawet w czasie wakacyjnym, bo pewnie tak to zostało wymyślone gdzieś w kuluarach polskiego parlamentu czy na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, że właśnie w czasie wakacji, kiedy wielu ludzi chce myśleć o przyjemnościach, chce myśleć tylko i wyłącznie o żaglówce, może o skuterze wodnym, niektórzy myślą, jak ostatnie zdjęcia pokazują - wtedy właśnie przez zaskoczenie wprowadza się tak głębokie zmiany - mówił.

Dodał m.in, że "wszędzie - w Polsce i na świecie, w każdej miejscowości, nie tylko w każdym wielkim mieście, także w małych miastach, w każdym powiecie, w każdej gminie są ludzie skłonni do tego, aby władzę uzyskiwaną wykorzystać przeciwko innym".

Tłum szczecinian zgromadził się wieczorem na pl. Solidarności, gdzie skandował: "Nie ma zgody na PiS-u metody", "PiS się kończy", "Nie pomogą ci kordony, kiedy naród jest wkurzony".

Każdy człowiek ma w życiu taki dzień, kiedy musi podjąć decyzję, z którą będzie żył do końca życia. I przed taką decyzją stoi prezydent Duda. Jeżeli chce być prezydentem, prawdziwym mężem stanu, chce móc patrzeć w oczy swojej rodzinie, przyjaciołom i wszystkim Polakom, to musi podjąć decyzję. Trzy razy weto" - mówił do zgromadzonych poseł PO Bartosz Arłukowicz. Demonstranci zaśpiewali "Mury" Jacka Kaczmarskiego oraz "Przeżyj to sam" grupy Lombard, a następnie przeszli pod budynek sądu rejonowego, gdzie zostawili lampki i świeczki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje