Reklama

Reklama

Briefing prokuratury okręgowej w Warszawie ws. zatrzymania Kajetana P.

W środę w Warszawie odbył się briefing prokuratury okręgowej w sprawie zatrzymania Kajetana P. Rzecznik prasowy prokuratury Przemysław Nowak potwierdził, że ujęty na Malcie mężczyzna to 27-latek podejrzany o zabójstwo młodej kobiety na początku lutego w Warszawie.

- Nie znamy wszystkich okoliczności sprawy. Do zatrzymania doszło dzięki współpracy funkcjonariuszy z Warszawy i Poznania - powiedział.

Reklama

Nowak wskazał także drogę podróży Kajetana P. - Przemieszał się z Warszawy do Poznania, następnie pojechał do Niemiec, Włoch i na Maltę. W czasie podróży pozostawiał nowe ślady telekomunikacyjne, które były sprawdzane przez funkcjonariuszy. W ten sposób dotarliśmy na Maltę, do jednego z hoteli - dodał.

Prokuratura okręgowa nie potwierdza, że kolejnym przystankiem Kajetana P. miała być Afryka Północna, co wcześniej pojawiło się w doniesieniach TVN24.

"Została wdrożona procedura przekazania"

- Została wdrożona procedura przekazania podejrzanego. Jesteśmy w kontakcie z władzami na Malcie. Nie wiem, kiedy dojdzie do przekazania stronie polskiej Kajetana P. - wyjaśnił Przemysław Nowak. 

- Nie mam wiedzy, czy Kajetan P. był w czasie zatrzymania z kimś czy sam - dodał.

Według prokuratora, na Malcie byli dwaj polscy policjanci z Poznania.

- Po przekazaniu Kajetana P. stronie polskiej, prokurator ogłosi mu zarzut zabójstwa Katarzyny J.,- kontynuował Nowak.

Przypomnijmy, że Kajetan P.  jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety, do którego doszło na początku lutego w Warszawie. W jednym z mieszkań na Żoliborzu wezwani do pożaru strażacy znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu. Ofiara to 30-letnia Katarzyna J. Jej zaginięcie zgłosił 3 lutego jej współlokator.


Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że kobieta została zamordowana w swoim mieszkaniu na Woli, znaleziono tam liczne ślady krwi. Stamtąd jej ciało zostało przewiezione na Żoliborz - jak podawały media: taksówką.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje