Reklama

Reklama

Bp Greger na pogrzebie ofiar ze Szczyrku: Ludzkie życie jest niesamowicie kruche

"Kres ich ziemskiego życia nastąpił w okolicznościach niespodziewanych i niezwykle tragicznych" - mówił w czwartek biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger w czasie mszy pogrzebowej ofiar tragicznego wybuchu gazu w Szczyrku.

Biskup wskazał w homilii, że różnie definiujemy ludzkie życie. "Patrząc przez pryzmat doświadczenia, można powiedzieć, że człowiek jest istotą, która ciągle na coś czeka. Małżonkowie czekają na dziecko będące owocem macierzyńskiej i ojcowskiej miłości. Dziecko czeka na moment, kiedy zostanie uczniem. (...) Człowiek kończący naukę czeka na intratną pracę. (...) Człowiek umęczony latami wysiłku czeka na spokojną, zasłużoną emeryturę. Ciągle na coś czekamy. Cechą wspólną etapów oczekiwania jest nadzieja na lepszą przyszłość" - mówił.

Reklama

Duchowny przypomniał, że przeżywamy adwent, w którym ludzie trwają "w postawie oczekiwania na spotkanie z Tym, który jest Panem historii". "To nie jest tylko oczekiwanie na święta Bożego Narodzenia. To jest przede wszystkim szkoła oczekiwania na spotkanie z Bogiem na progu wieczności" - zaznaczył.

Bp Greger mówił, że dla małżonków Józefa i Jolanty, ich wnuka Szymona, dla rodziców Wojciecha i Anny oraz ich dzieci Michaliny, Marceliny i Stanisława, czas oczekiwania się zakończył. "Kres ich ziemskiego życia nastąpił w okolicznościach niespodziewanych i niezwykle tragicznych" - podkreślił.

"Pośród prozaicznych działań nadeszła godzina śmierci"

Hierarcha podkreślił, że to dramatyczne wydarzenie dowodzi, iż "ludzkie życie na ziemi jest niesamowicie kruche". "Nasza codzienność jest kroczeniem na krawędzi pomiędzy doczesnością i wiecznością. Oni przekroczyli próg życia i śmierci w chwili, której nikt z nas się nie spodziewał. Byli w domu, a więc tam, gdzie człowiek (...) ma prawo czuć się bezpiecznym. Pośród prozaicznych działań wykonywanych każdego dnia nadeszła godzina śmierci" - powiedział biskup.

Zwrócił uwagę, że godzina śmierci wybiła w szczególny wieczór. "To dzień liturgicznego wspomnienia św. Barbary, która jest także patronką dobrej śmierci" - wyjaśnił.

"Ludzie zadają pytanie: dlaczego?"


Dodał, że w obliczu tragedii ludzie zadają pytanie: dlaczego? "Emocjonalnie nie potrafimy sobie z tym poradzić. Jest to ból trudny do uniesienia, ale nam trzeba się wzbić ponad emocje. Dopuśćmy do głosu tego, który nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie (...) czujmy się przez niego odrzuconymi. Nasz udział w pogrzebie i pamięć modlitewna (...) jest najlepszą formą podziękowania złożoną dla nich: że żyli wśród nas, że było nam dane doświadczyć od nich wiele dobra i szczęścia - chociaż po ludzku sądząc, było to wszystko zbyt krótkie i zakończyło się zdecydowanie za szybko" - mówił bp Greger.

Wyraził nadzieję, że tragicznie zmarli cieszą się już z bożego zbawienia. "Dla nich to już rzeczywistość, dla nas - krótsza lub dłuższa perspektywa. Wierzymy i mamy nadzieję, że nadejdzie taki moment, kiedy znowu spotkamy się z nimi, już tam, (...) gdzie nie ma śmierci, ale jest pełnia życia w Bogu" - powiedział, kończąc homilię.

Do tragedii w Szczyrku doszło 4 grudnia wieczorem. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu ofiar.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje