Reklama

Reklama

​Bodnar po wizycie w Gostyninie: Ośrodek przeludniony

W ocenie RPO Adama Bodnara funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD) w Gostyninie (mazowieckie) wymaga doprecyzowania i nowych regulacji prawnych.

W środę RPO wraz z gronem współpracowników odwiedził gostyniński KOZZD. Po rozmowach z osobami tam przebywającymi na mocy decyzji sądu, a także po spotkaniach z pracownikami, Bodnar powiedział dziennikarzom, że celem jego wizyty było zapoznanie się z codziennym funkcjonowaniem placówki.

Ośrodek funkcjonuje poza ramami prawnymi

Reklama

"To jest problem niezwykle skomplikowany, ponieważ można na niego patrzeć z punktu widzenia ogólnego, regulacyjnego, czyli czy powinna w ogóle funkcjonować w Polsce tzw. izolacja prewencyjna, a jeśli tak, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny, to w jaki sposób to powinno się odbywać, kto powinien być tam kierowany, w jakim trybie, jak powinny funkcjonować sądy, jak powinniśmy zagwarantować prawo do obrony takim osobom, jaka powinno być rola biegłych" - ocenił Bodnar.

RPO zaznaczył przy tym, że jeżeli już powstał KOZZD, "to powinien on być porządnie uregulowany, jeśli chodzi o działalność, bo obecnie widzimy taki problem, polegający na tym, że chociażby funkcjonowanie tego ośrodka opiera się na wewnętrznym regulaminie".

Według niego wyjaśnienie wielu wątpliwości pojawiających się w codziennej praktyce ośrodka poprzez odpowiednie regulacje prawne, dotyczące zasad jego funkcjonowania, sprawiłoby, że nie byłoby części problemów, które zgłaszają osoby tam przebywające. Bodnar dodał, że także w przypadku pracowników KOZZD, jak lekarze, terapeuci czy ochrona, "ich trudna praca często wiąże się z tym, że po prostu nie jest to uregulowane tak, jak być powinno".

Bodnar jako przykład dobrych praktyk podał działalność niemieckiej placówki w miejscowości Rosdorf, podobnej do gostynińskiego KOZZD, która była także wizytowana przez przedstawicieli RPO. "Właśnie w Rosdorfie to się po wielu latach udało dość poprawnie uregulować i stworzyć takie, można powiedzieć, dobre ramy funkcjonowania tego typu miejsca. W Polsce mamy niestety cały czas problem i na wiele wystąpień, które kierowałem do władz, nie otrzymałem satysfakcjonującej odpowiedzi" - podkreślił Bodnar.

Skargi osadzonych

RPO wśród kwestii związanych z obecnym funkcjonowaniem gostynińskiego KOZZD wymienił - jak to określił - "pretensje" osób tam przebywających, w tym dotyczące m.in. ich korespondencji, działania monitoringu wizyjnego i kontroli osobistych, a także zachowanie ochrony.

"Nie chciałbym przesądzać z góry na czym te naruszenia polegają, bo to wszystko zawsze opiera się na profesjonalnym badaniu i korespondencji między urzędem Rzecznika a ośrodkiem, a także Ministerstwem Zdrowia. Natomiast są to bardzo ważne rzeczy, bo one wpływają na to, że te osoby czują się poniżane, że ich prawa nie są przestrzegane. Także po to też tutaj przyjechaliśmy" - oświadczył Bodnar.

I dodał: "Mam nadzieję, że ta dzisiejsza wizyta doprowadzi do większej refleksji, co się ma stać z ośrodkiem w Gostyninie. Mam także nadzieję, że doprowadzi ona do tego, że wiele z naszych rekomendacji będzie wdrażanych i polepszy się codzienne funkcjonowanie ośrodka".

Przeludnienie placówki

W opinii RPO jedną z najpilniejszych spraw, które w przypadku KOZZD w Gostyninie można poprawić, a co do której wszyscy się zgadzają, to "zlikwidowanie przeludnienia" w placówce. "W ośrodku mamy 65 osób. Był on projektowany na 10-20 osób" - zwrócił uwagę Bodnar. Zaznaczył, że od początku funkcjonowania KOZZD tylko jedna osoba została zwolniona z tej placówki, a inna przeniesiona do szpitala psychiatrycznego.

Zastępca RPO doc. Hanna Machińska oceniła m.in., że to, co w KOZZD w Gostyninie "robi ogromne wrażenie, to są podejmowane środki bezpieczeństwa". "Rozumiem, że potrzebne są środki bezpieczeństwa, bo to jest taki ośrodek, jednakże myślę, że pacjenci, którzy tutaj są, wymagają też takiego wsparcia i lepszego psychologicznego podejścia. Oni oczywiście przeżywają traumę, bo są w miejscu, w którym nigdy nie chcieliby się znaleźć, ale zgłaszają bardzo racjonalne uwagi" - powiedziała zastępca RPO.

Machińska wyjaśniła, że przebywający w gostynińskim KOZZD np. "chcieliby mieć szerszy dostęp do kontaktu z kapelanem, więcej aktywności fizycznej, inny rodzaj spacerów". ""W zakładzie karnym jest godzina spaceru. Oni mają tutaj godzinę albo półtorej godziny w weekendy. To nie mieści się w naszym rozumieniu relaksu, który jest niezbędny, który jest uzupełnieniem terapii" - dodała Machińska. I podkreśliła: "Byliśmy świadkami nagromadzenia ogromnego żalu, poczucia krzywdy, niesprawiedliwości".

Luki prawne

Za istotne do rozstrzygnięcia w regulacjach obejmujących KOZZD zastępca RPO uznała m.in. "możliwość kontaktów odpowiednich z rodzinami, które czasami są ograniczane". "To wymaga naprawdę takiego ludzkiego spojrzenia" - zauważyła.

Zdaniem dr Ewy Dawidziuk, szefowej zespołu ds. wykonywania kar w biurze RPO, ustawa z 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, na mocy której kierowane są osoby do gostynińskiego KOZZD, wymaga "dogłębnej nowelizacji".

"Tam jest mnóstwo luk prawnych, od strony także takiej proceduralnej, o której zresztą dzisiaj pacjenci mówili" - oceniła Dawidziuk. Jako przykład podała, że osoby przebywające w KOZZD nie są wzywane na posiedzenia sądu, który co pół roku, zgodnie z ustawą, ocenia, czy ich dalszy pobyt w ośrodku jest niezbędny.

"Prawa i podstawy ograniczenia praw przede wszystkim powinny znaleźć się w tej ustawie. Wtedy nie byłoby wątpliwości pacjentów i pytań dzisiaj nam zadawanych: "jakie są w zasadzie nasze prawa"" - mówiła Dawidziuk. "Jesteśmy tutaj po to, żeby podkreślić, że naprawdę jest to już moment, żeby w końcu pochylić się i kompleksowo znowelizować tę ustawę" - zaznaczyła, odnosząc się do regulacji wprowadzonych w 2013 r.

Ośrodek działa od pięciu lat

KOZZD w Gostyninie działa od 2014 r. Trafiają tam sprawcy najpoważniejszych przestępstw, którzy odbyli karę więzienia, ale w opinii dyrektorów zakładów karnych powinni być nadal izolowani, gdyż z powodu preferencji seksualnych lub zaburzeń osobowości mogą popełniać kolejne przestępstwa.

O umieszczeniu w KOZZD na mocy ustawy z 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób decyduje sąd, zasięgając przy tym opinii biegłych. Do gostynińskiego ośrodka jako pierwszy pięć lat temu został skierowany Mariusz T., pedofil skazany w 1989 r. za zabójstwo czterech chłopców. Obecnie przebywa tam ponad 60 osób, więcej niż zakładano wcześniej.

W lutym RPO wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego o kompleksową nowelizację ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Według biura RPO z przekazanej tam informacji wiceministra zdrowia Zbigniewa Króla wynika, że resort ten podjął współpracę z Ministerstwem Sprawiedliwości "w celu wprowadzenia kompleksowych zmian w ustawie". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy