Reklama

Reklama

​Bodnar o atakach m.in. na KPH i Lambdę: Nie ma akceptacji dla takich działań

Nie ma akceptacji dla działań wymierzonych w osoby lub organizacje działające na rzecz osób dyskryminowanych ze względu na orientację seksualną - podkreślił RPO Adam Bodnar. Zwrócił uwagę, że problemem jest m.in. brak przepisów dotyczących odpowiedzialności karnej za takie zachowanie.

Bodnar spotkał się w sobotę w Warszawie w siedzibie Kampanii Przeciw Homofobii z przedstawicielami i przedstawicielkami organizacji pozarządowych m.in. Amnesty International Polska, KPH oraz Stowarzyszenia Lambda Warszawa. Spotkanie miało związek m.in. z czwartkowym atakiem na siedzibę KPH - trzech młodych mężczyzn wykrzykując obraźliwe słowa, uderzając i kopiąc w drzwi, usiłowało wedrzeć się do biura organizacji. Wezwano policję, jednak napastnicy zdążyli uciec przed przybyciem funkcjonariuszy.

Reklama

Według uczestników sobotniego spotkania, to kolejny tego typu atak w ostatnim czasie. W nocy z 1 na 2 marca wybito też szybę w biurze stowarzyszenia Lambda Warszawa, a w nocy z 6 na 7 lutego br. nieznani sprawcy wyryli na drzwiach siedziby Lambdy krzyż celtycki oraz napisy "white power" i "zakaz pedałowania".

"Wydaje mi się, że najważniejsze w takiej sytuacji, kiedy dzieją się takie rzeczy, jest pokazanie, że nie ma akceptacji - z punktu widzenia praw człowieka - dla takich działań" - mówił RPO. Podkreślił, że "wszelkie formy takiej nienawiści, szczególnie fizycznej powinny spotykać się z odpowiednią reakcją władz".

"Stąd moja obecność w siedzibie Kampanii Przeciw Homofobii. Chcieliśmy w ten sposób okazać solidarność (...). Nie może być tak, że organizacje pozarządowe, które prowadzą działalność, są znane od lat, są organizacjami uznanymi w kraju i na świecie, spotykają się z takimi atakami. Z punktów widzenia praw człowieka jest to niedopuszczalne" - podkreślił Bodnar.

Przyznał, że tego typu sytuacje "zawsze się mogą zdarzyć", bo nie można - mówił - wyeliminować "tego, co ktoś ma w głowie; tego jaka jest mentalność ludzi". "Natomiast zawsze w takich sytuacjach powinna być twarda reakcja prawno-karna, czyli reakcja policji i prokuratury. W Polsce wciąż nie mamy porządnej edukacji antydyskryminacyjnej i wreszcie, nie mamy przepisów o odpowiedzialności karnej za nawoływanie do nienawiści ze względu na orientację seksualną bądź tożsamość płciową" - powiedział Bodnar.

Zaznaczył, że RPO wielokrotnie zwracał uwagę, że takie przepisy powinny znaleźć się w Kodeksie karnym. "Natomiast nie widzimy, żeby istniała wola przyjęcia tych przepisów, sądząc przynajmniej po wstępnych deklaracjach politycznych" - dodał.

Zapewnił, że RPO będzie przyglądać się działaniom służb w tych sprawach.

Dyrektorka Amnesty International Polska Draginja Nadażdin podkreśliła, że organizacje zaapelowały do premier Beaty Szydło, "żeby wyraźnie potępiła to co się stało". Oceniła równocześnie, że potrzebna jest zdecydowana reakcja nie tylko jeśli chodzi o same ataki, ale też w związku z hejtem w internecie. "To co się dzieje wobec aktywistów, wobec działaczy różnych organizacji walczących przeciw dyskryminacji i o prawa człowieka, znajduje bardzo duże wsparcie w internecie. Ważne jest jak zareagujemy na tę mowę nienawiści, która de facto, czasami, jest też nawoływaniem do przemocy" - powiedziała.

Jak dodała brak reakcji na tego typu sytuacje może budować "obraz bezkarności" i dawać przekonanie, "że te osoby można atakować". "Organizacje praw człowieka, aktywiści stanowią bardzo ważną część społeczeństwa, która zazwyczaj jest atakowana w tych krajach, gdzie nie ma demokracji, albo gdzie dochodzi do naruszeń praw człowieka" - podkreśliła. Ona również zwracała uwagę na brak odpowiednich przepisów dot. odpowiedzialności karnej za tego typu zachowania.

Vyacheslav Melnyk, sekretarz zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, powiedział, że organizacje pozarządowe "chcą, by rząd zdecydowanie potępił ataki, nie tylko na KPH, ale też inne organizacje". "Żądamy od władz Polski zdecydowanego sygnału potępiającego takie wydarzenia. Chcemy żeby państwo mogło nas skutecznie chronić" - powiedział.

Podczas spotkania przedstawiciele organizacji podkreślali, że niepokojące jest zarówno to, że tego typu ataki - w ich ocenie - się nasilają, jak i, że "wyglądają na zaplanowane". Podkreślali, że regularnie dostają też różnego rodzaju pogróżki.

Do sprawy ataków na organizacje, odniósł się pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Wojciech Kaczmarczyk. W oświadczeniu zamieszczonym na stronie swego urzędu napisał, że "potępia tego typu działania, potępia każdą formę przemocy". "Nie prowadzi ona nigdy do rozwiązania problemów" - podkreślił.

Zaznaczył, że w społeczeństwie występują najróżniejsze poglądy, często sprzeczne; nie każda postawa znajduje zrozumienie i akceptację. "Popieram spór, ale merytoryczny, na argumenty. Nigdy nie oparty na jakiejkolwiek formie przemocy. Każde działanie polegające na łamaniu prawa zasługuje na potępienie. Niedopuszczalne są ataki na siedziby jakichkolwiek organizacji pozarządowych. One bowiem stanowią nieodzowną cześć społeczeństwa obywatelskiego i przyczyniają się do jego budowy i umacniania" - napisał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy