Reklama

Reklama

Błaszczak uderza w opozycję: Wykorzystuje ulice do ataku

Odpowiedzialni za niedopełnienie obowiązków ponieśli konsekwencje - tak szef MSWiA Mariusz Błaszczak skomentował w środę w TVN24 zdymisjonowanie radomskich funkcjonariuszy policji w efekcie sobotnich zajść między uczestnikami demonstracji ONR i KOD. Zdaniem ministra odpowiedzialność za atmosferę na manifestacji ponosi "totalna opozycja".

We wtorek rzeczniczka mazowieckiej policji Alicja Śledziona poinformowała, że komendant miejski policji w Radomiu podinsp. Piotr Kostkiewicz został odwołany. Decyzja, jak dodała, ma związek z sobotnią manifestacją KOD-u w Radomiu. Odwołano też szefa komisariatu, na terenie którego była manifestacja oraz jego zastępcę.

Reklama

Błaszczak powiedział w programie "Jeden na jeden" w TVN24, że to decyzje, jakie podjął komendant wojewódzki policji w wyniku przeprowadzonej kontroli. "Wszystko wskazuje na to, że została zlekceważona sprawa zapewnienia bezpieczeństwa manifestującym w sobotę i to jest konsekwencja" - powiedział. "Ci policjanci, którzy zostali zdymisjonowani, zlekceważyli obowiązujące ich procedury, zachowali się nieodpowiedzialnie" - dodał.

"Opozycja wykorzystuje ulice do ataku"

Szef MSWiA podkreślał zarazem, że główna odpowiedzialność za atmosferę, w której doszło do sobotniego zajścia, ponosi "totalna opozycja".

"Nie ulega też żadnej wątpliwości, że policjanci w Radomiu, nauczeni doświadczeniami z Warszawy czy Krakowa powinni wiedzieć, że KOD i Obywatele RP to są ugrupowania, które współpracują z totalną opozycją, która, jak mówi, wykorzystuje ulice do ataku" - mówił Błaszczak.

Pytany o ocenę słów rzeczniczki PiS Beaty Mazurek, która komentując w poniedziałek wydarzenia w Radomiu, mówiła, że rozumie narodowców, odpowiedział, iż "pani poseł Beata Mazurek była 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu i widziała tę nienawiść, pogardę, ataki ze strony tego samego środowiska, które występowało w Radomiu".

Pytany, czy powinna przeprosić za swoje słowa, odpowiedział pytaniem: "Czy Bronisław Komorowski powinien przeprosić za swoje słowa, że trzeba czasami walić dechą w łeb?

"Beata Mazurek odnosząc się do wydarzeń w Radomiu, mówiła w poniedziałek dziennikarzom w Sejmie, że "każda akcja wywołuje określoną reakcję". "Dopóki żyjemy, to mamy emocje. I te emocje dały swój upust w Radomiu. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale też ich rozumiem". Później Mazurek napisała na Twitterze: "Zdecydowanie potępiłam zdarzenia w Radomiu mówiąc: 'To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca'".

Incydent na manifestacji KOD

W sobotę grupa ubranych w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej młodych ludzi pojawiła się na manifestacji KOD zorganizowanej z okazji rocznicy radomskiego Czerwca’76. Młodzi ludzie wykrzykiwali hasła m.in. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!". Działacze i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji starali się zagłuszać narodowców sygnałami z syren, brawami i gwizdami.W pewnym momencie doszło do bójki pomiędzy przedstawicielami obydwu stron. Przedstawiciele KOD informowali potem na portalach społecznościowych, że jeden z ich działaczy został zaatakowany przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Ci z kolei twierdzili, że musieli bronić swojego kolegi, zaatakowanego przez przedstawiciela KOD.

W związku z zarzutem braku obecności policji podczas zgromadzenia KOD-u w Radomiu komendant główny policji zarządził kontrolę w jednostce w Radomiu. W wyniku kontroli doszło do dymisji w policji, a jednocześnie trzech mężczyzn usłyszało zarzuty w związku z pobiciem działacza KOD.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje