Reklama

Reklama

​Bielan liczy, że przed sesją NATO uda się rozwiązać spór z protestującymi w Sejmie

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan ma nadzieję, że do czasu sesji Zgromadzenia Parlamentarnego NATO uda się rozwiązać spór z protestującymi w Sejmie rodzicami i opiekunami niepełnosprawnych. Mówił, że jeżeli nie, to będziemy mieć problem z powodów bezpieczeństwa.

Po koniec maja Sejm i Senat będą miejscem międzynarodowej debaty parlamentarnej o aktualnych wyzwaniach i zagrożeniach dla współczesnego bezpieczeństwa światowego. W tych dniach w Warszawie odbędzie się wiosenna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO z udziałem kilkuset parlamentarzystów z państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także delegatów z krajów stowarzyszonych i obserwatorów.

Wicemarszałek Senatu pytany był w czwartek w TVP Info o trwający w Sejmie protest opiekunów osób niepełnosprawnych w kontekście planowanej sesji Zgromadzenia NATO. "Mam nadzieję, że do tego czasu uda się ten spór rozwiązać; jeżeli nie, to będziemy mieć problem z powodów bezpieczeństwa" - podkreślił.

Reklama

Bielan wyjaśnił, że w miejscu, gdzie obecnie przebywają opiekunowie osób niepełnosprawnych, będzie tzw. strefa zero, w której - jak mówił - "służby specjalne będą musiały przeszukać każdy kąt i zabezpieczyć go". "Tu chodzi o bezpieczeństwo nie tylko najwyższych władz polskich, państwowych, ale przede wszystkim naszych gości zagranicznych" - zaznaczył wicemarszałek.

Bielan podkreślił, że rząd spełnił podstawowe oczekiwania protestujących. "Rozumiem, że protestujący oczekują więcej. Natomiast to jest pytanie do naszych negocjatorów rządowych, czy mogą sobie na to pozwolić" - ocenił.

Dodał, że zarówno rząd premiera Mateusza Morawieckiego, jak i b. premier Beaty Szydło "znacząco zwiększył środki dla osób niepełnosprawnych i dla ich opiekunów".

Na uwagę, że przed czterema laty, za czasów rządów PO-PSL, PiS wspierało protestujących opiekunów niepełnosprawnych, Bielan odparł, że wówczas "sytuacja tych osób była rzeczywiście dramatyczna". "Te wzrosty, o których mówię, o 40 proc. w stosunku do tej sytuacji sprzed czterech lat pokazują, jak niskie były wtedy te świadczenia" - przekonywał.

"Pamiętajmy również, że ten gabinet, ten rząd wydaje rocznie blisko 40 mld zł więcej na cele społeczne niż rząd PO, więc nie można nas przedstawiać jako ugrupowania nieczułego na krzywdę ludzką" - podkreślił polityk.

Bielan pytany, czy sytuację mogłaby rozwiązać wizyta prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego u protestujących podkreślił, że udały się tam już najważniejsze osoby w państwie, m.in. prezydent Andrzej Duda i pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda oraz członkowie rządu. "Myślę, że obecność Jarosława Kaczyńskiego - poza tym, że dzisiaj jest niemożliwa z powodów zdrowotnych, prezes Kaczyński przebywa w szpitalu - nie miałaby dla rozwiązania protestu takiego znaczenia" - ocenił.

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestujący od 18 kwietnia w Sejmie domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Chodzi o zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. W środę Sejm uchwalił ustawę, która zakłada, że renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowa regulacja ma wejść w życie 1 września 2018 r. z mocą od 1 czerwca.

Drugi postulat to wprowadzenie dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Protestujący przedstawili w poniedziałek kolejną propozycję w tej sprawie: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

Protestujący podkreślali w ostatnich dniach, że ustawa dot. szczególnych rozwiązań dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności nie spełnia ich postulatu dodatku rehabilitacyjnego w postaci 500 zł gotówki. Propozycję rządu nazywali "manipulacją" i podkreślali, że oczekują "żywej gotówki", nie zaś świadczeń rzeczowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy