Reklama

Reklama

"Będziemy popierać dobre projekty PiS". Lech Kołakowski zdradza plany

- Na dzisiaj jest wystarczająca liczba posłów na utworzenie koła poselskiego. Ewentualnie mogą być deklaracje wstąpienia do niego osób, które zagłosowały za "piątką dla zwierząt", ale ich światopogląd powoduje, że raczej nie będą popierać podobnych przedłożeń - mówił w Polsat News Lech Kołakowski, poseł PiS, który zapowiedział we wtorek odejście z partii rządzącej.

Podlaski poseł Prawa i Sprawiedliwości Lech Kołakowski zapowiedział we wtorek w RMF FM odejście z partii. Powodem jest zawieszenie go w prawach członka PiS po tym, jak głosował przeciwko tzw. piątce dla zwierząt. Kołakowski powiedział w Polsat News, że jest to deklaracja medialna, a jeszcze w poniedziałek przełoży pismo ze swoją rezygnacją. 

Reklama

Rządzący zapowiadali w ostatnim czasie złożenie nowego projektu dotyczącego ochrony zwierząt. - Zapowiedź nowej "piątki dla zwierząt" spowodowała moją decyzję. Tę ustawę powinni pisać specjaliści, eksperci z dziedzin, a nie osoby, które nie znają specyfiki produkcji zwierzęcej i rynków rolnych - ocenił.

Kołakowski podziękował także rolnikom, m.in. z AGROunii, którzy protestowali przeciwko ustawie w sprawie zwierząt. - To są obrońcy Polski, polskiej wsi. Ta postawa rolników jest właściwa - powiedział.

Zapytany o to, czy ewentualne nowe koło będzie współpracowało z AGROunią, Kołakowski odpowiedział, że "rozmowy powinny się odbywać z całym środowiskiem reprezentującym polską wieś".

Ardanowski? "Jestem otwarty do współpracy z każdym"

Poseł został zapytany także o to, czy będzie głosował w Sejmie zgodnie z linią PiS. - Jeżeli będzie utworzone koło poselskie, to koło będzie podejmowało decyzje. Na pewno będą to dobre decyzje dla Polski, ale na pewno (koło - red.) będzie popierało dobre projekty PiS - powiedział.

Kołakowski nie chciał zdradzić, kto może wstąpić do zapowiadanego koła. Pytany o byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, oznajmił, że jest otwarty do współpracy z każdym, komu leży na sercu dobro polskiej wsi i dobry stan prawny.

- Na dzisiaj jest wystarczająca liczba posłów na utworzenie koła poselskiego. Trwają rozmowy, ewentualnie mogą być deklaracje wstąpienia do koła osób, które zagłosowały nawet za "piątką dla zwierząt", ale ich światopogląd powoduje, że raczej nie będą popierać podobnych przedłożeń, gdyż to głosowanie ma sprzyjać polskiej wsi, a nie likwidować wiele branż rolnych - powiedział.

Jak informowała na początku listopada Interia, Jan Krzysztof Ardanowski - jeden z przeciwników "piątki dla zwierząt" - planował założenie koła poselskiego. - Szefostwo musi pójść po rozum do głowy. Jeżeli dojdzie do utraty większości w Sejmie, winne będzie tylko i wyłącznie kierownictwo PiS - mówił wówczas w rozmowie z naszym dziennikarzem Jakubem Szczepańskim.

Zobacz też: Politycy PiS chcą przeprosin od kierownictwa partii

Należał do Porozumienia Centrum

Lech Kołakowski był członkiem ChSS i Unii Chrześcijańsko-Społecznej. Do 1989 roku był jednym z czterech wiceprzewodniczących łomżyńskiego PRON. Od 1991 roku należał do Porozumienia Centrum, a następnie do Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów. W 2001 dołączył do Prawa i Sprawiedliwości.

Posłem jest od 2005 roku. Był powoływany na wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego PiS.

Zawieszeni w prawach członka partii

Tzw. piątkę dla zwierząt, czyli pięć propozycji dotyczących ochrony zwierząt, zaprezentował na początku września prezes PiS Jarosław Kaczyński i szef Forum Młodych PiS Michał Moskal. Wśród tych propozycji znalazły się m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, utworzenie rady ds. zwierząt przy ministerstwie rolnictwa, ograniczenie uboju rytualnego tylko na potrzeby krajowe.

Nowela została uchwalona przez Sejm, ale przeciwko niej w głosowaniu opowiedziało się m.in. 15 posłów PiS, którzy w konsekwencji zostali zawieszeni w prawach członka partii. Z kolei w Senacie przeciwko noweli zagłosowało m.in. siedmioro senatorów PiS. Konsekwencje wobec senatorów za złamanie partyjnej dyscypliny nie zostały jeszcze wyciągnięte.

Senat wprowadził do noweli ponad 30 poprawek. Wśród nich jest wyłączenie z ograniczeń uboju rytualnego drobiu - co było propozycją rządową - a także wydłużenie o 2,5 roku wejścia w życie przepisów dotyczących zakazu hodowli na futra i o pięć lat wejścia w życie przepisów dotyczących uboju rytualnego. Poprawki senackie miały być rozpatrywane na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi pod koniec października, jednak posiedzenie komisji zostało odwołane.

Projekt jednak - jak informowała Interia - trafił do sejmowej zamrażarki.

Później - o czym czytelnicy Interii dowiedzieli się jako pierwsi - pojawiły się plany złożenia nowego projektu. Jak mówił przed tygodniem minister rolnictwa Grzegorz Puda, w nowej wersji "piątki dla zwierząt" planowane jest m.in. powołanie Inspekcji Ochrony Zwierząt, zajmującej się ich dobrostanem, która będzie ma podlegać MSWiA. 

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska poinformowała, że nowa "piątka dla zwierząt" nie trafi na najbliższe posiedzenie Sejmu.

Prezydent Andrzej Duda stwierdził, że z tzw. piątką dla zwierząt "absolutnie się nie zgadza", a ustawa jest "w wielu punktach nieprzemyślana". - Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić tej ustawy w życie i tych przepisów - zapowiedział prezydent.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne