Reklama

Reklama

Bartosz Kownacki zabrał głos po katastrofie MiG-a 29

"Pilot samolotu wojskowego MiG-29 został przetransportowany do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo" - mówił w poniedziałek wiceszef MON Bartosz Kownacki. Podkreślił, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych ustala przebieg i przyczyny wypadku. "Musimy na to poczekać przynajmniej kilka dni" - dodał.

"Kilka godzin temu, po godz. 17, doszło do incydentu lotniczego z udziałem MiG-29. Samolot podchodził do lądowania i chyba na 8. kilometrze przed pasem doszło do tego incydentu" - mówił wiceszef MON podczas konferencji.

Reklama

Kownacki poinformował, że wszystkie odpowiednie służby zostały natychmiast uruchomione, zgodnie z procedurami: zarówno służby wojskowe, jak również służby cywilne, policja, straż pożarna.

"Tak się szczęśliwie złożyło, że pilot przeżył w trakcie tego zdarzenia; został przetransportowany do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie" - mówił. Dodał, że życiu pilota nie zagraża niebezpieczeństwo.

"Na chwilę obecną rodzina jest objęta opieką, przebywają z nią wojskowi, więc są na bieżąco informowani. Nie jesteśmy upoważnieni do tego, żeby udzielać szerszych informacji na temat stanu zdrowia" - zaznaczył Kownacki.

Według wiceszefa MON, na kilkadziesiąt minut po odnalezieniu miejsca, w którym doszło do zdarzenia trudno "wyrokować, jakie były przyczyny i przebieg tego incydentu".

Podkreślił, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych podjęła już działania, zabezpiecza miejsce zdarzenia, będzie ustalała jego przebieg i przyczyny. "Musimy na to poczekać przynajmniej kilka dni" - dodał.

"Należy mniej mówić"

"W takiej sytuacji należy mniej mówić i pozwolić działać odpowiednim instytucjom, takim jak prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych, tak by mogły ustalić przyczyny i przebieg zdarzenia" - mówił wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, odnosząc się do wypadku samolotu MiG-29.

Kownacki podczas konferencji podziękował służbom za pomoc w poszukiwaniach. Jak zaznaczył, teren, na którym były prowadzone poszukiwania, jest zalesiony i zajmuje kilkaset hektarów.

"W takich sytuacjach każda pomoc jest niezbędna; jest potrzebna dlatego, że decydują czasem minuty o życiu i zdrowiu człowieka, a więc trzeba używać wszelkich dostępnych środków. To zrobiliśmy i szczęśliwie udało się ten incydent lotniczy zakończyć bez ofiar śmiertelnych" - dodał wiceminister. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje