Reklama

Reklama

Bartłomiej Misiewicz: W tym roku zdobędę tytuł licencjata

Bartłomiej Misiewicz wypowiedział się w wywiadzie na antenie Polsat News na temat swojego obecnego zatrudnienia. Jak przyznał były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza, obecnie próbuje on swoich sił w prywatnej działalności gospodarczej i pracuje w TV Republika. Misiewicz pochwalił się też, ze zamierza wreszcie skończyć studia.

"Doradzam swoim współpracownikom w zakresie komunikacji i social mediów" - powiedział Misiewicz. Jak dodał, jego polityczna przeszłość "tylko pomaga" w aktualnej działalności.

Reklama

Misiewicz przyznał, że kontakt miedzy nim a Antonim Macierewiczem jest obecnie "sporadyczny". "Antoni Macierewicz radzi sobie bez konsultacji świetnie" - podkreślił na antenie Polsat News.

Rezygnacja po nagonce?

"Z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości zrezygnowałem sam" - powiedział. Do decyzji miała przyczynić się nagonka na jego osobę.

Sam siebie Misiewicz określił jako biernego obserwatora polityki.

"Nigdy nie uprawiałem 'gdybologii' - powiedział, pytany o plany na przyszłość. "Jeżeli ktoś będzie chciał wykorzystać moją wiedzę i doświadczenie - jestem do dyspozycji" - zapowiedział.

Błędy Misiewicza

Prowadzący dopytywał Misiewicza o to, czy były rzecznik widzi jakieś błędy, które popełnił.

"Na pewno trzeba było wcześniej skończyć studia, nie musiałem przerywać prawa" - przyznał. "W tym roku obronię licencjat na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej" - pochwalił się Misiewicz.

"Może nie trzeba było iść do klubu w Białymstoku?" - dopytywał prowadzący. "Było to niestosowne" - przyznał Misiewicz, zauważając jednak, że "szereg rzeczy, jakie napisano, było nieprawdą". Misiewicz nazwał te publikacje "brudną grą medialną".

Misiewicz podkreślił, że nie czuje do nikogo żalu w związku z odejściem ze stanowiska.

"To było moja męska decyzja" - przyznał, dodając, że jest wdzięczny politykom z PiS.

Przez Misiewicza w Macierewicza?

Misiewicz uważa, że krytyka medialna jakiej był poddawany, była w istocie wymierzona w jego zwierzchnika.

"Poprzez mnie próbowano atakować ministra obrony narodowej w szczególnym momencie. Zawsze wiedziałem, że chciałbym pracować z Antonim Macierewiczem, bo imponowało mi jego podejście" - powiedział, wyjaśniając, że pracę dostał po tym, jak przyszedł do Macierewicza na rozmowę.

Misiewicz odniósł się również do zarzutów posła Misiły, który twierdził, że były rzecznik miał kupować narkotyki płacąc kartą MON. "15 mln zł, które były na karcie, gdyby rozbić na placówki zagraniczne, wychodzi 70 tys. miesięcznie" - powiedział,

zauważając jednocześnie, że Piotr Misiło wydał w tym samym czasie dwukrotnie większą sumę. Bartłomiej Misiewicz zapowiedział również konsekwencje prawne, które chce wyciągnąć wobec posła Nowoczesnej.

Macierewicz "najlepszym ministrem"

Prowadzący program chciał również wiedzieć, jak były rzecznik ocenia nowego szefa MON, ale Misiewicz powstrzymał się od jasnej odpowiedzi.

"Dla mnie Macierewicz był najlepszym ministrem, ale życzę wszystkiego najlepszego Mariuszowi Błaszczakowi - powiedział Misiewicz odnosząc się do roszady na czele resortu.

Bartłomiej Misiewicz poruszył też kwestię domniemanego napięcia na linii Warszawa-Waszyngton.

"Mamy do czynienia z agresją rosyjską, sojusz z USA jest dla nas najkorzystniejszy - powiedział, twierdząc, że publikacja Onetu o notatce USA, która sugerowała znaczące pogorszenie się relacji między rządami Polski i USA jest "fake-newsem". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje