Reklama

Reklama

Banaś przed Trybunałem Stanu? Lewica apeluje do PiS

Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski zwrócił się do przewodniczącego klubu PiS Ryszarda Terleckiego, aby posłowie Prawa i Sprawiedliwości podpisali się pod wnioskiem o postawienie przed Trybunałem Stanu prezesa NIK Mariana Banasia.

"Wniosek o Trybunał Stanu dla pana ministra Banasia to jest odpowiedzialność wszystkich polityków w Sejmie, dlatego zwróciliśmy się do przewodniczącego Terleckiego, aby również posłowie i posłanki PiS-u podpisali się pod nim, aby skończyć misję pana Banasia w Najwyższej Izbie Kontroli" - powiedział dziennikarzom Gawkowski po spotkaniu z szefem klubu PiS.

Jak podkreślił, decyzja w sprawie ewentualnych podpisów zapadnie podczas posiedzenia Sejmu, które będzie kontynuowane w czwartek i piątek. "Do piątku będziemy wiedzieli, jaki jest status i czy posłowie i posłanki PiS-u podpiszą się pod wnioskiem" - zaznaczył.

"Posłowie i posłanki PiS-u otrzymają informację o tym, że zwróciliśmy się z wnioskiem o podpisanie projektu stawiającego Mariana Banasia przed Trybunałem Stanu. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będzie odpowiedź, czy ten wniosek będzie podpisany bądź nie" - podkreślił. 

Reklama

Gawkowski poinformował, że klub Lewicy zwrócił się w ubiegłym tygodniu do przewodniczących klubów KO i PSL-Kukiz'15 o podpisanie wniosku. "Te podpisy, jeżeli będą, to również w tym tygodniu, więc wierzę, że do końca tygodnia będzie wiadomo, czy inne kluby opozycyjne, jak również PiS, złożą ostatecznie podpisy pod wnioskiem o Trybunał Stanu dla pana Mariana Banasia" - dodał.

Co jest we wniosku?

Gawkowski, pytany, co znajduje się we wniosku Lewicy, odparł, że opiera się on na założeniu, iż Marian Banaś, pełniąc obowiązki szefa resortu finansów, złożył nieprawdziwe i niezgodne ze stanem faktycznym oświadczenie majątkowe. 

"To jest podstawą do złożenia wniosku o odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. Na to się powołujemy i to według konstytucjonalistów, z którymi się konsultowaliśmy, jest najlepsza droga, żeby pan minister, pan prezes NIK, stanął przed Trybunałem Stanu" - podkreślił.

O postawieniu przed Trybunałem Stanu prezesa NIK decyduje Sejm. Wniosek o postawienie prezesa NIK przed TS może złożyć prezydent lub co najmniej 115 posłów. Decyzja zapada bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

"To jeden z kluczowych dokumentów"

Gawkowski przypomniał, że wiceprzewodniczący klubu Lewicy Marcelina Zawisza i Tomasz Trela złożyli wniosek do CBA o umożliwienie im dostępu do raportu z kontroli oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. O podobny wniosek poseł Lewicy Paweł Krutul wystąpił do prokuratury w Białymstoku, która jest dysponentem raportu. 

"Mamy przekonanie, że jest on jednym z elementów, który mógłby uzupełnić wniosek o Trybunał Stanu dla pana prezesa" - powiedział polityk. Przypomniał też, że zwrócił się o upublicznienie raportu CBA do premiera Mateusza Morawieckiego. "To jest jeden z kluczowych dokumentów, które może świadczyć o tym, że pan Marian Banaś nadużył prawa" - zaznaczył.

Afera Banasia

Banaś został wybrany na prezesa NIK na sześcioletnią kadencję 30 sierpnia. Wcześniej, od czerwca, był ministrem finansów, a jeszcze wcześniej wiceministrem w tym resorcie i szefem Krajowej Administracji Skarbowej. We wrześniu stacja TVN podała, że prezes NIK zaniżał w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami wynajmującymi w kamienicy pokoje na godziny.

Na początku grudnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury: od grupy posłów opozycji, m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z CBA, które przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia.

Banaś oświadczył, że był gotów zrezygnować z funkcji prezesa NIK, ale stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej i od złożenia rezygnacji odstąpił. Zapowiedział, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował też, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy