Reklama

Reklama

Awantura o klasę narodowo-matematyczną w Milanówku

W Zespole Szkół nr 1 w Milanówku miała powstać klasa narodowo-matematyczna. Stworzenie klasy miało być reakcją na obecną sytuację na świecie, m.in. na konflikt na Ukrainie oraz kryzys imigracyjny w Europie. Z pomysłu utworzenia klasy narodowej jednak zrezygnowano, a dyrektor placówki tłumaczy, że został źle zrozumiany.

O pomyśle utworzenia klasy o profilu narodowo-matematycznym poinformował w ubiegłym tygodniu "Newsweek".

Reklama

Jak podkreślał dyrektor placówki, chciał przyciągnąć do szkoły uczniów, dla których "Polska jest w sercu najbliższa".

W klasie miały być organizowane lekcje ze strzelania, czy wyjazdy do miejsc związanych z walkami toczonymi przez Żołnierzy Wyklętych - pisała "Rzeczpospolita".

- Nie jestem przeciwnikiem cudzoziemców i chętnie przyjmuję do szkoły ich dzieci, ale gdy człowiek wie, jak się bronić, od razu czuje się bezpieczniej - podkreślał wówczas dyrektor placówki.

Mówiąc o cudzoziemcach, dyrektor wspominał m.in. o ośrodku dla uchodźców w pobliskiej miejscowości - Podkowie Leśnej-Dębaku.

Dziś dyrekcja Zespołu Szkół nr 1 w podwarszawskim Milanówku wycofuje się ze swojego pomysłu i mówi, że szkoła adresowana jest do wszystkich - donosi "Rzeczpospolita".

- Do szkoły już uczęszczają uczniowie innych narodowości i wszyscy są mile widziani - zapewnia dyrektor w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Zapowiada też, że na stronie internetowej placówki zostanie zamieszczone sprostowanie doniesień, które pojawiły się w ostatnich dniach w mediach na temat rzekomej klasy narodowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje