Reklama

Reklama

"Atakuje kobiety i LGBT". Poseł o nowym ministrze

- To rząd typowo ratunkowy, Titanic można powiedzieć, gdzie jest widoczna słaba pozycja premiera Morawieckiego, który wprowadza do rządu Jarosława Kaczyńskiego na funkcję wicepremiera, żeby nadzorował Zbigniewa Ziobrę - mówił Piotr Zgorzelski (PSL) w "Śniadaniu Polsat News". - Na posiedzeniu rządu wszyscy będą patrzeć na prezesa Kaczyńskiego i sprawdzać, jak kiwa głową. A Mateusz Morawiecki będzie figurantem - komentował z kolei Sławomir Neumann (KO).

Gośćmi "Śniadanie w Polsat News" byli: Sławomir Neumann, (KO), Piotr Zgorzelski (PSL), Artur Dziambor i Paweł Sałek (Konfederacja), Radosław Fogiel (PiS) i Maciej Gdula (Lewica).

Po co zmiany w rządzie?

Reklama

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel przekonywał, że celem rekonstrukcji jest usprawnienia pracy rządu, "skomasowanie zakresu kompetencji" i "odchudzenie" administracji. - Mówiliśmy o rekonstrukcji rządu od dłuższego czasu. (...) Wyciągamy wnioski, jest pole do poprawy - przyznał. 

Posłowie opozycji krytycznie ocenili zmiany w rządzie. - To ciekawa sytuacja, ponieważ znika Ministerstwo Sportu, powstaje ministerstwo kultury i sportu, czyli część ludzi zostanie przesuniętych do nowego ministerstwa, ale powstaje coś nowego - Rządowe Centrum Sportu (RCS). I teraz prosiłbym, żeby ktoś mi wytłumaczył, jaka będzie różnica pomiędzy ministerstwem sportu a RCS, poza tym, że w centrum będą dyrektorzy departamentów, którzy będą zarabiać 2-3 razy więcej niż wiceministrowie - argumentował poseł Konfederacji Artur Dziambor, dopytując m.in. o liczbę urzędników, którzy zostaną zwolnieni. - Mówiliśmy, że będziemy przyklaskiwać, jeśli za likwidacją ministerstw pójdą gigantyczne oszczędności - dodał.

- Dowie się pan w stosownym czasie - ripostował Fogiel, zaznaczając przy tym, że znika aż dziewięć ministerstw, a powstają tylko dwa nowe urzędy.

- Najpierw stworzono największy rząd w Europie, zbudowano mnóstwo ministerstw i zatrudniono setki nowych urzędników, a dziś mówi się o wielkiej reformie, odchudzeniu rządu, który sam Jarosław Kaczyński wcześniej stworzył - to ma być jakiś wielki sukces - ocenił poseł KO Sławomir Neumann.

Neumann: Morawiecki będzie figurantem. Wszyscy będą patrzeć na Kaczyńskiego

Odniósł się on także do powołania Jarosława Kaczyńskiego na funkcję wicepremiera. - Na posiedzeniu rządu wszyscy będą patrzeć na prezesa Kaczyńskiego i sprawdzać, jak kiwa głową. A Mateusz Morawiecki będzie figurantem - stwierdził. Według niego, Kaczyński ma nadzorować Ziobrę i "dwóch Mariuszów" (Kamińskiego i Błaszczaka - red.). - To absolutnie dysfunkcyjne - podsumował. 

Reprezentujący Lewicę poseł Maciej Gdula skupił się na Przemysławie Czarnku, który będzie nowym ministrem odpowiedzialnym za edukację i szkolnictwo wyższe. - Bez przerwy kogoś atakuje: kobiety, osoby LGBT, pokazuje wrogów. Jednocześnie jest przekonany, że mu wszystko wolno i to jest kierunek w którym zmierza PiS - ocenił Gdula. 

"Ten rząd to Titanic"

- To rząd typowo ratunkowy, Titanic można powiedzieć, gdzie jest widoczna słaba pozycja premiera Morawieckiego, który wprowadza do rządu Jarosława Kaczyńskiego na funkcję wicepremiera, żeby nadzorował Zbigniewa Ziobrę. "Delfin" w wymiarze strukturalnym będzie nadzorował swojego promotora. To wszystko nie trzyma się kupy. Zjednoczona prawica wypaliła się w sensie słuchu społecznego - przekonywał wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). 

Zgorzelski mówił także o tzw. ustawie futerkowej. - Nie ma takiego drugiego państwa, gdzie rząd nakłada embargo na polską produkcję - ocenił. 

W obronie koalicji rządzącej stanął prezydencki minister Paweł Sałek. - W każdej koalicji zdarzają się trudne chwile, w tej też się zdarzyła - stwierdził. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje