Reklama

Reklama

Astronomiczna kara dla Polski? Spychalski: Nie możemy być stawiani pod ścianą

"Dialog z Komisją Europejską nie może być prowadzony w ten sposób, że ktoś nas będzie próbował postawić pod ścianą" - mówi rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, odnosząc się do informacji "Rz", że TSUE chce nałożyć na Polskę karę finansową, jeżeli ta "nie zamrozi" działania Izby Dyscyplinarnej SN.

W piątek "Rzeczpospolita" napisała, że "TSUE chce astronomicznej kary dla Polski za Izbę Dyscyplinarną SN". "Aż dwa miliony euro dziennie kary może grozić Polsce, jeżeli 'nie zamrozi' działania Izby Dyscyplinarnej SN" - dowiedziała się nieoficjalnie "Rzeczpospolita" (więcej na ten temat TUTAJ).

Reklama

O te informacje został zapytany w sobotę w Radiu Zet rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy, Błażej Spychalski. 

"Po pierwsze bazujmy na dokumentach i bazujmy na faktach, a po drugie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest faktem, działa na podstawie ustawy, która została przyjęta przez parlament, podpisana przez pana prezydenta" - podkreślił Spychalski. Zaznaczy także, że Izba Dyscyplinarna funkcjonuje i jest elementem polskiego porządku prawnego. "Przypominam, kwestie sądownictwa nie podlegają traktatom europejskim" - dodał.

"Prowadzimy dialog z Komisją Europejską, jest zrozumienie dla naszych reform, nasze tłumaczenia spotykają się często ze zrozumieniem" - zaznaczył rzecznik. "Możemy prowadzić dialog, natomiast dialog nie może być prowadzony w ten sposób, że ktoś nas będzie próbował postawić pod ścianą" - dodał. Odnosząc się do informacji podanych w "Rzeczpospolitej", Spychalski zaznaczył, że w takich kwestiach wolałby bazować na dokumentach, a nie na informacjach gazety.

Prezydent nie miał wątpliwości?

Spychalski został także zapytany o podpisaną wtorek przez prezydenta Dudę nowelizację Prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyższym, tzw. ustawę kagańcową. 

Rzecznik prezydenta podkreślił, że w sprawie tej ustawy był prowadzony dialog z różnymi środowiskami, w tym także ze stroną opozycyjną, prezydent spotkał się m.in. z marszałkiem Senatu, przedstawicielami wszystkich sił parlamentarnych, które przedstawiły mu swoje stanowiska. "Prezydent po przeanalizowaniu tego wszystkiego doszedł do wniosku, że te przepisy, które parlament mu przedstawił, powinny być częścią polskiego porządku prawnego, są w interesie nas, wszystkich Polaków" - powiedział Spychalski. Zaznaczył przy tym, że prezydent, "zawsze podejmując tego typu decyzje, kieruje się dobrem obywateli", dlatego podpisał tę ustawę.

Dopytywany, czy prezydent miał wątpliwości, co do tej ustawy, Spychalski powiedział, że to nie jest kwestia wątpliwości, tylko analizy. 

"Ta analiza pokazała, że te przepisy są zgodne z konstytucją, że powinny być elementem polskiego porządku prawnego, że w zakresie merytorycznym pan prezydent zgadza się z tym, co parlament przedstawił, ze względów formalnych mnie było żadnych zastrzeżeń, co do uchwalonych przepisów, stąd decyzja pana prezydenta o podpisaniu ustawy" - wyjaśnił Spychalski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy