Reklama

Reklama

Apel pomorskich samorządowców przeciw wprowadzeniu kadencyjności w samorządach

​Nie zgadzamy się na psucie państwa i pseudo-reformy, które serwuje społeczeństwu prezes PiS i jego rząd - czytamy w apelu ponad 60 pomorskich samorządowców, którzy sprzeciwiają się pomysłowi, aby ograniczyć władzę wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji.

"My wójtowie, burmistrzowie i prezydenci województwa pomorskiego zebrani w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku jesteśmy zaniepokojeni kolejną próbą psucia państwa przez Prawo i Sprawiedliwość" - podkreślono w przyjętym w czwartek "apelu w obronie wolności wyboru i niezależności społeczności lokalnych".

Reklama

Pomorscy samorządowcy uznali, że "proponowana przez PiS zmiana w ordynacji wyborczej jest zaprzeczeniem podstawowej zasady demokratycznego państwa prawa, w wymiarze praktycznym".

"Jest to przede wszystkim brutalne ograniczenie prawa wyboru lokalnym społecznościom, przez prewencyjną eliminację najbardziej popularnych kandydatów. Na poziomie gminy czy miasta nie można kupić wyborców rozdawnictwem pieniędzy czy przywilejów. Ich uznanie i poparcie zdobywa się ciężką, skuteczną pracą" - czytamy, w przyjętym przez aklamację, apelu.

Regulacja nie ma nic wspólnego z "dobrą zmianą"

"Proponowana przez PiS regulacja nie ma nic wspólnego z "dobrą zmianą". To tylko otwarcie kolejnego frontu walki o pełnię władzy. To próba zawłaszczenia kompetencji lokalnych wspólnot i ich liderów, próba "odbicia samorządów", tak jak wcześniej "odbito" Trybunał Konstytucyjny, spółki skarbu państwa, a nawet muzea. To również przykład pogardy dla suwerena-narodu, który ma być źródłem tej władzy. Jarosław Kaczyński mówi Polakom tak: jesteście wolni, możecie wybrać na swego lidera kogo chcecie, pod warunkiem, że to ja ustalę listę kandydatów - stwierdzili samorządowcy.

Jak podkreślili, nie zgadzają się na "psucie państwa i pseudo-reformy, które serwuje społeczeństwu prezes PiS i jego rząd, podporządkowując interes narodowy interesowi swojej partii i wizji skrajnie zdecentralizowanego, autorytarnego państwa".

- Nie zgadzamy się na "politykę zemsty", której jedynym celem ma być przekreślenie wszystkiego, co z mozołem zbudowali poprzednicy i eliminacja wszystkich osób publicznych nie deklarujących poparcia dla obozu rządzącego - ocenili.

"Uważamy, że 27 lat wolnego państwa polskiego to okres rozwoju gospodarczego, społecznego i instytucjonalnego, jaki nigdy wcześniej nie był dany naszej Ojczyźnie. Jako społeczeństwo stworzyliśmy nowoczesną infrastrukturę, gospodarkę, reguły społeczne i ramy prawne, oparte na Konstytucji RP z 1997 roku" - podkreślono w apelu.

"Fundamentem zmian są zasady państwa prawa, decentralizacji oraz samorządności. Stworzenie samorządów gminnych i oddanie władzy społecznościom lokalnym, które od upadku systemu komunistycznego nareszcie mogły decydować o swoich małych ojczyznach, okazało się jedną z najlepszych reform III RP" - głosi apel. Zdaniem jego sygnatariuszy, to właśnie dzięki samorządom "zmienił się krajobraz polskich miast, miasteczek, wsi". 

"Oskarżanie nas, samorządowców, o tworzenie klik i układów jest propagandową próbą odwrócenia procesu pozytywnych zmian przy pomocy aparatu pojęć z arsenału komunistycznej propagandy" - czytamy w apelu.

Samorządowcy wzywają parlamentarzystów do "powstrzymania prezesa PiS"

Jego autorzy wezwali polskich parlamentarzystów o "powstrzymanie prezesa PiS przed realizacją jego kolejnych destrukcyjnych dla polskiego państwa pomysłów". "Apelujemy do członków lokalnych społeczności o obronę swojej niezależności i konstytucyjnych praw i wolności" - podkreślono.

- Byłoby czymś niezrozumiałym dla opinii publicznej, dla naszych wyborców,, którzy nas wybrali niejeden raz, żebyśmy milczeli w sytuacji, kiedy są proponowane działania destrukcyjne wobec samorządu - powiedział w dyskusji nad projektem apelu jeden z jego inicjatorów, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

- Nie bronimy swoich stołków. My bronimy fundamentalnych praw zasad wolności wyboru. Chcemy, żeby to mieszkańcy w wolnych wyborach decydowali, czy przedłużyć mandat konkretnemu wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi, a nie żeby poseł zasiedziały w Sejmie z ponad 20-letnim stażem parlamentarnym decydował za 38 milionów Polaków, kto może kandydować - przekonywał.

Zapowiedział, że w lutym lub marcu odbędzie się w Warszawie duża demonstracja samorządowców. - Trzeba dać świadectwo, trzeba mobilizować wyborców. Trzeba im przypomnieć, kto niszczy samorządy terytorialne, która partia jest antysamorządowa po to, żeby w roku 2018 nie dokonywał złego wyboru - zaznaczył Adamowicz.  

- Przed nam długa droga obrona samorządności, obrony wolnego wyboru naszych mieszkańców. Można powiedzieć, że z tym momentem rozpoczyna się kampania wyborcza w naszych gminach, rozpoczyna się walka o dusze i umysły Polek i Polaków, którzy mieszkają w naszych gminach. Dzieje się to zbyt wcześnie, ale to nie myśmy zaczęli, musimy odpowiedzieć wyraźnie na tę destrukcyjną zaczepkę" - mówił prezydent Gdańska.

Argumentował, że gdyby wprowadzono kadencyjność, to na Pomorzu na 123 samorządowców 86 nie mogłoby ponownie kandydować. - To byłaby niebywała czystka polityczna - ocenił. Adamowicz jest przekonany, że także w innych województwach samorządowcy wystosują podobne apele. Zaproponował też zebranym, aby inicjatywę tę nazwać KOS czyli Komitet Obrony Samorządności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne