Reklama

Reklama

Andrzej Duda: Ukraina potrzebuje solidarności międzynarodowej

W poniedziałek w Kijowie odbywają się obrady szczytu Platformy Krymskiej, zainicjowanego przez Ukrainę projektu poświęconego kwestii okupowanego od 2014 roku przez Rosję Półwyspu Krymskiego. W szczycie biorą udział przedstawiciele ponad 40 państw i organizacji międzynarodowych, w tym prezydent RP. - Krym to Ukraina - wiedzą o tym wszyscy zebrani dziś w Kijowie. Nie zgadzamy się na odmienną narrację - powiedział Andrzej Duda.

- Nikt z nas nie będzie obojętny wobec niszczenia integralności terytorialnej Ukrainy, nie będziemy też obojętnie obserwować wielkich ludzkich tragedii, jakie dzieją się na Krymie - zapewnił w poniedziałek w Kijowie prezydent Andrzej Duda podczas Szczytu Platformy Krymskiej.

"Polacy rozumieją waszą sytuację"

Prezydent pozdrowił zebranych w języku ukraińskim i rozpoczął przemówienie w tym języku, na co obecni na sali zareagowali owacją.

Podkreślił, że w Polsce słowa "okupacja" i "zabór" były używane nad wyraz często.

- W Polsce dobrze wiemy, co czuje człowiek, który traci swoje mienie, swoją godność, którego próbuje się pozbawić własnej tożsamości narodowej, któremu mówi się "to nie jest już Twój kraj". Dlatego stoję tu dziś przed wami, by powiedzieć w sposób jasny naszym ukraińskim braciom: Polacy rozumieją waszą sytuację, uczucia, cierpienie, możecie liczyć na nasze wsparcie - oświadczył Duda.

Reklama

- W naszym kraju słowo "solidarność" ma szczególną moc. Ukraina potrzebuje dziś w sposób nadzwyczajny solidarności międzynarodowej. Nasze dzisiejsze spotkanie jest okazją do wyrażenia solidarności z narodem ukraińskim, a także tatarskim oraz zakomunikowania światu, że nie uznajemy nielegalnej okupacji oraz aneksji Autonomicznej Republiki Krymu i Sewastopola przez Federację Rosyjską - powiedział polski prezydent.

"Kwestia Krymu nie jest nam obojętna"

Podkreślił, że Polacy dobrze wiedzą z historii swojego regionu co znaczy opuszczenie przez sojuszników w chwili zagrożenia i jak boli ich obojętność na cierpienie. - Tak jak odczuwaliśmy to, kiedy w 1945 roku, kiedy nasi sojusznicy zdradzili nas, porozumiewając się ze Stalinom, pozostawiając nas w sowieckiej strefie wpływu, za żelazną kurtyną - zauważył Duda.

- Dlatego dzisiejsze spotkanie jest dla nas także okazją, by jasno powiedzieć, że kwestia Krymu nie jest nam obojętna i nikt z nas, tu zgromadzonych, nie będzie obojętny wobec ewidentnego łamania prawa międzynarodowego oraz niszczenia integralności terytorialnej Ukrainy - oświadczył.

- Nie będziemy też obojętnie obserwować wielkich ludzkich tragedii, jakie dzieją się na Krymie. Bezprawne zatrzymania, deportacje, przypadki zaginięć, stosowania tortur, nieludzkiego traktowania, zastraszania, wywłaszczania, dyskryminacji ze względu na narodowość, pochodzenie lub wyznanie stały się elementem codzienności mieszkańców Krymu - powiedział prezydent RP.

"Krym to Ukraina"

- Krym to Ukraina - wiedzą o tym wszyscy zebrani dziś w Kijowie. Nie zgadzamy się na odmienną narrację - oświadczył prezydent Duda w swoim przemówieniu. - Głęboko ufam, że podjęte przez nas dziś decyzje przyczynią się do utrwalenia w społeczności międzynarodowej przekonania o konieczności stałego, konsekwentnego działania na rzecz odwrócenia skutków nielegalnej aneksji - dodał.

Prezydent podkreślił, że jego zdaniem najważniejszym wspólnym zadaniem jest przełożenie dzisiejszych ustaleń na konkretne działania wspólnoty międzynarodowej w duchu solidarności. - Wierzę, że to się nam uda. Zapewniam, że Polska jest i będzie aktywnym uczestnikiem Platformy Krymskiej. Krym to Ukraina - powiedział prezydent RP.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama