Reklama

Reklama

Anders H. nie wie o działaniach polskich śledczych

Anders H., któremu krakowska prokuratura zarzuciła podżeganie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei" z bramy niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz i którego chce aresztować, przyznał w rozmowie z dziennikarzem szwedzkiego dziennika "Dagens Nyheter", że nie wie nic o nowych działaniach polskich śledczych.

O decyzji polskiej prokuratury poinformował dziennik "Dagens Nyheter" na swojej stronie internetowej. Dziennikarz Kalle Holmberg rozmawiał z Andersem H., jednak ten nie chciał potwierdzić, czy będzie współpracować z polskimi śledczymi ani czy razem ze swoim prawnikiem stawi się na przesłuchaniu w Polsce.

Reklama

Krakowska prokuratura zamierza wysłać za Andersem H. list gończy oraz wystąpić o Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Sąd chce aresztować Szweda na 14 dni ze względu na obawę matactwa oraz wysokie zagrożenie karą.

Do decyzji strony polskiej nie ustosunkowała się szwedzka prokuratura, która czeka na dokument ENA. Wcześniej prowadząca sprawę w Szwecji Agnetha Hilding Qvarnstroem twierdziła, że wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania nie musi automatycznie oznaczać zatrzymania.

Anders H. jest dobrze znany w szwedzkich mediach, które ujawniły jego pełne nazwisko i wizerunek. Był on w przeszłości pozytywnym bohaterem artykułów jako nawrócony neonazista.

Historyczna tablica z napisem "Arbeit macht frei" znad bramy byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego została skradziona 18 grudnia. Napis odnaleziono 20 grudnia we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji.

Dowiedz się więcej na temat: działanie | Dagens Nyheter | Arbeit Macht Frei | Auschwitz | Szwecja | Anders | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy